Jump to content
Dogomania

betel

Members
  • Posts

    5198
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by betel

  1. Wczoraj Ineczka i Bri - bri po spacerze i pobycie w lesie, były tak zmęczone ,ze nie miały siły sie ruszyć. Ale dziś odzyskały energię i z samego rana , kiedy ja jeszcze słodko spałam, Marcin i Monia poszli z nimi na 2 godzinny spacer w pola. [CENTER][IMG]http://img524.imageshack.us/img524/9681/img0852171oi0.jpg[/IMG][/CENTER] [CENTER][IMG]http://img524.imageshack.us/img524/2011/img084061ht1.jpg[/IMG][/CENTER] [CENTER][IMG]http://img524.imageshack.us/img524/8044/img0844101dv0.jpg[/IMG][/CENTER] Po powrocie do domu Marcin oświadczył ,że jest o 2 lata starszy. Spytałam, co się wydarzyło. Okazało sie ,że Monia, która prowadziła Inkę, przypadkowo upusciła smycz. Kiedy ta upadła na ziemię, Inka spłoszyła się i zaczęła uciekać , a smycz razem z plastikowym kołowrotkiem była oczywiście cały czas trzy metry za mnią, co tym bardziej, ja niepokoiło.:crazyeye: Marcin podbiegł kawałek (żeby zmniejszyć dystans) , ale potem szedł za Inką i nawoływał ,próbujac namówić ją , by się zatrzymała. Udało się, psica zrozumiała, że nie da się uciec od stersujacej ją smyczy , zatrzymała się i poczekała na Marcina- za co oczywiście została pochwalona i wygłaskana. Reszta spaceru przebegła bez zakłóceń. Teraz nasze kudłaczki odpoczywają słodko i wygrzewaja swoje dupinki w domowych pieleszach. [CENTER][IMG]http://img520.imageshack.us/img520/9020/img087961an7.jpg[/IMG][/CENTER] [CENTER][IMG]http://img526.imageshack.us/img526/3544/img0994291cs8.jpg[/IMG][/CENTER] [CENTER][IMG]http://img524.imageshack.us/img524/9926/img0997301if3.jpg[/IMG][/CENTER] Jesli chodzi o dom, to zachowanie Inusi zmieniło sie diametralnie , przychodzi na wołanie , nie cofa sie, gdy chemy ja pogłaskać , nie obawia się , żadnych naszych ruchów , czy kontaktu. Oczywiście dotyczy to wyłacznie domowników. Bardzo nas cieszy,że zniknął smutek i niepokój z jej oczu. Na koniec jeszcze jedno stare zdjęcie, bo z 2 dnia pobytu w domu Inci , ale zabawne . Inka "zwiedza" na nim wannę. [CENTER][IMG]http://img379.imageshack.us/img379/7351/img067211wr2.jpg[/IMG][/CENTER] Pozdrowienia Beata
  2. Nie zgadzam sie z tym ,że pies" nie czuje zawstydzenia" i że Inka[I]"...przejęła się i nieco przestraszyła niezrozumiałą agresją ze strony opiekuna.." . M[/I]arcin nigdy nie zachowywał się w stosunku do niej agresywnie , klapsy były symboliczne , a surowy choć nie podniesiony ton sugerował,ze pies zrobił coś nie tak. Inka doskonale rozumie, kiedy robi źle , a nawet czasem droczy się z nami i celowo psoci. Tak np. ostatnio kiedy Marcin nie pozwolił jej wejść do dużej kałuży, przy najblizszej kolejnej kałuży z premedytacją się w niej wytaplała i z miną "no i co, kto postawił na swoim " czekała na jego reakcję , zupełnie bez lęku. Oczywiście było to tak zabawne , że "wygrała" bo nie sposób było się na nia gniewać. To bardzo mądry pies, doskonale wie ,ze czegoś mu sie zabrania , po jednorazowym skarceniu za agresję w stosunku do Bryłki , zachowuje sie wzorowo od ponad tygodnia. Z naszych wieloletnich ( 30 - letnich) doświadczeń z psami, a było ich sporo i w naszym współnym domu i wcześniej w naszych domach rodzinnych wynika,że psy doskonale "wiedzą" czego sie od nich oczekuję, potrafię sie wstydzić , gniewać, obrażać , podobnie jak ludzie. My traktujemy nasze czworonogi jak członków naszej rodziny i nigdy , nawet gdyby zniszczyły znacznie wiecej niż jakąś tam listewkę, i kilka drobiazgów( a bywały wczesniej takie przypadki), nie zamknęlibyśmy ich w klatce