-
Posts
197 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by roda
-
Koka ciąg dalszy... [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images26.fotosik.pl/78/8576568af832201c.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images23.fotosik.pl/78/8d08fe0a3f933278.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images28.fotosik.pl/78/bb2fa441faf5a69c.jpg[/IMG][/URL] A to niewiem kto... chyba Koka ale nie jestem pewna :oops: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images21.fotosik.pl/411/749efaf2b918c66c.jpg[/IMG][/URL]
-
Witam Was Przemiłe Panie :cool3:, wcześniej zaglądałam tutaj jedynie jako obserwator, tym razem mam kilka fotek z klubówki... Tutaj powinna być Koka [URL]http://img258.imageshack.us/img258/3796/a1003953lj6.jpg[/URL] Ups... wyszedł link zamiast fotki... A teraz [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images13.fotosik.pl/79/5faaf805c998349a.jpg[/IMG][/URL] WYSZŁO !!!
-
[B]soti[/B] - myślę, że nie ma przeciwskazań do podawania galaretki z łapek. Ja, jak na razie (ponieważ nigdzie nie mogę kupić kurzych łapek) gotuję galaretkę z nóżek cielęcych, ale daję samą galaretkę :cool3: ale są i tacy, którzy podają ugotowane kurze łapki (bez tej największej kości) albo surowe. Wybór należy do Ciebie i zależy od sposobu karmienia pieska (sucha karma, gotowane, BARF). Po zjedzeniu łapek piesek może mieć lekkie rozwolnienie, to zależy już od brzuszka pieska i sama musisz zobaczyć jak będzie reagował na nowy składnik diety.
-
A moja sunia jeździ na tylnym siedzeniu, w szelkach, przypięta do pasów. A na siedzenie kładziemy matę (taką z bokami zabezpieczającymi tapicerkę na dzrzwiach), ponieważ czasami sunia dość obficie się ślini... :cool3:
-
Czy wiecie, gdzie na Ursynowie można kupić kurze łapki? Nigdzie nie mogę ich znaleźć :placz: :placz: :placz:
-
[quote name='Bura']Jeśli chodzi o dawki dzienne dla psa 30 kg suplementów to a) glukozamina 1500 mg b) Chondroityna 1200 mg c) msm 1000 mg [/quote] [B]Bura[/B] - skąd pochodzą te informacje? Czy 40 kg pies powinien dostać 2000 mg glukozaminy i 1600 mg chondroityny, czy może dla większych psów dawki wyglądają inaczej? Rozumiem, że są to dawki dla dorosłego psa. Zastanawiam się , co podawać 10-letniej suni, 40 kg (w tym z 5 kg nadwagi). Po większym wysiłku albo gwałtownym ruchu zaczyna kuleć na przednią łapę, po kilku dniach kulawizna przechodzi. Jak na razie sucz dostała 750 ml Arthroflexu (ok 10 ml/dzień) i zastanawiam się czy nie zmienić tego na coś innego. Jeżeli pies powinien dostawać takie dawki jak wspomniane wyżej, to powinien dostawać około 17 ml/dzień... Czy ktoś stosował już [B]DOLFOS Arthrofos forte[/B]? Czy może jeszcze coś innego, tych preparatów jest masa, każdy ma skład dość podobny, ale różnice w proporcjach pomiędzy glukozaminą i chondroityną ogromne... [COLOR=darkred]Jak przygotować kurze łapki (ile łapek, ile wody, czy można od razu ugotować z warzywkami, ryżem i mięskiem?)[/COLOR]
-
I coraz więcej pojawia się "pseudohodowców", którzy działają sobie pod płaszczykiem Związku Kynologicznego... 3 wystawy i hodowlanka gotowa :angryy: i sprzedając szczeniaki, pochodzące z zupełnie nieprzemyślanych kryć, po rodzicach bez badań - tylko psują wizerunek prawdziwym hodowlom... Już nie wspominam o takich, którzy mają miot co pół roku, raz z papierami, raz bez :mad: :mad: :mad:
-
