-
Posts
1525 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by AjriszZona
-
nie mogłam się powstrzymać:) [IMG]http://img146.imageshack.us/img146/8861/p1120023.jpg[/IMG] [IMG]http://img90.imageshack.us/img90/2955/p1120017.jpg[/IMG] [IMG]http://img512.imageshack.us/img512/4705/p1120220m.jpg[/IMG] [IMG]http://img11.imageshack.us/img11/7148/p1120289f.jpg[/IMG] [IMG]http://img521.imageshack.us/img521/572/p1120257.jpg[/IMG]
-
[URL]http://img188.imageshack.us/img188/6252/61258984.jpg[/URL] piękne ujęcie i te kolory:) [URL]http://img200.imageshack.us/img200/6582/31355597.jpg[/URL] ale jęzor
-
dzisiejszy wspólny spacer z Pandą na Muchowcu. nie wiem kto bardziej jest zmęczony, ja czy Irish. a jak Panda? [IMG]http://img11.imageshack.us/img11/7148/p1120289f.jpg[/IMG] [IMG]http://img521.imageshack.us/img521/572/p1120257.jpg[/IMG] [IMG]http://img197.imageshack.us/img197/6642/p1120164.jpg[/IMG] [IMG]http://img526.imageshack.us/img526/8935/p1120189.jpg[/IMG]
- 1176 replies
-
problem nie dotyczy mojego psa ale psa kogoś komu bym chciała pomóc. pies jest przygarnięty z ulicy w wieku około 7 miesięcy, wcześniej żył na pół dziko jeśli nie całkiem. na razie wiem, że właściciel nie może chodzić na szkolenie, może pracować tylko sam (ale z tego co widzę nie ma do tego cierpliwości:( ) pies bardzo dużo szczeka, ogólnie na wszystko, ale chodzi mi o taki moment, kiedy na spacerze idzie z naprzeciwka pies, na którego szczeka wyjątkowo zawzięcie, nie da się go minąć i zawrócić żeby uniknąć sytuacji (unikanie takich sytuacji bardzo by się przydało, żeby nie utrwalać tego zachowania) czyli to już się dzieje - pies dostaje jakby szału, szczeka, wyrywa się, nie reaguje na nic co się do niego mówi, już nie mówiąc o komendach i zabawkach, jedzeniu. moje pytanie brzmi co robić w takiej sytuacji? wycofanie się jest prawie nie możliwe, pies szarpie naprawdę z dużą siłą i próbuje wyrwać się z szelek i obroży (nosi je razem złączone, potrafi uwolnić się z wszystkiego). czytałam kiedyś, że można uspokoić psa jeśli usiądzie się za nim kiedy on siedzi i przytuli się go mocno do siebie, jakby się chciało go całego otoczyć. kiedyś byłam z nim na spacerze i spróbowałam tego, ale on się wyrywa tak mocno, że mi się nie udało. cały czas przy tym szczeka. czytałam też, że można naśladować to jak psy uciszają delikatnie szczenięta, czyli kładzie się rękę na kufie psa, to nie jest ucisk ale dotyk - też to nic nie dało. takie sytuacje są bardzo stresujące dla wszytskich i nie wiem jak im pomóc, wiem, że najlepiej byłoby pójść do szkoleniowca ale teraz to nie jest możliwe.