kennelowej. Traktujemy je jak czujace i myslące istoty , a nie jak obiekt do wytresowania. Zapewniam przy tym, że jak do tej pory nasze efekty wychowawcze były bardzo pozytywne. A nasze psy rozwijały się tak,ze nieraz wzbudzały wielkie zainteresowanie i podziw z powodu swojego posłuszeństwa i mądrosci. Mikułka, która niedawno od nas odeszła i o której nigdy nie zapomnimy, prowadziła np. na smyczy mała Bri - bri przez miasto, ponieważ doskonale wiedziała , co i kiedy może zrobić. Reagowała błyskawicznie na wszystkie polecenia , była uważna i troskliwa w stosunku do mniejszej i mniej bystrej suczki. Nieraz ten tandem połaczony jedną smyczą ( na której szedł luzem pozornie bez nadzoru opiekuna) wzbudzał uśmiech na twarzy przechodniów , tym bardziej ,że zawsze szły zgodnie i żadna nie ciagnęła w swoja strone. Tak więc sadzimy, że miłością, cierpliwością , a czasem lekką karą ( jest nie do uniknięcia, nawet przy wychowywaniu dzieci), można osiagnąć naprawde wiele. Wszystkie nasze psy "nie były łatwe" bo były to zwierzeta po przejściach, a dodatkowo miały silną psią osobowość i jasno stawiały granice swojej prywatności , których nawet nam , mimo,że bardzo nas kochały, nie wolno było przekroczyć, szanujemy to w nich i pozwalamy im zostać sobą. Na pewno są różne drogi , by osiagnać podobne efekty, my wybralismy sposób , o którym piszemy przedstawiajac historię Inki. Pozdrowienia Marcin i Beata:lol:
  3. Dziś po długim spacerze, na który poszliśmy z suniami, Marcin i Monia zabrali je jeszcze do lasu. [CENTER][IMG]http://img522.imageshack.us/img522/9640/img0802171kb1.jpg[/IMG][/CENTER] [CENTER][IMG]http://img61.imageshack.us/img61/3284/img0800151td5.jpg[/IMG][/CENTER] Po powrocie czterołape padły. Najpierw jednak trzeba je było "obrać" z kleszczy (mimo że obie są nasmarowane preparatem na te paskudne insekty). Miały więc sporo wrażeń. Ineczka coraz bardziej zdyscyplinowana-"tfu, tfu, odpukać w niemalowane". Jest bardzo mądrym psem i szybko sie uczy , choć jej upór nieraz daje o sobie znać i czasem zachowuje się jak przysłowiowa mulica. W domu i na działce czuje się już zupełnie swobodnie, ale na spacery staramy się chodzic w miejsca w miarę odludne ,żeby nie narażać jej na stres. Powoli jednak trzeba będzie zacząć "wprowadzać ją miedzy ludzi" , to znaczy wychodzic na spacer po miescie i przyzwyczajac do obcych w domu. Ale to za jakieś 2 tygodnie, nie wczesniej. Obydwie ogoniaste są bardzo kochane, trochę do siebie przywykły, a na dworze są bardzo zgodne. Sądzę ,że mimo pewnych oporów ze strony Bri- bri , Ineczka lepiej sie u nas aklimatyzuje niż w domu, w którym nie byłoby psa. Widzi, że małej nie dzieje sie krzywda , uczy sie też od niej pewnych "społecznych" zachowań. Bryłka za to już nie jest taka smutna i powolutku zaczyna sprawiać wrażenie radej z towarzystwa. To tyle na dziś, trzymamy kciuki za Chawę. B. M.M
  4. Do innych psów odnosi się z ciekawością ale i obawą. Do mniejszych próbuje podchodzić i obwąchiwać je. Pozwala też obwąchiwać siebie. Natomiast na każde zbliżenie się dużego psa reaguje paniką i próbą ucieczki. Bobikowi, który jest mniej więcej jej wielkości dała się obwąchać dopiero wtedy kiedy ukląkłem za nią i objąłem ją mocno. Zaczyna się interesować nawet dużymi psami, kiedy są za ogrodzeniem, jednego (owczarka berneńskiego)chyba nawet trochę polubiła. Prawdziwą próbę przeżyje kiedy pojedziemy do Konstancina, gdzie są trzy psy, w tym jeden bardzo duż i jeden duży. Oops, bym zapomniał. Z Bri-bri chwilami próbują się bawić, ale wyłącznie na działce albo jeszcze lepiej w trakcie biegania.