Tak się zastanawiam, skąd biorą się pseudohodowle... Kto jest odpowiedzialny za taki stan rzeczy - czy nieświadomi ludzie, omamieni przez handlarzy, którzy zapewniają, że rodowód to jedynie zbędny kawałek papieru..., - czy może hodowcy, którzy chcą sprzedać naprawdę rewelacyjne szczeniaki z metrykami za niebotyczne ceny, obrażają się, gdy jednym z pierwszych pytań zadanych przez potencjalnego kupca jest pytanie o cenę i o to, czy nie ma w miocie piesków tańszych - i w ten sposób nieświadomie kierują w ręce pseudohodowców, - a może odpowiadają za to hodowcy sprzedający psy owszem z metrykami, ale rodzice szczeniąt dość często nie mają badań, są ze sobą spokrewnieni, powtarzane są krycia... i takie szczeniaki też się sprzedają po 1500 PLN, a potem się okazuje, że piesek ma ciężką dysplazję albo inną chorobę dziedziczną - i następnym razem, taki pechowy nabywca, albo będzie dokładnie analizował rodowody rodziców albo uda się do pseudohodowli, gdzie nabędzie "podobnej jakości towar" ale zdecydowanie tańszy... - a może jest to wina samych nabywców, którzy kupują pieska dzieciom i są głusi na akcje typu [B]Rasowy=Rodowodowy[/B] i chcą nabyć psa rasowego (bo przecież posiadanie psa rasowego nobilituje w naszej kulturze) a kundelka nie chcą, ponieważ nie wiadomo co z niego wyrośnie... jakby była pewność co wyrośnie z takiego po rasowych rodzicach... Pewnie wina leży po środku :placz: W jakiś sposób należałoby przekonać potencjalnych nabywców, że szczeniak bez metryki praktycznie niczym nie różni się od szczeniaka przygarniętego ze schroniska... no może tylko ceną :cool3: . Niedawno rozmawiałam z koleżanką, która planuje kupno pieska, a dokładniej Westa dla córki. I wiecie co... pojechała na wystawę psów (na początku lipca w Warszawie) i zdziwiła się, dlaczego na wystawie nikt nie sprzedawał szczeniąt :mad: :mad: :mad: . Po mojej sugestii aby wybrała sobie jakąś hodowlę i kupiła pieska z papierami (nawet wyszukałam jej kilka w rejonach Warszawy), powiedziała tylko cyt "Po co mam tyle płacić za psa, skoro moge mieć szczeniaka za 500 PLN" I nie dała sobie wytłumaczyć, że z malutkiego białego szczeniaka West może nie wyrosnąć albo będzie miał niezrównoważony charakter :angryy: - w tym przypadku winnym okazała się nabywczyni psa, a dokąd tacy ludzie będą kupować dzieciom pieski zamiast pluszowych maskotek - dotąd interes pseudohodowcom będzie się świetnie kręcił. :placz: :placz: :placz:
-
[quote name='Juta']Czy ów Manusan to nie jest przypadkiem preparat do dezynfekci/odkażania uzywany w medycynie ludzkiej ???[/quote] Hmm, właśnie wpisałam w google hasło manusan.... i oto co mi wyskoczyło... [I]MANUSAN - płyn dezynfekujący do chirurgicznego i higienicznego mycia rąk. Wskazania: Chirurgiczne mycie rąk Opis działania: Preparat wykazuje wysoką aktywność przeciw tlenowym i beztlenowym bakteriom Gram-dodatnim i Gram-ujemnym oraz grzybom. Szczególnie skutecznie działa na gronkowce metocyklinowrażliwe MSSA i metocylinooporne (MRSA). Inaktywuje szereg wirusów (w tym: HIV, HSV, RSV, VSV i Rabies Virus). Preparat wykazuje przedłużone działanie (do około 3 godzin), niszcząc drobnoustroje bytujące w głębszych warstwach skóry, uwalniające się do rękawiczek podczas operacji chirurgicznych. Uwaga: tylko do użytku zewnętrznego.[/I] A na innej stronie w sekcji "ostrzeżenie" napisano, że nie nalezy stosować do przemywania uszu, ponieważ może powodować uszkodzenie narządu słuchu :angryy: - mam nadzieję, że chodziło o nierozcieńczony środek... Chociaż Roda od zawsze miała słuch wybiórczy :cool3: ... Co by to nie było, suni pomogło i w uszku nie zbiera się już ta okropna wydzielina :multi:
-
[B]Juta[/B] - czy manusan jest stosowany w ludzkiej medycynie... hmm nie mam pojęcia, a kolor ma taki ładny różowy :cool3:
-
Też poproszę o link... jeśli można
-
