Jump to content
Dogomania

OtisCzarnejPumy

Members
  • Posts

    5
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by OtisCzarnejPumy

  1. OtisCzarnejPumy

    Konina

    [quote name='jaszczurka']Smutno się czyta taki temat ... każdy rozmawia o tym jak o pieczonych kurczakach ... Miałam klacz i jak to czytam to mi się słabo robi ... Koń to cudowny przyjaciel, który zrobi wszystko dla właściciela tak jak pies ... Naprawdę przykre :((([/quote] Jaszczurko, z całym szacunkiem. Dostałam swojego dobermana od rodziny (albo ja albo schron). Miał wtedy 1.3 roku, teraz ma 2 lata i cały czas są problemy. Przygarnęłam bez zastanowienia. Piesek był chudziutki ale mieszkał z 4 innymi więc wydawało mi się że może odganiały go od miski. Okazało się po wielu miesiącach leczenia, że w zasadzie nie trawi niczego i tak na dobrą sprawę pokarm przez niego przelatuje, Wypróbowałam wszystkie możliwe sposoby karmienia włącznie z tym że od kilku miesięcy dostaje dietę weterynaryjną, tabletki na wchłanianie pokarmu i odrobinę mięsa z puszki (też specjalna dieta, niezbyt tania bo 400g kosztuje 8 zł a mój pies dziennie powinien zjadać 3,5 puszki). Co 7 dni dostaje zastrzyk ze sterydami na wchłanianie. Ale niedługo zastrzyki trzeba będzie odstawić. Jest bardzo żywy i chętny do zabaw, zero agresji od kiedy przestał walczyć o miejsce w stadzie. Doskonale widzę kiedy naprawdę go brzuszek boli i to biedne psisko non stop cierpi choć stara się tego nie okazywać. Ze względu na to, że stale zjada tylko pół swojej dziennej porcji karmy dostał szlaban na długie biegane spacery żeby nie wytracał tyle energii. Po tabletkach na łaknienie miał taką rewolucję że noc była nie przespana tylko spędzona na dworze co 30 minut więc nie ma jak zwiększyć mu apetytu. Nadeszła chwila że musimy odstawić zastrzyki i powinien dostac coś energetycznego i mięsnego. I teraz mam dylemat. Nie mogę wrócić do poprzednich mięs bo nie będzie czym pohamować biegunek. Baranina, dziczyzna, jagnięcina nie pomogły. Konina jest ostatnią szansą dla niego na normalne życie. Mimo mojego ogromnego szacunku dla koni jak również dla całego świata zwierzęcego który zjadamy muszę podjąć decyzję o próbie przerzucenia psa na koninę. W Lodzi jest tylko 1 miejsce gdzie można koninę kupić. Gdzie bym nie pytała każdy kazał mi się wybrać do Włoch bo u nas to mięso jest niepopularne. Mimo to będę walczyć , chodzi o mojego przyjaciela. I zdaje sobie sprawę, że wszyscy miłośnicy koni będą mi to mieli za złe. Trudno. Patrząc obiektywnie na proces przetwórstwa mięsnego nie mamy poszanowania dla żadnego zwierzęcia. Nie będę tu opowiadać co się dzieje w ubojniach każdy coś słyszał albo widział. Zapewniam jednak że jeśli na rynku pojawi sie konina syntetyczna, która mój pies będzie przyswajał będę ostatnią osobą która wpadnie na pomysł żeby dać psu naturalne mięso. Gdyby udało sie psa przerzucić na warzywa i ryby to razem zmienilibyśmy przyzwyczajenia żywieniowe. Większość z osób pytających na foru o koninę ma podobny problem (choroba psa). Nie wyobrażam sobie, żeby jakikolwiek weterynarz polecił bezzasadnie komukolwiek mięso z tak wspaniałych zwierząt jak konie. Ale niestety czasami nie ma innego wyjścia. Wychodzę z siebie żeby mojemu Otisowi nie wystawały żebra. Walczę dzielnie od 10 miesięcy żeby odkarmić maleńkiego ale efekt jest taki że nie ma tygodnia żeby nie być z psem u weta. On się męczy, ja mam 4 lekarzy do konsultacji i nikt nie jest zadowolony. Pewnie nie wspomniałam że mój pies oprócz kiepsko wchłanianego mięsa nie przyswaja wypełniaczy jak ryż, kasza czy nawet makaron? Nawet 1 ziarnko ryżu ukradzione z talerza powoduje u niego sensacje z odrzutem. I nie można oceniać ludzi że ktoś chce dać psu takie czy