  5. O tak z całą pewnością niesamowitego, na przykład, jak się zdaje potrafi latać. Dzisiaj znowu musiała zostać sama w kuchni. Po powrocie zastałem Ineczkę stojącą na stole:diabloti: :diabloti: :diabloti:.Pomiędzy talerzem z jabłkami i drugim z warzywami. A w kuchni widać było następujące ślady przestępstw. Z półki na wysokości 1.90 zostały ściągnięte: rzeźby w drewnie i słoik z kawą. Z kredensu tym razem nic bo zostawiłem pułapkę tzn na blacie postawiony nogami do góry stołek, ale stołek leżał na podłodze. Na zlewozmywaku były tylko poprzewracane szklanki i ślady jakby coś (ciekawe co) spacerowało tam sobie. A pomiędzy drzwiami i lodówką została napoczęta listwa wykańczająca boazerię. „Porozmawialiśmy” sobie poważnie przez chwilę tzn dostała dwa klapsy(lekkie) i przemowę:shake: (chodzi głównie o ton a nie o to co się mówi), a potem nie zauważałem Inki przez jakieś pół godziny, była bardzo nieszczęśliwa i zawstydzona:oops: . Za to potem, jak już wróciliśmy do normalnych relacji chodziła za mną krok w krok cały czas. Byłbym zapomniał, dzisiaj w nocy pieseczkowi zebrało się na zabawę około godziny 1. Zostałem zaatakowany znienacka:smhair2: , ugryziony w nogę, zabrano mi śpiwór , zaczęto obgryzać rękę a kiedy próbowałem opanować sytuację z wyrzutem obszczekano mnie. Po czym kiedy zabrałem rozbawionej suczce śpiwór po raz drugi i uciszyłem ją, :eviltong: obrażona poszła na tapczan i z głuchym jękiem uwaliła się spać. Natomiast na spacerach sprawuje się coraz lepiej. Panikuje :crazyeye: :crazyeye: już tylko w sytuacjach bezpośredniego kontaktu z nieznanymi ludźmi lub kiedy trzeba przejść blisko samochodów. Szczekające za siatką psy nauczyła się olewać, ewentualnie próbuje się nimi trochę interesować o ile nie są za duże. Na działce spuszczona ze smyczy przychodzi na wołanie prawie za każdym razem (ewentualnie czeka aż się do niej podejdzie), ale nie ucieka już. Prowadzona na smyczy sama pilnuje, żeby nie było niepotrzebnych napięć oczywiście o ile nie ma czegoś co by ją bardzo interesowało, albo czego by się bała. Ogólnie rzecz biorąc od początku całkiem dobrze chodziła na smyczy o ile nie spanikowała z jakiegoś powodu(dlatego kolczatka ponieważ w momencie paniki rzuca się jak ryba na haczyku i zwykłą obrożę albo by ściągnęła albo trzeba by zbyt mocno zapinać). W tej chwili sama przychodzi do drzwi kiedy usłyszy, że przygotowujemy się do wyjścia i nie próbuje unikać ani smyczy ani kolczatki. Dzisiaj kiedy siedziałem na wersalce razem z Bryłką przyszła i żałośnie :placz: pokazała, że ona też chce na wygodne miejsce. A kiedy przesunąłem Bri-bri kawałek natychmiast władowała się tam i dość długo razem spały obok mnie. Pozdrowionka M
  6. W naszym domu sunie maja swoje miejsca, są nimi: duża poducha w kuchni, amerykanka w kuchni i materac , który w razie potrzeby przenoszony jest w różne miejsca , choć najcześciej leży na balkonie.Nasze ogoniaste korzystają z nich na zmianę na zasadzie , kto pierwszy, ten lepszy i nie kłócą sie o nie. Natomiast kanapa w pokoju Marcina nie służy właściwie do spania , bo mój mąż ze względów zdrowotnych śpi na podłodze , ale do oglądania telewizji czy przyjmowania gości. Ponieważ teraz chętnie korzysta z niej Inka, więc okryta jest kocem podobnie jak amerykanka , żeby zachować czystość. My w ogóle jesteśmy podłogowcy i często sami schodzimy do "parteru" , by dotrzymac psom towarzystwa , czy się z nimi pobawić. Taka z nas dziwna rodzina. Lubimy też jak nasze czworonogi przytulają się do nas przez sen, obydwu stronom daje to poczucie bezpieczeństwa i komfort psychiczny. Dlatego w naszyn domu psy mają sporą swobodę ruchu oczywiście w granicach rozsądku. [CENTER][IMG]http://img57.imageshack.us/img57/7803/img0957oo7.jpg[/IMG][/CENTER] [CENTER]Oto Bri-bri i Incia łapa w łape obok Marcina , na dywanie w moim pokoju. ( ja jestem tuż tuz , ale mnie nie widać, bo cykam zdjęcia).[/CENTER] [CENTER]pozdrowienia Beata[/CENTER]
  7. Każda z psic ma swoje ulubione miejsca i tak terenem Bri - bri jest łózko Moni i jego broni przed Inką, terenem Inki jest tapczan Marcina, choć po karze akceptuje na nim także obecność Bryłki.Ta ostatnia, po nauczce ze strony wiekszej suki, nigdy nie siada na nim obok niej tylko w bezpiecznej odległości.Moje spanie należu do obu psic i tu pomimo mruczenia Bryłki , potrafią całkiem dobrze koegzystować. Nie ma tragedii, oddzielamy je kiedy zostawiamy je same , ponieważ ich więzi są jeszcze zbyt słabe a hierarchia nieustalona. Wiemy ,że trzeba duzo czasu na to, by w pełni się zaakceptowały i staramy sie im to ułatwić. Teraz Inka nie zaczepia Bri-bri , to raczej mała nadal chce być w domu szefem, dlatego czasem i ona musi odczuć ,że nie jest "jedynaczką".Między nią a Mikcią były bardzo silne więzi i mała przyzwyczaiła sie ,że Mikułka, choć duża, puszcza jej zaczepki płazem, teraz musi zrozumieć,że sytuacje uległa zmianie. Dlatego nie możemy jej na wszystko pozwolić , podobnie jak Ince. Obie traktujemy jednakowo bez wyróżnień czy nadmiernej ostrości w postępowaniu. Staramy się zachowac równowage w naszym zachowaniu wobec nich.
