Stanko
Members-
Posts
80 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Stanko
-
Hej. U Melby wszystko już w normie. Krwiak prawie całkowicie się wchłonął. Po zszyciu nie ma już śladu. Psina jest wesoła i zdrowiutka. Teraz pracuję trochę dłużej, ale moi kochani Rodzice wypuszczają ją z domku na siusiu i pobieganie, po czym wpuszczają znów do ciepłego domku. Prawie zapomniała co to jest kojec. Praktycznie nigdy tam nie siedzi. Typowy domowy pudelek. Nawet kiedy pada deszcz nie próbuje schować się do budy ( cieplutkiej, wymoszczonej suchą słomką ) - tak jak Rudy na przykład, tylko leży pod drzwiami i czeka. I moknie jak nie zauważę deszczu. :shake:. Całuski
-
Witam. Melba miała wczoraj ściągnięte szwy. Rana jest w porządku. zrobił jej się jednak krwiak podskórny ( dość spory ), w pachwinie. Ponoć to częste i nic groźnego, ale przeżyłam chwile grozy. Dostała zastrzyk na wchłanianie krwiaka i kupiłam jej maść, którą smaruję to miejsce kilka razy dziennie. Być może będzie musiała dostać jeszcze jeden lub dwa zastrzyki. Kołnierz wciąż nosi ale bardzo dzielnie. Chyba ściągnę go w środę wieczorem. Pozdrówka dla Was.
-
Wybaczcie, wszystko dobrze z Melbą. Rana jest sucha, sama właścicielka tej rany jest ogólnie zadowolona. Swędzi ją okrutnie. Kładę ją i przyglądam się ranie. Nie uwierzycie jak potrafii cierpliwie leżeć, zupełnie bez ruchu, w pełnym zaufaniu do czegokolwiek co bym jej nie robiła. Jest taka mądra i oddana. Moja Melbucha. Dzięki Supergogo za nią, zawsze dzięki. Dziś jeszcze jeden antybiotyk. W poniedziałek ściągnięcie szwów.
-
tak wiem, w gabinecie też mi o tym mówiono. Jednak pani wet. mówi, że lepiej żeby był stały dostęp powietrza. Zobaczymy. Na razie obwiązałam taśmą i trzyma się. Ma mniejszy niż ostatnio kołnierz, więc tak nim się nie obija. Wczoraj temperaturę miała dobrą, jest pogodna i żwawa, ma apetyt. Nosi skarpetki na łapach, wieczorem naddrapała sobie ranę, przemywam, jest trochę czerwona. Kuba jedzie z nią dziś na antybiotyk, więc po południu powiem coś więcej. Melba jest niewiarygodnie cierpliwa i silna. To niesamowita sunia.
-
Moja piękna sunia po zabiegu. Mocno rozcięta, był na zabieg najwyższy czas. Pan doktor pobrał próbkę do badania histopatologicznego. Wynik za tydzień. Wierzę, że pomyślny. Melba o wiele lepiej zniosła wczorajszy zabieg niż ten pierwszy. Wtedy po dodatkowo sterylce dłużej dochodziła do siebie. Już wczoraj wieczorem była całkiej "do życia". Sama wyszła z domu na siusiu. Tylko ze schodów ją zniosłam. Jest co dzwigać. Dziś rano chciała jeść, jeść i jeść. Była zrozpaczona, że mało. Dziś i jutro zastrzyki. Kołnierz już pęknięty. Czy ktoś zna sposób na psa, który namiętnie rozwala kołnierz?
-
Azja - z Buku. Znalazła dom. Mamy nadzieję, że na zawsze.
Stanko replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Co z Azją? Ta cisza na wątku to znaczy: wszystko wspaniale? -
Zgadzam się z Alfą i Zuzią. Psełdohodowcy, którzy mnożą już genetycznie chore psiaki, z wrodzonymi wadami, w okropnych warunkach, kilka miotów rocznie. Okropni, bezwzględni ludzie. Żegnaj Benio. Myślę, że byłeś szczęściarzem, bo miałeś kogoś kto Cię kochał, martwił się o Ciebie i szukał dla Ciebie nadzieji. Choć umarłeś w schronisku, nie umarłeś bezimienny - Benku Wielkoludzie. Choćby ten wątek - wątek dobrych ludzi, dla których nie byłeś obojętny.