[B]Juta[/B] - sunia była spryskiwana środkiem o nazwie CORTAVANCE firmy Virbac, a MANUSAN to taki różowy płyn/galareta, który się rozcieńcza wodą o temperaturze pieska (Roda dostawała 50 ml roztworu do jednego ucha), wlewa do ucha (weterynarz wlewał preparat przy użyciu 10ml strzykawki, ja kupiłam w aptece gruszkę dla niemowlaków, ponieważ Roda miała tendencje do ruszania głową w trakcie zabiegu, a ja nie chciałam jej ukłuć czy zadrapać :oops: ), potem trzeba ucho wymasować, aż będzie słychać charakterystyczne "chlupanie" a następnie wytrzeć ucho ręcznikiem kuchennym, a na koniec watą wśrodku, i pozwolić psu wytrzepać resztki :cool3: . Po takim zabiegu dostawała SUROLAN i znowu masowanie ucha - to była najprzyjemninejsza dla suni część "operacji" :cool3: , a potem juz tylko ciasteczko na poprawę psiego humorku :cool3: . Weterynarz manusan nazywał "mydełkiem"... [B]Cavisia[/B] - na szczęście łupież jak na razie zniknął i mam nadzieję, że się już nie pojawi, ale jakby znowu powrócił :angryy: to zrobę suni testy. Dziękuję Wam za rady, są jeszcze dobrzy ludzie na tym świecie :multi:
-
[B]Juta[/B] - dziękuję za odpowiedź, już myślałam, że nikt nie miał takich problemów... Jak na razie nie jest źle, zmieniłam suni karmę na RC Skin Support (śmierdzi niemiłosiernie, ale Rodzie smakuje :cool3: ), uszka są czyszczone już coraz rzadziej, mniej więcej co 10 dni :multi: roztworem 1:4 Manusenu (albo Manusanu - to lekarskie pismo...) , nie wcina już żadnych dodatkowych lekarstw. Wcześniej, przez 4 dni musiałam jednak stosować sterydowy :mad: środek w sprayu na skórę - aby sucz przestała się drapać i rozdrapane zmiany miały szanę się zagoić. Teraz (mniej więcej po 3 tygodniach na zmienionej karmie) prawie wszystkie zaczerwienienia i strupki zniknęły, sierść zrobiła się mięciutka (jak u szczeniaczka :cool3: ) i błyszcząca, aż miło zwierzaka wymiziać...
-
Od jakiegoś czasu mam problem z moją 10-letnią suczką (mieszaniec, 40kg). Ze dwa-trzy miesiące temu (w okresie wymiany okrywy włosowej) na grzbiecie pojawił się suchy łupież (tak to przynajmniej wyglądało). Weterynarz kazał wykąpać psa w szamponie z ketokonazolem. Po kąpieli łupież zniknął, ale tylko na dwa tygodnie, potem pojawił się jeszcze większy. Nastąpiła kolejna kąpiel w szamponie z Ketokonazolem, tylko że tym razem pies został od razu umyty jeszcze szamponem łagodzącym dla psów (najpierw z ketokonazolem, potem "psim"). Łupież zniknął na dłużej. Niestety pojawiło się zapalenie ucha zewnętrzego, w wymazie wyszły drożdzaki - kuracja to codzienne czyszczenie ucha, preparat SUROLAN, KETOKONAZOL w tabletkach (2 razy dzienne po 2 tabletki) + osłonowo tabletki na wątrobę, wyciąg z wiesiołka w tabletkach - wszystko przez 3 tygodnie. Ucho generalnie zaleczone (czyszczenie + surolan w dalszym ciągu), ale znowu pojawił się łupież, tyle że tym razem pies strasznie się drapie, aż powstały rany na skórze. Weterynarz zalecił tym razem kąpiel w łagodnym szamponie dla dzieci (kupiłam firmy Hipp, który można stosować od pierwszego dnia życia dziecka-więc chyba jest delikatny) i po kąpieli opłukanie skóry 2% roztworem octu (dla zakwaszenia skóry). Dodatkowo weterynarz polecił dodawanie do jedzenia preparatu Roboran H (ze względu na zawartość biotyny). Dzień po kąpieli - łupieżu brak, pies się nie drapie tak mocno jak wcześniej. Co może być przyczyną stale powracającego łupieżu? W tym czasie jadła karmę ANF Senior i Hill's Senior (obie z kurczakiem). Czy może to być alergia pokarmowa? Wcześniej pies nigdy nie miał z tym problemów. Czy warto zmienić karmę na Royal Canin Skin Support? Już nie mam pomysłów co robić :-(
-
Właśnie przeczytałam cały wątek - a zajęło mi to pół dnia ;-) Co z Bunią i pozostałą ferajną?