  8. Marcin sfotografował nocne wygibasy Ineczki na tapczanie. Podobno zasnęła z przednimi łapami do góry i kiedy jej opadały , budziła sie i natychmiast znowu je prostowała , potem była tak rozespana ,ze usiłowała wstać od strony oparcia , co jej zupełnie nie wychodziło. [CENTER][IMG]http://img520.imageshack.us/img520/1280/img077911bi0.jpg[/IMG][/CENTER] [CENTER][IMG]http://img78.imageshack.us/img78/6499/img078131ez3.jpg[/IMG][/CENTER] [LEFT]A teraz zdjecie pokazujace chwile relaksu naszych psic na balkonie ( oczywiscie cały materac zajęła Bryłka)[/LEFT] [CENTER][IMG]http://img514.imageshack.us/img514/6421/img078211rd0.jpg[/IMG][/CENTER] [LEFT]No to tyle. Pozdrowienia Beata[/LEFT]
  9. Przydałaby nam sie mała ukryta kamera, żeby rejestrowała , co Incia wyczynia w kuchni pod nasza nieobecność. Ostatnio prawdopodobnie jakimś cudem wlazła na kredens i zdjęła sobie z górnej półki dezodorant mojego męża. Swiadczy o tym nie tylko obecność dezydorantu na podłodze , ale także poprzewracane przedmioty na samej górze kredensu!!! Jak to zrobiła , to jej słodka tajemnica???:shake: Nasz piesek ma także inne oryginalne pomysły. Wczoraj wieczorem przyszła do mnie do łózka micuszyć się, po chwili zabawy i obgryzania mojej ręki, nagle wstała, pochyliła sie nad moją głową i wsunęła pyszczek pod podyszkę nade mna i zgadnijcie co zrobiła???. Zwróciła tam nadmiar jedzenia, pewnie na zapas. :diabloti: Nie było to zbyt przyjemne , ale posprzętałam ( gwoli scisłości -mój mąż upomina się żebym, pisała prawdę- ja podtrzymywałam poduszkę, a Marcin zbierał ryżyk z kiełbaską) i poszłam spać, bo co innego mogłam zrobić. A tak w ogóle to nasz pomysłowy pieseczek jest kochany i coraz bardziej śmiały , co nas cieszy. Oprócz przygody z poduszką wczoraj i jednym siusiu na poczatku w łazience jest też bardzo czysty.Pozdrowionka . Beata:lol:
  10. Inka ,jest w całkiem niezłej formie psychicznej,czasami już bawi sie z nami , łapie nas za ręcę i zaczepia. Kiedy wypoczywa czuje sie całkiem rozluźniona i często kładaie się brzuszkiem do góry . Rzadko też zwija sie w kłębek , przybiera wygodne , swobodne pozy. Nadal preferuje Marcina , choć i do nas przychodzi na pieszczotki.Wczoraj dostała "małej szajby" i nie chciała podejśc do Marcina po wybieganiu sie na działce, ale w końcu udało mu sie ją namówić, by "raczyła" wracać do domu. Poza tym biega razem z Marcinem i sama zachęca go do tego rodzaju aktywności. Troszkę mniej napięta atmosfera panuje też między nią a Bri-Bri. Jesli chodzi o straty , to zjadła kolejnego "jaska" . Zainteresował sie też moja komórką , ale w porę zorientowałam sie ,że niesie ja w pyszczku do drugiego pokoju. Tyle na dziś , zobaczymy co będzie dalej. Ps. Mamy nadzieję, że psice z jej "tymczasowego domu" zdrowieją . trzymamy za nie kciuki.
  11. Dzis Inka przeszła pierwszą poważną próbę. W ciągu dnia musiała zostac sama w domu na godzinę. Po uprzednim usunieciu z kuchni wszystkiego co , ostre, tłukace , trujące i ogólnie niebezpieczne, wrzucilismy tam wszystkie jej skarby i zamknęliśmy drzwi. Była sama, ponieważ na razie obawiamy się zostawić ja razem z Bri-bri ze względu na "rozbieżnośc poglądów".Zniosła to odosobnienie dzielnie , niczego nie pogryzła i nie zniszczyła- jedynie powodowana ciekawością zrzuciła z kuchenki dwa puste garnki. Jesteśmy z niej dumni. Zdaje się , że przypadkowo odkrylismy także sekret braku apetytu Inki. Rozmawiałam dziś z Panią Elwira i okazało się, że w schronisku jako "wypełniacz" uzywany był ryż, więc zastąpiłam nim płatki owsiane , które dotąd stosowałm u nas. Poskutkowało, Inka jadła "pełnym pyskiem". Jedyne , co nas martwi to to, iż Inka wyraznie chce rzadzić i jest bardzo zazdrosna o Bryłkę, a ta tez odpłaca jej pięknym za nadobne- co może się źle skończyć dla małej. Tyle na dziś , trzymamy kciuki za suczki ze schroniska.
