Jump to content
Dogomania

Glutofia

Members
  • Posts

    8141
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Glutofia

  1. donoszę ze Adżip zachowuje się w hotelu wzorowo. Tylko gdzie ten domek gdzie?
  2. Pies czuje się w hotelu o dziwo dobrze. Jest spokojny i baaardzo kochany, dziewczyny bardzo go lubią. Biega sobie po wybiegu z sunią, z psami wącha się przez siatkę i nie dymi. Normalny pies, potrzebuje jeszcze trochę czasu by nadrobić zaległości i poznac trochę świata. W sprawie adopcji na razie cisza
  3. Mamy nowego podopiecznego w fundacji proszę o podniesienie wątka od czasu do czasu [url]http://www.dogomania.pl/threads/191177-Ad%C5%BCip-dog-niemiecki-pan-umar%C5%82-pani-pracuje-pies-wyje-s%C4%85siedzi-donosz%C4%85.?p=15218577#post15218577[/url]
  4. Adżpi 6 letni pies, rodowodowy. Panstwo mają go od szczenięcia. Z niewiadomych dla mnie przyczyn pan ubzdurał sobie ze pies nie moze mieć kontaktu z innymi psami- to i nie miał. Nie może też być spuszczany ze smyczy- to i przez 6 lat nie był. Pan umarł, pies pozostał pod opiką małej kobiciny która totalnie sobie z nim nie radzi. Zwierz rozpaczliwie potrzebuje ruchu - wreszcie! Karmiony karmą marki chapi. tylko chapi. Wcześniej jadał gotowane kuraki z ryżem, ale od pół roku - chapi. Kobicina ani nie ma pieniędzy na utrzymanie tego psa, ani siły by z nim wychodzić, ani czasu bo pracuje na dwóch etatach by opłacić mieszkanie. Pies siedzi w domu i wyje, a że pani pracuje też na nocne zmiany sąsiedzi dostają szału. Kiedy weszliśmy do domu omal nam zębów nie wybił tak się cieszył wylewnie i nie dało sie go uspokoić. Nie działało na niego ignorowanie uspokoił sie chyba po 10 minutach. Potem biegał od drzwi do balkonu i jęczał jak owczarek. Nie usiadł nawet na chwilę. Poprosiłam panią by dała mi obrożę i smycz to wyjdziemy z psem. Pani zdecydowanie odradzała ponieważ: wpierdzieli wszystkie psy na osiedlu, ucieknie lub nas przeciora po trawie. Przyjęliśmy wyzwanie na klatę i poszliśmy z bestią. Pies normalny, tyle ze niewybiegany. Po chwili załapał ze idzie się przy nodze i szedł. Mijał inne psy na osiedlu i nie zeżarł ale nie powiem zeby się nie rwał. Kiedy juz się uspokoił a własciwie został przez nas uspokojony pozwoliliśmy mu powąchać sunię przez płot w domku obok osiedla- machał do niej ogonem i wyraźnie zaczepiał do zabawy chociaż za boga nie wiem sąd ten pies miałby wiedziec jak należy się bawić z innymi pobratymcami. Kobita siedziała na balkonie i przecierała oczy ze zdumienia a na mojego męża patrzyła jak na pogromcę tygrysów. W każdym razie pies jest do odebrania na cito bo pani idzie na noc do roboty. Więc albo go weżmiemy albo..pani rozważała eutanazję ponieważ jest w desperacji. Merlaka zabiore jutro do hotelu tylko najpierw muszę go zaszczepić bo bez szczepień mi go nie przyjmą.Tak w ogóle to bardzo przyjacielski i uległy w stosunku do człowieka, mnia tam się bardzo podoba-z charakteru. Dać mu się odbiegac i będzie git! Po spacerze nogi mu się trzęsły z wysiłku, tam w ogóle nie ma mięśnia bo niby