Kiedy 3 tygodnie temu jechałam do Krzyczek zawieźć zebrane wśród przyjaciół jedzenie i inne rzeczy, nie myślałam, że kogoś stamtąd zabiorę... Mam jednak zwyczaj zaglądania w najciemniejszy kąt schroniskowych bud, bo wiem, że tam chowają się największe nieszczęścia... Tak było i tym razem. W najdalszym kącie wciśnięta w kąt leżała Ona wraz ze swoimi nowonarodzonymi maluszkami...
Sami wiecie jaki los czekałby ich, gdyby tam zostali... więc zabrałam rodzinkę do siebie. Nie było to rozsądne, bo w domu jest 10 psów i 3 koty i ledwo dajemy radę, ale...
Niestety dzieci były tak strasznie słabiutkie, że udało się uratować tylko jednego chłopaka, który w dalszym ciągu jest słabiutki, a jego życie wciąż zagrożone...
Majka - bo tak nazwałam sunię cierpi na wiele dolegliwości - jak większość psów stamtąd, z Krzyczek. Najgorsza jest wciąż utrzymująca się biegunka i postępujące łysienie... Jest leczona, ale efekty są marne. Trzeba zrobić szczegółowe badania, jednak zwyczajnie brakuje nam na to wszystko środków... Pomóżcie proszę...
Tak Majka wyglądała zaraz po przyjeździe:
[IMG]http://img529.imageshack.us/img529/3420/pict0132acr7.jpg[/IMG]