-
dwie kozy:) na nadbrzeżna trawa musiała być wyjątkowo smaczna [IMG]http://img401.imageshack.us/img401/8372/p1120057.jpg[/IMG] [IMG]http://img88.imageshack.us/img88/5701/p1120062.jpg[/IMG] [IMG]http://img522.imageshack.us/img522/3443/p1110976.jpg[/IMG] [IMG]http://img26.imageshack.us/img26/3441/p1120070p.jpg[/IMG]
- 1176 replies
-
[IMG]http://img300.imageshack.us/img300/544/p1110985.jpg[/IMG] [IMG]http://img36.imageshack.us/img36/7408/p1120033.jpg[/IMG] [IMG]http://img299.imageshack.us/img299/5940/p1120003.jpg[/IMG] [IMG]http://img299.imageshack.us/img299/674/p1110998r.jpg[/IMG] [IMG]http://img257.imageshack.us/img257/9070/p1120032.jpg[/IMG]
- 1176 replies
-
[quote name='Ganima']A, no to już wiem, fotki z wyprawy będą we wrześniu. Wrzesień to też dobry czas, może nawet fotkowo lepszy ;) [/quote] fotkowo to się okaże, ale na pewno będzie mniejszy tłum więc będzie chociaż trochę przyjemniej. obie są mądre, każda na swój sposób, każda ma swoje obawy i pomysły i są cudowne. Panda trochę obawia się jednak wody ale widać że same przebywanie przy brzegu i na brzegu sprawia jej dużo radości. [quote name='alex_sandereczka']U nas Negra zawsze z rozpędu wskakuje do wody, a że ma dłuższe łapki niż tofi, to zawsze jest pierwsza przy patyku :)[/quote] wydaje mi się, że Panda może mieć takie same długie łapy jak łapy Irish, ale nie płynie pierwsza, wie że Irish przyniesie i odda jej aport. piątkowego plażowania ciąg dalszy [IMG]http://img90.imageshack.us/img90/2955/p1120017.jpg[/IMG] [IMG]http://img90.imageshack.us/img90/4223/p1120020.jpg[/IMG] bezpieczny punkt obserwacyjny [IMG]http://img36.imageshack.us/img36/3346/p1120034.jpg[/IMG] [IMG]http://img207.imageshack.us/img207/5453/p1120039.jpg[/IMG] [IMG]http://img257.imageshack.us/img257/9333/p1110984.jpg[/IMG]
- 1176 replies
-
weekend w górach ale cały czas padało i Dolina Pięciu Stawów przełożona na wrzesień piątkowy spacer z Pandą. Irish w głębokiej wodzie zdobywała zabawkę i płynęła z nią do brzegu, po drodze czekała już Panda żeby jej pomóc [IMG]http://img197.imageshack.us/img197/3430/p1110980.jpg[/IMG] sama również radziła sobie dobrze bliżej brzegu [IMG]http://img16.imageshack.us/img16/2194/p1110988.jpg[/IMG] [IMG]http://img146.imageshack.us/img146/8861/p1120023.jpg[/IMG] [IMG]http://img146.imageshack.us/img146/9159/p1120031.jpg[/IMG] Panda odważnie wchodzi do wody [IMG]http://img146.imageshack.us/img146/1024/p1120014.jpg[/IMG]
- 1176 replies
-
z dzisiejszego spaceru [IMG]http://img7.imageshack.us/img7/7363/p1110940d.jpg[/IMG] [IMG]http://img36.imageshack.us/img36/1813/p1110961.jpg[/IMG] [IMG]http://img212.imageshack.us/img212/881/p1110966.jpg[/IMG]
- 1176 replies
-
[B]Ganima[/B] holter to mój pomysł i naszego weta "pierwszego kontaktu", mimo, że pani kardiolog go nie założyła ale mam nadzieję, że dr Niziołek będzie chciał. co do skarpet, udoskonaliłyśmy już technikę, teraz Irish zdejmuje obie skarpety po kolei, co prawda jeszcze ich nie podaje mi na koniec, ale wszystko przed nami. uwielbiam ten moment jak delikatnie zębami bada skarpetę w którym miejscu ją złapać żeby mnie przy tym nie ugryźć. gdy załapała ciągnięcie skarpet, od razu w czasie jednej sesji udało nam się nauczyć otwieranie szuflad przez ciągnięcie za sznurek. więc otwiera je z zamachem i zamyka z radosnym hukiem, na przemian. myślę, że Panda już wie i rozumie na swój sposób również pozdrawiamy Was wszystkie:)
- 1176 replies
-
mam nadzieję, że będzie jak najlepiej. życzymy dużo, dużo zdrowia i siły.
