Witam wszystkich Formowiczów!
Jestem tutaj nową osobą i od razu muszę was zarzucić swoimi problemami. :-( Od ponad 14 lat mam pieska na imię ma Figa ale wszyscy wołają na nią Tośka. Tośka jest najukochańsza na świecie i chociaż jest ze mną już tyle lat to nawet nie zauważyłam kiedy dorosła. Niestety od tego roku zaczęłam zauważać rożne zmiany w jej zachowaniu.
Bardzo dużo śpi, pije coraz więcej wody i to co najgorsze od kilku miesięcy miewa ataki, jak ja to nazywam duszenia się, dzieje się to najczęściej wieczorami i w nocy ale zdarza się również w ciągu dnia. Wygląda to tak, że Tośka nagle zaczyna mocno wciągać powietrze przez nos, raz za razem i coraz głośniej i szybciej aż coś zaczyna jej tak jakby hałasować gdzieś głęboko w nosku i w gardle. Czasami tak mocno ją to trzyma, że coraz bardziej traci ze mną kontakt i cała sie aż trzęsie począwszy od brzuszka, aż do głowy. Kilka tygodni temu odwiedziłyśmy w tej sprawie pierwszego lekarza, który kazał psa odrobaczyć. Faktycznie dawno tego nie robiłyśmy więc powiem brzydko ale ucieszyłam się, że to taki powód, a nie coś gorszego. Niestety odrobaczenie właściwie nic nie zmieniło :( Odwiedziłyśmy innego weta bo ataki były coraz częściej. Wet z miejsca wydał diagnozę ze pies jest w takim wieku i w ogóle...stwierdził arytmię, przepisał vet medin. Podawałam go kilkanaście dni w tym samym czasie szperając w internecie, gdzie okazało się, że samym osłuchiwaniem nie diagnozuje się choroby serca. Ataki nadal sie powtarzały i dodatkowo Tośka miała już wcześniej bardzo nieświeży oddech, planowałam usunięcie kamienia na ząbkach więc wybrałyśmy sie do kolejnego weta (wielu ich już w moim mieście nie zostało). Tym razem trafiłyśmy na kogoś kto faktycznie trafił chyba w powołanie do tego zawodu. Dopiero u niego pies miał zrobione ekg. Diagnoza: powiększone serce i nadciśnienie a vetmedin zamieniliśmy na Enarenal + Furodemid. Kilka dni później Tośka cały dzień była jakaś osowiała i nagle wieczorem po kilku atakach duszenia się zaczęła mocno kichać a najbardziej w trakcie spaceru. Wieczorem dostała krwotok z nosa i kichała krwią. Biegiem do weta, dostała zastrzyk na zamknięcie naczyń i krwawienie ustało. Zabieg usunięcia kamienia trzeba było przyspieszyć gdyż vet stwierdził, że jest ,, nadzieja'' że to od ząbków. Zaryzykowałam więc narkozę w ilości jak dla kota i zabieg się odbył + pobranie krwi. Vet usunął jej kilka ruchomych ząbków , tyle o ile zajrzał dla pewności do noska i ... nic nie znalazł. Ulżyło mi, bo wcześniej w czasie krwawienia Tośka miała lekko skrzywiony nos i padła nawet wersja, że to może być rak kości. Kontynuując...oto wyniki krwi:
Ast- 49/ norma 37
Mocznik- 14,5/ norma 7,47
cała reszta poprawna
Zalecenia veta- dieta niskobiałkowa + enarenal i furosemid
Od czasu zabiegu Tośka jak nowo narodzona, latała, skakała i ,,uśmiechała'' się wciąż. 100% poprawa! Odetchnęłam już z ulgą. Niestety wczoraj...dusiła się praktycznie całą noc, jak nigdy, chwila przerwy i od nowa, kichała ale na szczęście bez krwi. Rano szybko do veta, pokazałam mu nagranie jak wygląda taki atak, stwierdził, że to nie od serca, serce swoją drogą a to to inna przyczyna musi być. Tylko teraz jaka? jedyne prześwietlenie które może wykazać coś robią ponoć we Wrocławiu, ale jeśli nie ma jeszcze zmian w kości, bo wet nic nie wyczuwa, to i tak nic nie wykaże. A my nie wiemy co robić, jak jej pomóc? Nagle tyle się pojawiło problemów, serce, nerki... ehhs teraz Tośka dla pewności dostaje Flegaminę... trudno jej to podać ale łudzę się , że pomoże . Proszę jeśli nasuwa się wam jakaś myśl w naszej sprawie napiszcie co robić...boję się, że ją stracę :-( :-( :-(