  12. Cisną się nam na usta same niecenzuralne wyrażenia. Nie rozumiemy jak można być tak podłym i ograniczonym umysłowo. Komu przeszkadzało tych kilka psin, które czasowo tam przebywały. To bardzo smutne, mamy nadzieję, że uda się uratować choć tą jedną suczkę. Jeśli potrzeba jakiejś pomocy finansowej na jej leczenie to dajcie znać. Trzymamy kciuki. Beata i Marcin
  13. No i piszę ... Nasza Inusia, niestety, dostała pierwszego klapsa , ponieważ z zazdrości zaatakowała Bryłkę. A było to tak: położyłam się na kanapie obok siedzącego tam Marcina, na miejscu , które uprzednio zajmowała Inka. Nie bardzo jej się to podobało , ale jako że jestem jej panią, jakoś to zaakceptowała. Kiedy jednak Bri - bri chciała usadowić się obok mnie , nie wytrzymała i skoczyła na nią z zębami. Dostała klapasa, a potem tłumaczyliśmy jej ,że źle zrobiła i staraliśmy się pokazać,że mimo to nic jej z naszej strony nie grozi. Jakieś pół godziny później ponownie próbowała chapnąć Bryłkę i znów została lekko skarcona. Przez jakis czas mijały się, jednak połączyło je zamiłowanie do wygody. Obydwie wylądowały na kanapie u Moni - tylko niestety każda z innej strony- rozdzielone osobą mojej córci. Niestety droga do nawiazania dobrych stosunków między nimi jeszcze daleka i obawiam się,że może dojść jeszcze do wielu podobnych incydentów, oby nie groźniejszych , bo Bryłeczka jest malutka i nie ma przy Kawusi szans. Mam jednak nadzieję, że za jakiś czas obie psice będa żyły w zgodzie, a może w przyjaźni.:???: :hand: :Dog_run:
  14. [COLOR=black]Choć na większości zdjęć Inka jest z Monią , to jednak wyrażnie preferuje Marcina i to z nim lub obok niego spędza najchętniej czas.[/COLOR] [COLOR=black]Ale od wczoraj po tej wycieczce widać bardzo znaczne postępy.Ogoniasta nie cofa się i nie kuli, podchodzi, gdy się ją woła ( z małymi oporami ,ale jednak - Marcin cały czas uczy ją, że ma reagować na wołanie , jesli nie przychodzi sama , spokojnie i powoli podprowadza ją do określonego miejsca, a potem ją chwali).[/COLOR] [COLOR=black]Dziś nasza Kawusia nic nie zniszczyła z wyjątkiem własnej maskotki, którą rano maltretowała, leżąc na miom łóżku. [/COLOR] [CENTER][IMG]http://img527.imageshack.us/img527/4279/img0937ve6.jpg[/IMG][/CENTER] [CENTER][COLOR=black][IMG]http://img459.imageshack.us/img459/2681/img0927ji2.jpg[/IMG][/COLOR][/CENTER] [COLOR=black]Niedawno Marcin był z psicami na działce. Inka się wybiegała,( na zdjeciach Ineczka pije wodę z zarosnietego oczka wodnego) ale po dłuższym czasie zaczęła popiskiwać , dając znać, że chce do domu. Teraz leży w duzym pokoju na kanapie i oczywiście asystuje swemu panu.[/COLOR] [COLOR=black]Jedna rzecz, która mnie martwi to to , że kiepsko je. [/COLOR] [CENTER][COLOR=black][IMG]http://img459.imageshack.us/img459/4589/img075681bj6.jpg[/IMG][/COLOR][/CENTER] [CENTER][COLOR=black][IMG]http://img406.imageshack.us/img406/1599/img0758101rm4.jpg[/IMG][/COLOR][/CENTER] [CENTER][COLOR=black][IMG]http://img520.imageshack.us/img520/6806/img0763151dt4.jpg[/IMG][/COLOR][/CENTER] [COLOR=black]Po spacerze dałam obudwu pannom miseczki z pokrojonymi resztakami wędlin ( bo ostatnio nie dojadają). Bryłeczka po zastanowieniu zjadła , a Inka trochę spróbowała i odeszła . Jednak pilnuje miseczki , i gdy nadchodzi Bri - bri siada słupka i bacznie obserwuje , czy mała nie będzie chciała czegoś jej skubnąć. W sytuacji nadmiernego zbliżania się rudej do naczynia , ostrzegawczo szczerzy ząbki. Tyle na dziś, chyba ,że wydarzy się coś ciekawego. [/COLOR] [COLOR=black]Pozdrowionka i miłego poiniedziałku. Beata[/COLOR]