skąd? [IMG]http://lh6.ggpht.com/_5IKJ3cgHUAA/TGrZBitFI7I/AAAAAAAACIk/gW6j5WE-XDA/s512/ad%C5%BCip.jpg[/IMG] [IMG]http://lh6.ggpht.com/_5IKJ3cgHUAA/TGrY_mUZS7I/AAAAAAAACIg/yA2WKhh5JMc/s512/ard%C5%BCi.jpg[/IMG] [IMG]http://lh3.ggpht.com/_5IKJ3cgHUAA/TGrZDkC6LUI/AAAAAAAACIo/nBKmuy-R7C8/ad%C5%BCip2.jpg[/IMG] Zawieźliśmy Adżipa do hotelu. Zajrzalam do książeczki i się przeraziłam bo...pusta. Miał tylko szczepienia szczenięce, zero odrobaczenia ze o obcięciu krogulczych pazurów nie wspomnę.Pazury zostawilismy obetniemy przy kastracji ba napewno krew się poleje ledwie przez nie chodzi, no nie miał gdzie zetrzeć. Nie leczony, nie szczepiony , nie odrobaczany, bez spacerów na karmie chapi a żyje?? Nawet wet był zdziwiony. Pies na dodatek ma naprawdę fajny charakter tylko dac mu się odszaleć. Pani mówiła ze da sobie u weterynarza wszystko zrobić tylko trzeba go trzymać...ta najlepiej w trzy osoby. Podejrzewam ze u weta to on nigdy nie był bo dał sobie zrobić wszystko i nikt go nie trzymał, nawet na wagę go wciągnęliśmy. Został zaopatrzony w nowa obroże bo chodził na kolczatce na słonia, smycz i kantarek- który się nie przydał Kontakt w sprawie adopcji 722 394 983
  5. [url]www.ratujemydogi.org[/url] zapraszam
  6. Skąd wiadomo ze są kastrowane? Moze są wnętrami i jądra im nie zeszły. Ktos zadałby sobie trud kastrowania dzieci i podrzucenia ich komuś? Będą miały ze 4 miesiące i do doga troszkę im daleko ale są uroczy
  7. No drukuje się. Jest czas urlopów to i powoli. We wrześniu pewnie bedzie już w sprzedaży
  8. od dziś Amy ma nowy wspaniały kochający dom! Oby więcej takich domków :)
  9. Dziękuję! Ale w piątek sprawdzamy dla Amy domek i cos czuję ze tam zostanie.
  10. właśnie wlazłam żeby to napisac dzięki Asiu Osoby które będą sekretarzować pojawiają się o 8.45 na odprawę w pokoju nr 9 lub 10 (jeszcze nie wiadomo) na terenie wystawy oczywiście
  11. MAJ [IMG]http://lh6.ggpht.com/_5IKJ3cgHUAA/TEfquxoLguI/AAAAAAAACEo/qXrXYDOT86Y/maj.JPG[/IMG] CZERWIEC [IMG]http://lh5.ggpht.com/_5IKJ3cgHUAA/TEfqwsujkiI/AAAAAAAACEw/p_p5sP8ca8s/czerwiec2.JPG[/IMG] LIPIEC [IMG]http://lh4.ggpht.com/_5IKJ3cgHUAA/TEfqyG2EUGI/AAAAAAAACE4/ZFAsS6DlSaI/lipiec.JPG[/IMG] [IMG]http://lh4.ggpht.com/_5IKJ3cgHUAA/TEfqzJ4cdrI/AAAAAAAACE8/eeD5mMkrGZ0/s576/lipiec2.JPG[/IMG] ŻELAZNA ZASADA: nie spimy z psem. Argument? "Bo ona jest taka cieplutka" [IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/rotfl.gif[/IMG] [IMG]http://lh3.ggpht.com/_5IKJ3cgHUAA/TEfqxcZuSxI/AAAAAAAACE0/ZeovIV9t6y4/s576/zelazna%2Bzasada.JPG[/IMG]
  12. Tośka w pigułce. LUTY Przywozimy zagłodzoną Tosię do domu. Przestraszony pies schodzi nam z drogi. Załatwia się w domu. Boi się dziwnie piszczącej żaby, bo co to są zabawki? MARZEC Tosia zaczyna się przytulać, przychodzi po pieszczoty non-stop, nie odstępue nas krok w krok, nie łatwo się poruszać po domu z dogiem przyklejonym do nóg. :smile: Na każde nasze energiczniejsze zachowanie reaguje wysiusianiem chyba całego wiadra. Pochłania ogromne ilości jedzenia. Ciągle głodna. Na dworzu omija śnieg lub kałuże bez pardonu mnie w nie wpychając, byle by tylko nie zmoczyć