Nie rozumiem, czy Ci ludzie, na których posesji to jest nie mogą czegoś zrobić? Chociaż dopilnować, żeby mały zjadł...
Co do DT, to wczoraj wyszła sprawa z kotką z Darłowa, przygarniętą przez panią, która miała już syjamkę i ta syjamka wpadła w depresję, nie akceptuje małej, nie je, marnieje w oczach. Trzeba ja stamtąd zabrać na cito. Niewykluczone, że tata weźmie tą mała na DT, o ile ta pani zgodzi się na DT.