  15. Aha, zapomniałam dodac ,że dzis Inka 2 razy została na krótko odizolowana w kuchni, raz sama , a raz z Bryłką. Były to około 5 minutowe odosobnienia. Stopniowo będziemy je wydłużac, żeby przyzwyczaiła sie do pozostawania w domu pod nasza nieobecność. Dzisiejsze próby zniosła dobrze. Jestesmy z niej dumni, robi pomalutku postępy i wyrażnie po dzisiejszym wyjeżdzie i powrocie nabrała do nas zaufania. betel
  16. Dziś byliśmy z Inką , o 40 minut samochodem od Sandomierza , z wizytą u moich rodziców w ich letnim domu. Jednak głównym celem wyjazdu były okoliczne lasy i możliwość swobodnego spaceru. W drodze do celu psica była zdenerwowana a i na miejscu przestraszyła sie obcych sobie ludzi. Ale ogólnie wycieczka była udana.Kiedy ja gawędziłam z rodzinką Marcin i Monia poszli z psicami na 2 godzinny spacer po lesie. [CENTER][IMG]http://img523.imageshack.us/img523/3438/las1go0.jpg[/IMG][/CENTER] [CENTER][IMG]http://img523.imageshack.us/img523/4680/inka2om3.jpg[/IMG][/CENTER] [CENTER][IMG]http://img82.imageshack.us/img82/2658/inka3ty3.jpg[/IMG][/CENTER] Chyba im się podobało, a na pewno porządnie się wybiegały się . Po powrocie do domku moich rodziców Inusia wyzbyła sie wiekszosci lęków i od razu zarezerwowała sobie wersalkę mamy a po chwili spokojnie zasnęła. [CENTER][IMG]http://img218.imageshack.us/img218/2055/inka4gw5.jpg[/IMG][/CENTER] Do Sandomierz jechała zadowolona , choć bardzo zmęczona . Na ochotnika wsiadła do samochodu!!!.W naszym własnym mieszkaniu też spała jak zabita , dopiero teraz Marcin zrobił jej pobudkę na ostatnią wieczorną przechadzkę. Można powiedzieć , że w zasadzie nie było tego dnia żadnych strat , oprócz lekko nadgryzionej poduszki , ale to działalność nocna. Pozdrowienia betel
  17. Dziękuję Wam wszystkim, a przede wszystkim Tobie Szajbusie za ciepłe słowa i płomyczek. Beata- betel
  18. Dzisiaj wieczorem, po wizycie na działce na której pochowana jest Mikcia postanowiliśmy zostawić po niej ślad dla innych w postaci wpisu. [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=65346[/url]
  19. 27 kwietnia odeszła od nas ukochna , najwspanialsza ze wszystkich czworonożnych przyjaciółek MIKA. 9 lat temu wzięliśmy ją ze schroniska z Warszawy na Paluchu. Kiedy do nas przyszła, nie myślałam ,że tak bardzo ją pokocham , wydawał mi sie za duża "do bloku" i nawet złościłam się na męża ,że przywiózł właśnie Ją. Mikcia przypominała do złudzenia wilczarza , była tylko znacznie niższa. Niezwykle mądra , rozumiała wszystko, co do niej mówiliśmy, czuła i opiekuńcza przygarnęła jeszcze 2 małe suczki, które kolejno trafiły do naszego domu. Podbiła moje serce, była moją przyjaciółką, wierną towarzyszką i obrońcą, wszyscy domownicy kochali Ją równie mocno, a Ona kochała nas. Niestety Jej serduszko , niespodziewanie przestało bić. Tęsknimy za Tobą Mikciu, niech Ci tam po drugiej stronie tęczy będzie dobrze. Zawsze zostaniesz w naszych sercach. Pisze o tym dopiero teraz , gdy w naszym domu zagościła Inka- sunia z Kielc, którą wzięliśmy do siebie , aby wypełnić pustkę w domu i w sercu i dać schronienie jeszcze jednemu stworzeniu.Wiem Mikułko ,że ty byś tego chciała, kochana , najmądrzejsza i bardzo , bardzo niezwykła.....