łapek. Psów i ludzi się boi, tych pierwszych nawet bardzo. KWIECIEŃ Sukces. Sfatygowane panele mogą odpocząć, Tosia nauczyła się wołać siusiu!!! Jedzenie też może postać w misce dłużej niż 3 minuty. Tylko przytulajcie!!! Aaaa i pieski robią interesujące, a gdyby tak się z nimi pobawić? MAJ Tosia dostaje duuużo zabawek bo zjadła pańci szpilki ( i do dziś nic innego nie ucierpiało na szczęście), może w nadziei, że nie będzie wychodzić do pracy. Piłki i sznurki są super można z nimi biegać po domu kilka godzin. Biedni sąsiedzi mieszkający pod nami :smile: Tupiące 50 kg. CZERWIEC Tosia pokazuje, że jak szczenięce czasy były do niczego to młodość należy sobie odbić. Po dwugodzinnym spacerze, zabawie z labradorem, po przyjściu do domu przynosi sznurek. Kto się ze mnie poprzeciąga? Dzieci też są bardzo zabawne, każdemu daje buziaka , tylko czemu te mamy tak krzyczą widząc wielki nos w okolicy wózka? Nasze dożysko pośpi na swoim miejscu tracąc nas na kilka minut z pola widzenia, ale do łazienki ani mi sie ważcie iść bez Tosi, jeszcze znikniecie! No i przytulajcie!!! LIPIEC Tosi bateryjki nie kończą się nigdy. Pańci kuchnia, też taka rewelacyjna jak na początku nie jest, więc trochę grymaszenia nie zaszkodzi. Psy ludzie, kwiatki, żaby wszystko jest interesujące, i godne poznania, zmarnowany czas trzeba nadrobić. Spacery trwają nieco dłużej gdy trzeba oglądać dziwnie szeleszczące opakowanie po chipsach, ale warto, widząc zainteresowanie i zachwyt w doźich oczach. Warto czasem obudzić się z faflem na twarzy, bo przecież psinka tylko sprawdza czy nie mamy ochoty już wstać i się pobawić. Warto poczuć tą najbardziej niesamowitą, i najbardziej pozytywną energię , którą do domu wnosi,skrzywdzony pies uczący się żyć, kochać, ufać i cieszyć od nowa. A teraz widzimy, że i nasze życie bez Tosi było puste, korzyść dwustronna. Miłość dozgonna. :smile: LUTY [IMG]http://lh3.ggpht.com/_5IKJ3cgHUAA/TEfqtCunJKI/AAAAAAAACEg/ex2WEkO605U/luty.JPG[/IMG] MARZEC [IMG]http://lh3.ggpht.com/_5IKJ3cgHUAA/TEfqt-3oXpI/AAAAAAAACEk/Nj_EbY5u24E/marzec.JPG[/IMG] KWIECIEŃ [IMG]http://lh4.ggpht.com/_5IKJ3cgHUAA/TEfqvjtebnI/AAAAAAAACEs/8hevQgecV2o/kwiecien.JPG[/IMG]
  13. sunia w przyszły poniedziałek będzie miała wyciągany stabilizator z łapki. Poza tym...domku ani widu ani słychu..a to taki przesympatyczny pies.
  14. Pojechała też do domu tymczasowego gdzie zostanie juz na stałe :)
  15. Asiu też się melduję, jednak niepokoi mnie ta cisza, wszyscy wyjechali?
  16. Śruba musi siedziec w domu przywiązana bo rozpiera ją energia. Dopóki ma te stabilizatory nie moze przecież wariować a ostatnio podczas nieobecności opiekunów skakała po parapetach. Zdradziły ja poodbijane nosy na szybie i pozrzucane donice. Na stole też była...zostawiła malownicze ślady stópek.
  17. Moze być blok pod warunkiem z ktoś zapewni jej spacerki i spuszczanie ze smyczki w miejscu gdzie daleko od ulicy. Boję się ze młoda moze powtórzyć wyskok na drogę prosto pod nadjeżdzający samochód. Poza tym jest grzeczna ładnie zostaje w domu, nie sika i nie niszczy. I jest mega wesolutka!