-
Oczywiście Paulinko, że zaproszona. Wczoraj byłam z Melbą u weterynarza. Drugi zabieg p. Piotr wyznaczył na 25-10. Dostałam ochrzan za Melbę - troszku za bardzo przytyła. Pan doktor robił tak::nonono2: Co zrobić, ona jest taka zadowolona kiedy leży taka okrąglutka, łypie oczkiem i puka ogonem w podłogę - naszło ją ogólne lenistwo. Ale bez żartów, nie mam zamiaru zmarnować psa. Dietka i koniec, a już na pewno przed zabiegiem. Dostała leki na serce. Zresztą już będzie je dostawać codziennie i zawsze. Jak możecie przyjedźcie jeszcze przed zabiegiem, bo potem Melbucha dłuższy czas nie jest w najlepszej formie.
-
Azja - z Buku. Znalazła dom. Mamy nadzieję, że na zawsze.
Stanko replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
No, kochana psinko. Trzymam za ciebie kciuki. Czuję z Azją jakąś więź. Parę miesięcy temu Azja i Melba to były dwie sunie, z których jedna miała zamieszkać u nas w domu. Wygrała staruszka ( to słowo do niej nie pasuje ) Melba. Lecz Azja zawsze już pozostanie w mej pamięci. Kochani, nowi Państwo, miejcie dużo serca i cierpliwości dla tej młodziutkiej psiuty. O trudnych początkach wiem aż nadto, jeśli przeminą pozostaje już tylko jedno, wielkie futerkowe szczęście. -
Supergogo. Dziś przegram zdjęcia Melby na płytę i wysyłam pocztą na adres Fundacji. Chciałam mailem ale mój chłop postukał się w głowę i powidział, że to w życiu nie przejdzie. Kazał mi szukać jakiś programów a w związku z tym, że absolutnie nie znam się na tym - wysyłam naszą kochaną, zwykłą pocztą. Czytałam o Azji, że ma domek ale psoci. Trzymam za nią kciuki. Melbucha kłaczy jak sto piorunów. Z wyczesywanej sierci już wkrótce zrobię pierzynkę ;). Gosiu, czy pamiętasz jeszcze jaki to wspaniały piesek?! Jest niesamowicie pogodna, cudeńko. I na pewno nie ma osiem lat, ale gdzieś tak - roczek.
-
Z kotką w zasadzie nie ma kontaktu. Czasem mijają się w domu, czasem na ogrodzie. Absolutnie zawsze kiedy jestem ja. W innym przypadku kicia jest gdzieś na świecie. Przychodzi rano przed moim wyjściem i wraca gdy ja wracam z pracy. Kiedy jestem obok Melba prawie nie reaguje na kotkę. Ale tym nie zwiedzie ani mnie ani Pączka, czyli kicię. Każdy ma swoje miejsce. Melba jest teraz grzeczniutka, tylko paskudnik Rudy czasem podburza ją do ścigania kota. Jeśli moja kotka nadal będzie tak wspaniale uważna wszystko będzie dobrze - to piekielnie mądra pani kocur. Zdjęcia nie wiem jak się dołącza. Wyślę e'mail Gosi, to ona Wam prześle, chyba, że ktoś mnie nauczy.
-
Żal mi psinki. To smutne, że ludzie nie chcą przygarniać starszych psów. Nie wiedzą, że stary, mądry pies potrafii wnieść dużo radości, zabawy ale przede wszystkim niebywały spokój i ukojenie w każdym żalu. Wiem coś o tym. Mam osmioletnią sunię ze schroniska. I mimo, że początki nie były zbyt dobre ( nietolerancja innych zwierzaków ) i mimo, że miałam chwilę zwątpienia, dziś ten pies to mój wielki Przyjaciel. Nikt tak jak ona nie tuli moich smutków. Ten wielki łeb na moich kolanach i te spokojne oczy, które pewnie widziały nie jedno i cierpienie i ból i radość. Ten spokój i powaga starego psa, który - jeśli dasz mu drugą szansę - nie zostawi cię już nigdy, a każdy twój krok będzie jego krokiem, a każdy oddech twój jego oddechem. To Miłość bezgraniczna, ze strony psa bezwarunkowa, do końca ... Całuję te twoje chore ślepka - Beniu Wielkoludzie!
-
Hej, hej. Chcecie parę słów o Melbie? Chłodniejsze dni bardzo jej służą. Rozbrykała się, dużo się rusza. Myślę, że po sterylce i zabiegu buzują jej hormony. To niesamowite jak ona potrafii szybko biegać i wysoko skakać. Aż wierzyć mi się nie chce, że ma osiem lat. Zrobiła się taka śmieszna, znaczy jej zachowanie. Zupełnie jak szczeniak: kradnie Stasiowi kredki i mężowi rękawice z garażu. Wciąż zaczepia Rudego, zawsze skora do zabawy. Objada winogrona z krzaków, tak śmiesznie - po jednym. Śpi zawsze w domu, na swoim materacu. Ale nie obgryza butów jak szczeniak, na szczęście. Uwielbia kiedy jesteśmy wszyscy na ogrodzie, jest wtedy taka szczęśliwa, że dostaje te swoje przeurocze fiksacje. Pozdrawiam.