-
[B]BellaLab[/B] dziękuję wczoraj na spacerze przybiegł do nas taki oto klusek, widać było, że był bardzo szcześliwy, a raczej była, że może podążać za Irish, cały czas uśmiechnięta, wykąpana w kałuży [IMG]http://img193.imageshack.us/img193/5778/p1110914.jpg[/IMG] Irish tolerowała jej towarzystwo nadzwyczaj dobrze, co prawda nie dała się namowić do gonitwy, ale szły bok w bok, zadowolone z siebie [IMG]http://img22.imageshack.us/img22/5530/p1110913d.jpg[/IMG] byłyśmy wczoraj w naszym dawnym ulubionym miejscu spacerowym. kiedyś robiłyśmy cztery okrążenia, ponad trzy godziny i dopiero po tym czasie Irish wyglądała na zmęczoną, wczoraj pod koniec pierwszego okrążenia kładła się już lub szła powoli za mną:( wróciłyśmy do domu, nie wiem kiedy tam wrócimy
- 1176 replies
-
będziemy tam zaglądać:)
-
[B]Kinia[/B] dziękujemy przeglądałam jeszcze stare zdjęcia i uznałam, że w tej galerii Irish nie może zabraknąć tych moich ulubionych jeśli chodzi o zabawy psów [B]Irish i Panda[/B] [B][IMG]http://img71.imageshack.us/img71/6885/p1020650wz6.jpg[/IMG][/B] [IMG]http://img70.imageshack.us/img70/6989/p1020649cd5.jpg[/IMG] [IMG]http://img70.imageshack.us/img70/3856/p1020653na0.jpg[/IMG]
- 1176 replies
-
[B]Foxowa[/B] dziękuję:) jeszcze dwa zdjęcia z odwiedzin u Kamy dwie czujne [IMG]http://img38.imageshack.us/img38/2784/p1110811.jpg[/IMG] [IMG]http://img168.imageshack.us/img168/3349/p1110860.jpg[/IMG] rozmawiałam dzisiaj z wetem, T4 i FT4 wzrosło i ma prawidłową wartość, czyli podajemy dobrą dawkę Eltroxinu. i tyle.
- 1176 replies
-
Grzywaczowa galeria Zuzy i Audika, oraz foksiasta z Fuksem w pamięci..[*]
AjriszZona replied to Foxowa's topic in Galeria
[URL]http://img185.imageshack.us/img185/9513/dscf4182.jpg[/URL] [URL]http://img2.imageshack.us/img2/4660/dscf4220.jpg[/URL] ale uśmiechnięty:) -
współczuję Ci, szkoda pieska:( [quote name='Basia Z.']Nie wiem co mogę zrobić...? Podpowiedzcie mi proszę. Nie wiem gdzie mogę złożyc skargę na weterynarza. Pochowałam już moją Niunię i nie była zrobiona sekcja zwłok...[/quote] interesowałam się tym, gdy weterynarz źle przeprowadził operację naszego kota i następny ledwo go odratował. jedyne na czym można się oprzeć to opinia innego lekarza weterynarii, że tamten popełnił błąd. a coś takiego bardzo trudno otrzymać, weci nie powiedzią źle o sobie nawzajem. ale na pewno to, że dużo ludzi przeczyta Waszą historię i przemyśli, czy udać się w tamto miejsce coś da. trzymaj się.
-
może komuś się przyda, znalazłam trochę informacji o rozrusznikach dla psów. [URL="http://www.focus.pl/przyroda/zobacz/publikacje/weterynaria-ekstremalna/"]psiemu sercu na ratunek[/URL] i jeszcze parę słów [URL="http://www.psy.pl/archiwum-miesiecznika/art1521.html"]sprawy sercowe[/URL]
-
[quote name='Minerva'] Ja również trzymam kciuki i mam nadzieje, że leczenie przyniesie efekty. [/quote] dziękujemy:) [B]Ganima[/B] ludzie z rozrusznikiem nie mogą uprawiać sportów kontaktowych, czyli takich gdzie można zostać uderzonym w okolice miejsca gdzie jest rozrusznik. czyli w przypadku psa odpadają zabawy z psami. zwłaszcza z tymi jedynymi, z którymi Irish szaleje - z Kamą i Pandą, bo bawią się razem mało łagodnie. Oczywiście ważniejsze jest życie od tych zabaw ale tak też po prostu jest. W pewnym artykule znalazłam informację, że w USA rocznie zakłada się rozruszniki 300 psom rocznie. tak mało z powodu ceny zabiegu (1000 dolarów). ile więc może być takich zabiegów w Polsce? Jest napisane też, że rozrusznik przedłuża życie o 3-5 lat psom cierpiącym na bradykardię. wykorzystuje się ludzkie rozruszniki. z tego, co udało mi się znaleźć, w USA rozrusznik pierwszy raz wszczepiono kotu w 2000r. w artykule z 2004r była informacja, że w Polsce taki zabieg nie jest jeszcze możliwy. czyli robią to u nas maksymalnie od pięciu lat?
