Boże, pani Małgorzato - co to za tytuł!! czy ja naprawdę wyraziłam się w ten sposób, że oddaję Melbe do schroniska? to wszystko co mówiłam dziś i pisałam to krzyk rozpaczy, bezradności. prosiłam o pomoc w rozwiązaniu problemu, porady ale nie takiej, że mam oddać sunię do schroniska i to do jutra do 18:00. czy Pani nie pamięta, że ja TAM byłam i widziałam jak ona żyła? melba jest kochana, a słowa, że mogłaby skrzywdzic dzieci wyszły od moich rodziców. i proszę ich zrozumieć, to starsi ludzie, z uprzedzeniami i choć mają swojego psa i dbają o niego bardzo to dla nich tylko pies. ja wiem, że Melba nie skrzywdziłaby nigdy nikogo, a juz na pewno nie Stasia, który razem ze mną zabierał ją z tego piekła. Sunia ma kojec, ale bardzo źle go znosi. Muszę go jeszcze lepiej zabezpieczyć, bo potrafii z nim robić rzeczy niewyobrażalne. Do tej pory bardzo rzadko w nim bywała, teraz to niestety się zmieni, ale jestem pewna, że to i tak o niebo lepiej dla niej. przykro mi, że tak małe ma Pani o mnie mniemanie, choc jak analizuję nasza rozmowę i czytam mojego maila, to rzeczywiście mogła Pani być pewna, że chcę ją oddać. Mój mąż mnie wspiera, bo bardzo przywiązał się do suni. Zwracam się głównie do Pani Małgosi ale wszystkim Wam dziekuję za wcześniejsze ciepłe słowa. Zrobię wszystko, żeby Melba była szczęśliwa, bo na to zasługuje. Chwile zwątpienia zawsze są, jak ktoś ma dzieci to tym bardziej to zrozumie, bo któraż matka choć raz w życiu nie chciała wyrzucić swojego dziecka przez okno - i czy wyrzuciła? lidka