-
Witam. mam nadzieję, że mogę się wtrącić do tego wątku. Supergogo - jesteś cudowną kobietą! Skąd w Tobie tyle siły na to wszystko? Ślędzę wątek Benia, bo też miałam kiedyś bernardyna - to wspaniałe psy. Życzę mu jak najlepiej i Tobie też. Aż mnie serce boli jak sobie pomyślę, że z moim głupim rozumem też miałaś kiedyś problemy. Pozdrowienia od Melbuśki, która wciąż czeka na Ciebie.
-
U nas wszystko dobrze. Melba czuje się znakomicie. Ma wielki apetyt. Muszę uważać, lekarz przestrzegał mnie, że będzie miała teraz tendencje do tycia. Dostaje antybiotyk w tabletkach. W sobote jadę z nią do ściągnięcia szwów. Mam nadzieję, że zdejmą jej wtedy ten kołnierz. Masakruje go okrutnie. Już popękał w kilku miejscach. Nie wiem czy nie będę musiała wymienić go na nowy. W sobotę musiała pazurem sięgnąć do rany, bo troszkę sobie naddarła szew i poleciało jej trochę krwi z płynem surowiczym. Przemywam jej rankę ale już wieczorem nie było śladu po pęknięciu. Rana jest sucha i bez zaognień. Założyłam jej na tylne łapy skarpetki Marcina, pomaga a dzieciaki mają z tego powodu wiele śmiechu, ale sunia się nie gniewa. Prawie całe dnie spędza w domu, dużo wypoczywa. Bryka też już normalnie. Wskakuje na taras ( bo nie uznaje schodów ) i obszczekuje sąsiadów. Marcin wrócił z wakacji i jak zobaczył Melbę w kołnierzu to o mało się nie rozbeczał. Dzieciom tak trudno uwierzyć, że to dla jej dobra, że ona nie cierpi z tego powodu ( co najwyżej "wyprowadza ją to z nerw" ) Dzięki Supergogo za ciepłe słówka pod moim adresem. Co słychać u Bianki, tej ślicznej, bialej suni? Ciekawi mnie też los Azji - przecież gdyby nie Melbunia to Azja brykałaby po naszym ogrodzie. Pozdrawiam wszystkich. Zaproszenie aktualne Supergogo!
-
Witam wszystkich, którzy nadal pamietają o Melbuni. Na początku chciałabym jeszcze raz serdecznie podziękować Fundacji za pokrycie kosztów leczenia - przecież mojego psa. To bardzo ważne dla mnie w tej chwili. Melba już dziś czuje się bardzo dobrze. Myślę, że gdyby nie ten kołnierz już by zapomniała o bólu. No, ale dla jej dobra jeszcze około tygodnia musi go nosić. Wygląda śmiesznie ale też trochę przykro. Powoli uczy się w nim chodzić. Rudy patrzy na nią co najmniej dziwnie i na wszelki wypadek nie zbliża się. A kotka nawet nie pojawia się za płotem. Myśli pewnie, że to jakaś nowa broń jej super wspaniałego wroga, odwraca się i odchodzi robiąc tak: :eviltong: . Wczoraj nic Melba nie jadła, na wszystko odwracała głowę - nic dziwnego. Piła wodę, szybko wstała po zabiegu na nogi ale okrutnie miotała się z tym kołnierzem. Musiałam cały czas przy niej siedzieć i uspokajać. Wczoraj byłam z nią na zastrzyku, pewnie złagodził ból, bo jak wróciłyśmy to z zadowoleniem zabrała się za jedzenie. Wieczorem to chciała pożreć mnie - taki apetycik! Daję jej na razie częściej a mniej. Dziś bedzie miała kolejny zastrzyk. Rana jest sucha. Za dwa miesiace niestety czeka ją kolejny zabieg, nie dało się zrobić wszystkiego od razu, bo nie wystarczyłoby skóry do zszycia. Trudno, będzie musiała znosić to ponownie. Musimy zadbać o kondycję, żeby serduszko było silne. Mój mały Staś mówi wszystkim, że Melba miała operację ale już jest zdrowa - a on nigdy się nie myli :p . Pozdrawiam.