inne mięso, czasem są potrzeby wyższe bo zwierzak się wykańcza na moich oczach a ja nie mogę nic zrobić. Mam nadzieję że pomożesz mi trochę poznać Twój punk widzenia. Niekoniecznie muszę mieć rację, prawda? Może jest jakiś sposób którego ja nie widzę. Badania są zupełnie w normie, nie ma się do czego przyczepić a nocne bieganie na spacery, jego bóle i głód w oczach to objawy których nie ma jak zdjagnozować. Bardzo proszę wszystkich którzy mają pomysł o wypowiedź. Tylko na spokojnie, bez złośliwości czy nerów - ja naprawdę szukam skutecznego rozwiązania. Życząc wszystkiego najlepszego w nowym roku czekam na odzew. Pozdrawiam Serdecznie, piszcie
  2. no nie stestety "The video you have requested is not available." więc się nie otworzy a szkoda bo sunia śliczniutka i łagodnie jej z oczu patrzy.
  3. [quote name='Cichociemna']...."- suka musi być chociaż raz dopuszczona do szczeniaków, bo inaczej zachoruje" [/QUOTE] Miałam suczkę przez 16 lat (piękny włochaty kundelek).:cool3: W wieku 11 lat zachorowała na ropomacicze i miała operację usunięcia narządów płciowych. Operacja się udała pacjentka doszła do siebie i żyła jeszcze 5 lat. A cytat który zawarłam usłyszałam od... :crazyeye: nie zgadniecie - :-o od weta :shake:. Dokładnie brzmiało to jak: "gdyby suka miała chociaż raz szczenięta taka przypadłość nie miałaby miejsca". :-o O zgrozo. I jak tu wetowi wierzyć. Nie opiszę w jaki sposób lekarz uśpił mi psa zostawiając go na rękach a za plecami mamę w rozpaczy bo niektórzy mogliby nie zasnąć. Jednak wet wetowi nie równy na szczęście:multi: . Kiedy obecna Pani wet mojego niuńka usłyszała jak została uśpiona moja poprzednia psina mało co nie zemdlała :placz: . Niech to wystarczy za komentarz do całej sprawy.
  4. :multi: Chcę pięknie podziękować za cudne fotki całej gromadki. Z tego co widać Otis mało języka nie zgubił. Po powrocie do domu padł jak dywanik :crazyeye: i tak mu zostało do godz. 18.00. Swoją drogą to pozer z niego niezły - wystawiał się do zdjęć jak model a w domu ucieka na sam dźwięk migawki. :cool3: Skorzystamy z zaproszenia i jedziemy do Was na spacer - oczywiście jeśli uda mi sie nie zgubić drogi (w gubieniu się nikt mnie nie prześcignie). Do zobaczenia :razz: i jeszcze raz piękne dzięki za zdjątka. Pozdrawiamy Serdecznie Basia z Otisiem
  5. Mit stulecia: Duże psy są agresywne Mam 16-miesięcznego dobka i ciągłe problemy na spacerze. Wychodzimy na wielką łąkę pod sam las, gdzie Otis ma wreszcie możliwość rozprostować nogi (pełne susy wyglądają jak koński galop). Pies jest ostoją spokoju i równowagi ale i pełen psiej ciekawości. Na dodatek bardzo chętnie bawi się ze wszystkim co się rusza. Nigdy nie warczy na inne psy ani nie warczy jak inne psy wychodzą z siebie widząc go. Już miałam spięcie gdzie sąsiadowi oberwało się od "starych mocherów" za to, że mój pies podszedł do jego psa i ustawił się do zabawy (łapy wyciągnięte do przodu, klata na ziemi i dupsko w górze - merdający ogon). Facet zaczął mordę pruć że mam natychmiast zabrać psa (nie wiem czy morda nie jest zbyt wulgarne ale trzeba go było słyszeć). Zapytałam czy jest jakiś konkretny powód bo oba psy są bez smyczy i bez kagańców i na dodatek nic do siebie nie mają, nie warczą, nie są w stosunku do siebie agresywne. Usłyszałam (i tu nie uwierzycie) argument po którym opadły mi przysłowiowe skarpetki: [B]bo pies jest duży[/B]:crazyeye:. Nasz kraj to ciemnogród i to potwornie zapyziały. Przecież gdybym miała agresywnego szalonego psa wielkości "pekińczyka" to wszystko by grało? Ja naprawdę rozumiem ludzi, którzy boją się dużych zwierząt bo słyszeli historie nagłośnione przez media o tym, że pies rasy takiej a takiej zagryzł, napadł, mało co nie zjadł człowieka. OKI - ludzi