- 1176 replies
-
Atrakcyjna blondynka (nie) do wzięcia-Fregata Sfora znad Jeziora-Fredka
AjriszZona replied to Minerva's topic in Galeria
[URL]http://images43.fotosik.pl/181/15063951e84a1129med.jpg[/URL] śliczna:) -
tylko, że czasami pies się kładzie zanim jest możliwość poproszenia o to właściciela innego psa, by nie podchodził, również nie w każdej sytuacji można wymagać od ludzi z psami by zeszli z pola widzenia naszego psa. My mamy zachowania zastępcze, najczęściej komenda noga i kontakt wzrokowy, jednak nie za każdym razem można dostrzeć innego psa wcześniej niż zrobi to mój pies. poza tym takie spotkania najczęściej są na osiedlu i nie ma mowy o takiej nagrodzie jak puszczenie ze smyczy i zabawa z psem. w krytycznych momentach tzn na środku przejścia dla pieszych, łaskotałam Irish po brzuchu i wstawała, dawałam komendę idziemy czy noga i szłyśmy dalej.
-
Luna-Rudy potworek i jej przyjaciele witają w galeri.;p
AjriszZona replied to Czarnulka's topic in Foto Blogi
[URL]http://img189.imageshack.us/img189/9633/14281977.jpg[/URL] cudowna:) -
[B]Ganima [/B]ucałuj Pandę w nos, była dzielna:) co do rozrusznika: Irish jest młodym psem, poza tym ma dobry rytm serca, a rozrusznik nie tylko je przyspieszy ale je "przeprogramuje" po swojemu - to jest wyjaśnienie kardiologa dlaczego rozrusznik szkoda by było zakładać mimo wszytsko. Poza tym nie tylko sama operacja jest poważna, ale niewykluczone są różne powikłania takie jak krwiaki, przemieszczanie się elektrod, infekcja, zapalenie wsierdzia, śmierć. w artykułach o rozruszniku dla ludzi dlatego zwraca się uwagę, że musi to bytć bardzo przemyślane. baterie mają żywotność 7-15 lat, czyli może krótszą niż długość życia psa Jednak, jeżeli tętno będzie spadać osiągnie np 45/min to rozrusznik będzie jedynym ratunkiem. Cały czas pytałam o życie z takim tętnem jakie Irish ma teraz (60/min, prawidłowe byłoby 80/min), czy jakoś poważnie to zagraża życiu, zdrowiu. Wet powiedział, że różnica 20 uderzeń na minutę, jak ma Irish, daje naprawdę dużo dużo mniejszy przepływ krwi w skali godziny, doby itd a to pociąga za sobą niedotlenienie. samo serce jest już w silnym stopniu niedotlenione, a co z resztą organizmu? Z jednej strony czytam, że jeżeli u ludzi nie ma objawów takich jak omdlenia to przy bradykardi rozrusznik nie jest konieczny. Irish omdlała chyba tylko raz. ale w artykule weterynarza kardiologa czytam, że bradykardia powoduje rozciąganie się mięśnia sercowego (Irish ma już powiększoną prawą komorę) a więc jego mniejszą sprawność - czyli tak na dobrą sprawę, nie jest to dobre, że pies żyje z tak niskim tętnem mimo, że oprócz kładzenia się, szybkiego męczenia nie ma innych objawów. A nasz wet mówił, że jak jest tak jak teraz to nie ma co się spieszyć z rozrusznikiem. tak mówił po naszej wizycie u dr Pasławskiej. na ostatniej wizycie powiedział, że jednak będzie konieczny jeśli lekarstwa nie pomogą (nie pomagają, żadne. przy podójnej dawce też nie. możemy mieć jeszcze nadzieję, że trzeba będzie zwiększyć dawkę tyroksyny i to pomoże - dowiem się o tej dawce jutro. ale to jedyna nadzieja, nie ma co już więcej liczyć na lekarstwa) chyba najlepszym rozwiązaniem będzie teraz wizyta u jeszcze innego kardiologa. założenie holtera. bo już nie ważne, czy diagnozy były poprawne czy nie, czy ma niedoczynność tarczycy i addisona czy nie, bo dostaje już lekarstwa na to wszystko i nie ma żadnej reakcji. czy jest na to chora czy nie, powinna być reakcja.