-
Od dłuższego czasu śledzę ten wątek, jak na razie tylko czytałam... Chciałam się podzielić spostrzeżeniami dotyczącymi moich kontaktów z hodowcami. Obecnie jestem na etapie poszukiwań szczeniaczka mało popularnej rasy (w Polsce jest około 140 piesków - przeważająca ich część pochodzi z 2 hodowli i delikatnie mówiąc ich rodowody są dość podobne ;-) ). Na początu chciałam kupić pieska w Polsce ale w jednej hodowli jest 5 ras psów, a w drugiej na pytanie o badania, dostałam odpowiedź, że ojciec szczeniąt był badany a matka badań nie miała, ale jest zdrowa i daje zdrowe szczeniaki - no nieźle, też bym chciała mieć RTG w oczach ;-) dowiedziałam się również, jakie sukcesy wystawowe odnieśli rodzice i oczywiście ani słowa o cenie pieska - kupuj człowieku w ciemno psa, bez badań za nie wiadomo ile - głupota totalna!!!. Postanowiłam więc poszukać szczeniorka za granicą. Pierwsze kroki skierowałam do Niemiec. Odpowiedzi jakie dostałam od niemieckich hodowców brzmiały mniej więcej tak: "A dlaczego chce pani kupić szczeniaka u nas a nie w Polsce?" - tu następował mój wywód na temat hodowli (tej konkretnej rasy, ale nie sądzę, że w innych jest dużo lepiej) w Polsce bez padań piesków (dysplazja, choroby oczu, serca itp), o tym, że szczeniaki rodzą się rok w rok i brakuje dobrego kontaktu z hodowcą. Kolejna odpowiedź brzmiała: "Przecież w Polsce wszyscy tak hodują, więc my nie sprzedamy psa do Polski" i w tym momencie następował koniec korespondencji... Nie miało najmniejszego znaczenia, co napisałam w mailu, czy zapytałam o cenę czy nie. Kolejnym krokiem była Szwajcaria, tutaj o dziwo podejście było już inne. Nawet nie pytając o cenę, w odpowiedzi zawsze dostawałam informację, że szczeniory kosztują około tyle a tyle i że mają już tylu a tylu chętnych i jeśli chcę, mogę zostać dopisana na listę oczekujących, dostawałam link do strony www i zapewnienie, że postarają się odpowiedzieć na wszystkie moje pytania. Jednocześnie byłam proszona przede wszystkim o informacje czy chcę psa wystawowego czy do kochania, czy planuję w przyszłości hodowlę czy nie, i dopiero później czy miałam już kiedyś psa, jakiego, jak długo, jak zamierzam karmić szczeniora, gdzie mieszkam itp. Bardzo mi pasowało takie podejście do tematu, od razu wiedziałam czy stać mnie na pieska czy nie. Jednocześnie napisałam kilka maili do Czech - kontakt bardzo podobny do tego z hodowli w Szwajcarii. Dlatego mili Hodowcy, może warto od razu informować o cenie i o tym, że część piesków jest wystawowa a część do kochania, chyba sami najlepiej wiecie, że z całego miotu statystycznie tylko jeden, max dwa pieski są tak na prawdę wystawowe/hodowlane a reszta to zwykłe pety (jakoś nie chce mi się wierzyć, że wszystkie Wasze szczeniaki są wybitne i otrzymują tytuły InterChampiona). Oczywiście szczeniak w okresie wzrostu może się zmienic i ze zwykłego peta potrafi wyrosnąć champion i na odwrót. Dlatego zupełnie nie rozumiem Waszego obużenia, gdy ktoś pyta o peta i jego cenę... Czy w swoich umowach zawieracie punkt dotyczący sterylizacji psów sprzedawanych jako pety oraz zapewnienie zwrotu części kosztów, jeśli piesek wystawowy wyrośnie na zwykłego peta, czy zwrócicie nabywcy część kosztów za przeprowadzone badania (oczywiście w zależności od "chorobowych predyspozycji" danej rasy)? - w Polsce się nie spotkałam z czymś takim, za granicą, owszem. Pewnie stąd są te różnice w cenie, niby takie same tylko raz w złotówkach a raz w euro ;-) Może warto schować "swoją dumę" do kieszeni, szczeniakom na pewno nie odejmie to uroku i od razu podać cenę - wtedy zaoszczędzicie i swój i czyjś czas, a dopiero w sytuacji, gdy kwota będzie do zaakceptowania przez obydwie strony - to możemy sobie podyskutować na temat warunków sprzedaży, charakterów, osiągnięć i takich tam (szczególnie, że coraz częściej to wszystko można przeczytać sobie na Waszych stronach internetowych - więc po co się powtarzać?). Wtedy wszyscy będą miło i przyjemnie wspominać te chwile... Może warto zachęcić przyszłych wlaścicieli do kupna pieska u Was a nie na bazarze albo u pseudohodowcy? Może warto popracować nad wizerunkiem polskich hodowli za granicą. Wiadomo jeden Hodowca całego wizerunku Polski nie zmieni, ale przecież na cały wizerunek składają się poszczególni Hodowcy :-) A robimy to przecież dla samych siebie... no i piesków. Nigdy nie ma gwarancji, że osoba, która zapłaci za pieska 5.000 złotych będzie go bardziej kochała i dbała niż ta, która może zapłacić max 1.000 złotych... Życie bywa przewrotne, a z własnych obserwacji mogę powiedzieć, że Ci, dla których cena nie gra roli często kierują się impulsem chwili, modą, albo jest to kolejna zachcianka rozkapryszonych dzieci... Chodź wiadiomo, że nie ma reguły i zawsze zostaje pewna doza niepewności...