  20. To tylko półkolczatka, jest zupełnie luźna, a kolce są cały czas do góry. Normalnie Inka jej nie czuje , ale przydaje sie wtedy, gdy wpada w panikę a czasami troszkę ją dyscyplinuje. Zwykłą obrożę ściagnęłaby sobie przez głowę , albo musiałaby ona być tak mocno zapięta , że psina by się dusiła. Wbrew pozorom to nie jet złe rozwiązania i mniej dokucza niż skórzana zaciśnięta i wycierająca sierść obroża. :lol: [CENTER][IMG]http://img163.imageshack.us/img163/4564/img0610kf6.jpg[/IMG][/CENTER] [CENTER][COLOR=blue]Luz i kolce do góry!!!!![/COLOR] Inka zaakceptowała [COLOR=blue]półkolczatkę[/COLOR] od początku i nigdy nie próbowała jej ściągać. Nie dzieje jej się krzywda;) [/CENTER] [CENTER]Do jutra- Beata[/CENTER]
  21. [LEFT]Dziś Incia mogła wyszaleć się luzem na działce, była przeszczęśliwa, tarzała sie , szczekała, biegała jak szalona. I wykąpała się w oczku wodnym. Trochę się obawialiśmy, jak będzie z powrotem do domu , ale bez problemów dała się zapiąc na smycz. Wszyscy mieliśmy dużo radości. To zdjęcia z działki -trochę niewyraźne, bo psica jest w ruchu. PS. Pierwszy raz machała ogonem!!!!!!!:lol: [/LEFT] [CENTER][IMG]http://img403.imageshack.us/img403/8731/img0690sp6.jpg[/IMG][/CENTER] [CENTER][IMG]http://img482.imageshack.us/img482/1765/img0689wc8.jpg[/IMG][/CENTER]
  22. Dziękuję za rady, mamy spore doswiadczenie z psami - dzikusami , bo wszystkie nasze dotychczasowe czworonogi pochodziły ze schronisk , lub przyplątały się do nas, to też powoli uporamy sie z tym problemem. Inka ma sporo ruchu , ale na razie nie mogę jej spuscić ze smyczy, nawet na działce , bo jest zbyt płochliwa i mogłaby sobie zrobić krzywdę. Dlatego kupiliśmy dla niej długą, rozciagana smycz. Ma też sporo maskotek , poduszek, zabawek tylko dla siebie, a rzeczy wartościowe zostały zabezpieczone. Jednak nie zawsze przynosi to efekty , bo psica jest bardzo ciekawska i wszedzie wsadza swój nosek. Dzis na przykład wywróciła ogromną igławę (areokaria- roślina doniczkowa)- na pewno sobie z nia poradzimy , ale na to trzeba czasu. Pozdrowienia Beata
  23. [COLOR=black]Dzisiaj Inka jest u nas 5 dzień. Tak się składa ,że chwilowo cały czas ma opiekę , bo Monia jest chora , a Marcin ma urlop. Ja za to co dzień chodzę do pracy i co dzień po powrocie jestem "obca", dopóki psina nie przekona się ,że nic jej z mojej strony nie grozi. [/COLOR] [CENTER][COLOR=black][IMG]http://img525.imageshack.us/img525/8093/img0638gq3.jpg[/IMG][/COLOR][/CENTER] [COLOR=black]Przed chwilą właśnie Monika stwierdziła ,że nasz dzikus ustalił następujące pory dnia w towarzystwie każdego z nas: "wachta" poranna należy do Moni , popołudnie do Marcina , a późny wieczór i noc do mnie. Aha, od dziś Inka nosi drugi imię - Destrukcja, bo wszystko usiłuje zjadać: rogi poduszek , kółka od fotela, brzegi prześcieradeł, trepy, kwiaty, itp. [/COLOR] [CENTER][COLOR=black][IMG]http://img520.imageshack.us/img520/1005/img0628iq8.jpg[/IMG][/COLOR][/CENTER] [COLOR=black]Jest także zbieraczem , namiętnie wynosi z pokoju Moniki wszystkie maskotki, a w moim łóżku w nocy robi sobie skład skarbów. Kiedy budzę się rano , znajduję obok siebie różne dziwne rzeczy : fragmenty przeżutych sztucznych kości, węzełek do gryzienia , zdobyczne skarpetki, trepy Moniki i takie tam różne. Nie powiem, żeby to było szczególnie miłe, ale jakoś się dogadujemy.[/COLOR] [CENTER][COLOR=black][IMG]http://img69.imageshack.us/img69/3826/img0603cp2.jpg[/IMG][/COLOR][/CENTER] [COLOR=black]Przed chwilką byliśmy z naszymi obydwoma suczkami na długim spacerze. Chwile spędzone na dworze to jedyne , kiedy Bri - bri nie dąsa się na Inkę. Niestety w domu ciągle się na nią złości. [/COLOR] [CENTER][COLOR=black][IMG]http://img403.imageshack.us/img403/9909/img0660wl1.jpg[/IMG][/COLOR][/CENTER] [CENTER][COLOR=black][/COLOR][/CENTER] [COLOR=black]Obydwie też chciałyby jeść z tej samej miski. Bryłka z zazdrością zerka na większą michę Inki , a ta natomiast uparcie zagląda do malutkiej miseczki rudzielca. Mamy wiec sporo zajęć , ale przynajmniej nie możemy narzekać na nudę.[/COLOR] [CENTER][COLOR=black][IMG]http://img406.imageshack.us/img406/2690/img0670cj2.jpg[/IMG][/COLOR][/CENTER] [CENTER][COLOR=black][IMG]http://img82.imageshack.us/img82/9523/img0659xs7.jpg[/IMG][/COLOR][/CENTER] [COLOR=black]Tyle na dziś, pozdrowienia Beata[/COLOR]
