Z bullowatymi to tak niestety jest trzeba odpowiedzialnego właściciela, który już coś wie na ich temat.
Mieliśmy białego bullteriera był najłagodniejszym psem jakiego widziałem.
Jak mu się wkładało kaganiec to siadał i nie można go było ruszyć z miejsca. Niestety został otruty przez grasującego truciciela gołębi. Wszystko mu się posypało totalnie wszystko, zdiagnozowana białaczka.
Pod koniec życia miał niestety napady agresji. Padał jak martwy na kilka minut a później nie wiedział co się z nim dzieje i atakował. Hm mam po tych wyskokach ślady na całym ciele. Ale muszę napisać jedno że był najłagodniejszym Psem jakiego widziałem. Psy te wymagają szkolenia i stanowczego właściciela ( w dobrym tego słowa znaczeniu).