  18. o mamo jaka malizna! Mnie też pasuje Inka :) Klaudio napisz coś coś na temat suńki, tyle na ile dała się poznać, damy ją na stronę fundacji
  19. chyba juz się drukuje. :)
  20. Śrubka czuje się wyśmienicie, nawet nie utyka na tą łapkę normalnie się nią posługuje jak wyciągniemy te pręty w ogóle śladu nie będzie po wypadku. Jest jednak ogromnie żywiołowym psem i z pewnością nie dla starszej osoby bo potrafi przemieszczac się z prędkościa swiatła. Czekamy na ten wymarzony domek...w okresie wakacji może być ciężko ale nie tracimy nadziei
  21. Alez proszę zrobić ten wątek będzie szybciej i sprawniej. My mamy na głowie kilkadzieścia psów pani pomaga jednemu w dodatku swojemu. I bardzo proszę przestać mi się "przypominać" i bez przypominania nie daje Pani o sobie zapomnieć . jak sądzę ta częśc mojej wypowiedzi tak bardzo pani nieodpowiada: [QUOTE]Pies byl oglądany przez weta zaraz po odebraniu go wróżce. Potem była sterylizowana więc siłą rzeczy wet widzieć ją musiał, również później przy ściąganiu szwów. Sunia siedziała na maciejkach nie pamiętam jak długo ok miesiąca? Z opinii osób zajmujących się maciejkowickimi psami nie wynika jakoby zdradzała jakiekolwiek symptomy chorobowe. O chorobie Perełki dowiedziałam się kiedy zadzwoniła Pani Starkiewicz. Pominę juz formę w jakiej to żąda od nas pieniedzy.Również fakt ze znała już sumę za jaką będzie leczony pies zanim został ostatecznie zdiagnozowany. Pierwotnie było to 600zł potem urosło do 3 tyś. Tez mam dwa adopcyjne psy, leczę je na własny koszt, ba! na własny koszt często leczymy(bo nie tylko ja) nieswoje psy. Zdarzyło mi się wyadoptpowac przewlekle chorego doga o którego chorobie nie miałam pojęcia nowy dom również, i nowa właścicielka nic nie wiedziała o jego chorobie- ja również. Włąscicielka nie żądała od nas nawet złotówki a jest osobą samotną, leczenie doga jest nieporównywalnie bardziej kosztowne aniżeli psa wielkości ratlerka jak to jest w przypadku Perełki. [/QUOTE] oczywiście najmniejszego zamiaru nie mam przepraszać za cokolwiek, uważam ze nie mam za co proszę moze dokładniej przeczytać swoje własne wypowiedzi. Natrętne domaganie się przez Panią środków na leczenie psa nie bacząc na to czy w ogóle je posiadamy jest faktem nie pomówieniem. Faktem jest równiez to, ze to Fundację Pani oskarżała o całe zło tego świata i załatwiła to Pani komentarzem w stylu :" wyjaśniłyśmy sobie wszystko z panią prezes.." BEZ SŁOWA PRZEPROSIN Proszę wobec tego uznać ze ja również załatwiłam sobie wszystko ze swoim sumieniem i zapewniam ze mam je czyste. Proszę mi nieodpisywać, ja naprawdę nie mam czasu by siedzieć na dogomaniii szkoda mi też energii by się z Panią przekomarzać. Może iść Pani do Sądu którym tak mnie straszyła za to ze użyłam Pani nazwiska w slad za Panią zresztą, proszę mnie pozwać, szkodzić nam dalej,oczerniać nas dalej, robić cokolwiek, ale proszę nie oczekiwac ze będę z Panią wchodzić tutaj w spór. Perełce życzę powrotu do zdrowia, z całego serca i powtórzę raz jeszcze: jest mi bardzo przykro że zachorowała. bez odbioru
  22. Blood wstydu oszczędź i przestań kłamać. Byłam przy tym w lecznicy (nie tylko ja bo Agnieszka i Patrycja również) jak Perełka i inne psy dostawały preparaty na odpchlenie i odrobaczenie. Nie kłam ze ty to musiałas robić.
  23. o mamo! jaki merlak!!! podniosę chociaz
×
×
  • Create New...