- 1176 replies
-
[quote name='Isiak']Zostałam skierowana z sunią do tej lecznicy z mojego miasta (u nas nie ma ortopedy) z podejrzeniem zerwania więzadeł krzyżowych w kolanie. Przy przyjęciu miałam podać, co jest do zrobienia i która strona. Odniosłam wrażenie, że nikt nawet nie będzie badał psa, tylko od razu go pokroją, a gdybym nie daj Boże w zdenerwowaniu pomyliła stronę lewą z prawą, to co? pokrolili by zdrową łapę? Z naciskiem zaznaczyłam, że to "podejrzenie" zerwania więzadeł, a nie pewnik... okazało się, że kolano było w miarę dobre, za to zoperowano biodro, zwichnięte, z zerwaniem wiązadła obłego. Operacja polegała na przymarszczeniu torebki stawowej i po 10 dniach miałam przyjechać do kontroli i zdjęcia szwów. Pojechałam i szwy wyjęto nie badając nawet suni, mimo, że mówiłam, że miała silny odczyn na nici, zrobiła jej się przetoka i gęsty płyn w dużych ilościach się sączył. Ale w międzyczasie skóra już zarosła, z zewnątrz się zagoiło i pani doktor popatrzyła na mnie dziwnie, jakbym jakieś farmazony wygadywała. Wyjęła szwy i do domu. A z psicą wcale nie było lepiej. Okazało się, że biodro nadal jest zwichnięte, wewnątrz nic się nie zagoiło, jedna wielka jama wypełniona zapalnym płynem i luźna torebka stawowa, być może za mało przymarszczona, a być może rozepchana przez zbierający się, nie mający ujścia mazisty płyn. Główka kości udowej zżarta stanem zapalnym. Skończyło się dekapitacją kości udowej i cierpieniem psa.[/quote] szkoda, że pies musiał cierpieć, współczuję Wam. ale u kogo dokładnie byłaś? jeśli chodzi o polecanego tam dr Fabisza - też jestem niezadowolona, postawił diagnozę, że Irish ma osteochondrozę, też chciał już ją operować (patrzał na zdjęcia, nie zbadał jej rękami!). Pojechałyśmy na operację do Wrocławia, tam jeszcze raz zbadał Irish dr Atamaniuk i okazało się, że to młodzieńcze zapalenie kości, a operacja była niepotrzebna. W tej lecznicy polecam jednak Stefanka i to o nim pisałam.od początku twierdził, że to młodzieńcze zapalenie kości. teraz już tylko do niego tam jeżdżę (poza ekg), za każdym razem jestem zadowolona. w dodatku wyczerpująco wszystko tłumaczy, co robi, co się dzieje z psem, pokazuje nam w atlasach anatomi, rozrysowuje na dużej kartce, może to szczegóły dla kogoś ale mi dużo mówią o lekarzu. kiedyś przyjął nas 5 minut przed zamnknięciem, wieczorem i zrobiono jeszcze ekg, badania krwi, co trwało długo. a przede wszystkim faktycznie nam pomaga
-
Irish też dostawałą surolan i szybko jej przechodziło (silne zaczerwienienie i brązowa wydzielina) ale też szybko był powrót choroby. dostałyśmy od weterynarza taki płyn do profilaktycznego przemywania uszu, stosuję go gdy widzę, że ucho zaczyna być lekko zabrudzone lub zaczerwnienione i jest lepiej, surolanu od bardzo dawno nie stosowałyśmy. nie polecam oliwki dziecięcej, posłuchałam jednego weta i po jej zastosowaniu bylo jeszcze gorzej tzn. Irish jeszcze bardziej tarła uszy i trzepała nimi co chwilę, nasz zaufany wet zalecił też żeby jej nie stosować.