  24. Imię Inka zostało, podoba sie rodzinie , a dodatkowo psinka juz trochę na nie reaguje , więc nie na sensu mieszać jej w głowie.:multi: Inna sprawa,że różnie je interpretujemy- Inka bo kawa lub Inka od Inków. Ja osobiście wybieram to drugie rozwiąznie, ponieważ nasze psie szczęście zachowuje sie jak wytrawny indiański tropiciel, to znaczy skrada sią.:lol: A teraz trochę nowin. Dziś Inka dostała porządną smycz taśmową rozciąganą do długości 5 metrów. Daje jej to sporą swobodę , a jednocześnie zapewnia pełną kontrolę , co przy jej płochliwosci jest bardzo ważne. Dzięki temu wreszcie zrobiła na dworze siusiu.:oops: Poza tym nasz mały diabełek:diabloti: usiłował wyciagnać spod akwarium bieżniczek,( który zabezpiecza urzadzenie przed potłuczeniem , pełni rolę amortyzatora). Na szczęście w pokoju był Marcin - mój mąż- i zapobiegł katastrofie. W ogóle przedsiębiorcza psica zaczyna wszystko obgryzać, zjadła Moniki trepa, usiłowała nadgryźć fotel bujany i wiklinowy stojak na gazety. Musimy więc na nią uważać. Dostała sztuczną kość do gryzienia ( z którą rozprawiła się w 5 minut), kołeczek i maskotkę, żeby miała na czym ostrzyć swoje ząbki. teraz po spacerku śpi słodko na kanapie u boku swojego pana.:multi: . Tyle na dziś , pozdrowienia dla wszystkich psich fanów.;)
  25. Od wczoraj Inka jest sandomierzanką. Na razie jest spłoszona , ale docenia domowe wygody. Wybiera sobie osoby , na towarzystwo których ma w danej chwili ochotę - wczoraj to byłam ja, a dziś Monia nasza 15- letnia córka. [IMG]http://img162.imageshack.us/img162/939/img0589zr3.jpg[/IMG] [IMG]http://img235.imageshack.us/img235/1135/img0594lv7.jpg[/IMG] Chętnie kładzie się koło nas , ale nie zawsze chce być dotykana. Jeszcze nie szczeka , za to jest ciekawska i wszystko musi sprawdzić , zobaczyć. Dzisiaj usiłowała mi ściągnąć ze stołu kotleta, przygotowanego do smażenia. [IMG]http://img235.imageshack.us/img235/4476/img0591xf0.jpg[/IMG] [IMG]http://img234.imageshack.us/img234/1660/img0590nb2.jpg[/IMG] Apetyt ma średni, to znaczy najchętniej jadłaby samo mięsko, a przygotowana karma - płatki owsiane ugotowane na resztkach wędlin -kłują ją w ząbki- musi się przyzwyczaić. Mamy nadzieję , że stopniowo nasza dzikuska nabierze zaufania do nas i naszego rudzielca, a Bri - bri ( rudy, mały pieszczoszek) nauczy się z nią bawić, a przestanie warczeć- tak, żeby stanowiły prawdziwą psią rodzinę (taką jak z naszą ukochaną Mikusią, która niedawno odeszła za tęczowy most) [IMG]http://img82.imageshack.us/img82/3065/img0597bz4.jpg[/IMG] Inka potrafi chwycić za serce , jest bystra choć uparta. Bawi nas,kiedy po cichutku skrada się , za którymś z nas.Ma w sobie spryt dzikiego zwierzątka , ale powoli pozwala sie oblaskawiać. Dzisiaj była mała katastrofa czyli "potop", nasza psinka ochrzciła mieszkanie, zrobiła to z pełną kulturą, bo w łazience na gumowy dywanik. No cóż, tak to jest z pupilami , trochę czasu i takie wpadki odejdą w niepamięć. [IMG]http://img224.imageshack.us/img224/604/img0601ev5.jpg[/IMG] Tyle o Ince dziś , odezwiemy się za jakiś czas jak nasza psinka lepiej pozna nas, dom i okolicę. [COLOR=seagreen][B]10 września 2008 do naszego grona dołączył jeszcze Biszkopt oto jego stary wątek [/B][/COLOR][URL="http://dogomania.pl/forum/showthread.php?p=10870922#post10870922"][COLOR=seagreen][B]http://dogomania.pl/forum/showthread.php?p=10870922#post10870922[/B][/COLOR][/URL][COLOR=seagreen][B].[/B][/COLOR] [COLOR=seagreen][B] Od dziś czyli od 21 werześnia jest już naszym domownikiem na stałe, więc także i jego fotki pojawią się na tym watku :)[/B][/COLOR]
×
×
  • Create New...