debili, którzy wychowują świadomie i z premedytacją psy-morderców nie brakuje:angryy:. Ale wierzcie mi trzeba by było być skończonym bezmózgiem, żeby mieć psa który sięga mi do bioder, wiedzieć że jest agresywny i prosić się o kłopoty związane z narażeniem kogokolwiek na pogryzienie (człowieka czy innego zwierzaka). Ja wiem, że pies w kagańcu i na smyczy to 100% bezpieczeństwa dla otoczenia ale w budzie zabitej deskami to nawet 200%. Nikt nie zwrócił uwagi na to że pies w kagańcu może wyrządzić więcej krzywdy niż to warte - przynajmniej ten, który chce się tylko bawić. Nie oszukujmy się doberman (jak każdy duży pies) potrafi pociągnąć tak, że wyrywa rękę z barku ale skoro sąsiad chce dostawać kagańcem to nie mogę mu zabronić bo pies i tak będzie go chciał powąchać a ja dopiero pracuję nad siłą moich bicepsów i posłuszeństwem mojego psa. Otis ma 16 miesięcy, dostałam go od Taty miesiąc temu, chodzimy na szkolenia i jest świetnie bo bardzo szybko się uczy. Ale on kocha wszystkich ludzi, usypia moją czujność i wita się żarliwie ze wszystkimi napotkanymi po drodze stworzeniami (w mocherowych bertach również). Stereotypy w naszym kraju zabijają nawet przyjemność z posiadania takiego fajnego kumpla jakim jest pies. Na szczęście mam to gdzieś bo wszyscy sąsiedzi doskonale wiedzą, że jak ich pies chce się wybiegać a jest średnio posłuszny to można go puścić z Otisem na łąkę i jest gwarancja, że razem wrócą całe, szczęśliwe i ozorkiem do ziemi oraz, że nikogo nie zjedzą. Pozdrawiam Basia Otisa
  6. [quote name='anielica']KUBUŚ, znaleziony koło Lublina, prawie ślepy, z poderżniętym gardłem, strasznie pobity :-( [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img49.imageshack.us/img49/3084/146810cz.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img112.imageshack.us/img112/139/146830nu.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img112.imageshack.us/img112/1352/146842il.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img49.imageshack.us/img49/3311/146802ow.jpg[/IMG][/URL] KUBA W NOWYM DOMU! :lol: [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img112.imageshack.us/img112/2443/6a8ddfa5img01912is0tq.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img112.imageshack.us/img112/2337/93caaf82img01887ry0vm.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img49.imageshack.us/img49/6432/63952fb7img02068zb3qr.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img112.imageshack.us/img112/2904/86923df6img01876aq0cg.jpg[/IMG][/URL][/quote] Mówiąc krótko i nie denerwując się za mocno na takich sqr...(o Wielcy Moderatorzy wybaczcie ale nerwy mi puszczają na widok takiego wielkiego nieszczęścia niewinnego zwierzaka), zrobiłabym oprawcy dokładnie to samo !!! I wierzcie mogłabym po tym spać spokojnie bez wyrzutów. Na szczęście dla psiunia jak widać został znaleziony w ostatniej chwili przez odpowiedzialnych ludzi i otrzymał należytą pomoc. Chylę czoła przed wszystkimi, którzy dołożyli starań o walkę o to psie życie i zdrowie. Mam nadzieję, że uczucie otrzymywane od psa i radość przebywania z nim wynagradza Wam włożony trud o wyprowadzenie psa na ludzi. Napiszcie trochę o postępach w prostowaniu psiej psychiki bo traumę pies po takich wydarzeniach musi mieć olbrzymią. Moje pytanie jest z trochę innej beczki. [B]Czy wychodząc z psem na spacer zwracacie uwagę na agresję przelewaną przez właścicieli na ich pociechy? [/B] To co się przydarzyło temu zwierzaczkowi to prawdziwa tragedia ale czy wcześniej nikt nie mógł jej zapobiec? Jeszcze raz wielkie słowa uznania dla obecnych właścicieli - macie teraz prawdziwego przyjaciela do końca, prawdziwy skarb, który zapewne ufa lub za jakiś czas zaufa bezgranicznie.
×
×
  • Create New...