lenana
Members-
Posts
23 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by lenana
-
BESTIALSKO OKALECZONY MAJMON odnalazł swoje niebo na ziemi - MA DOM!!!
lenana replied to Folen's topic in Już w nowym domu
Mayo pozdrawia:) -
BESTIALSKO OKALECZONY MAJMON odnalazł swoje niebo na ziemi - MA DOM!!!
lenana replied to Folen's topic in Już w nowym domu
[IMG]http://i48.tinypic.com/ra2gpe.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.tinypic.com/15y9h50.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.tinypic.com/2vw7ol0.jpg[/IMG] -
BESTIALSKO OKALECZONY MAJMON odnalazł swoje niebo na ziemi - MA DOM!!!
lenana replied to Folen's topic in Już w nowym domu
Dzięki za wklejenie fotek moich łobuziaków - to drugie rude, to nowa koleżanka Majo. I nic a nic się z nim nie liczy :) Żebyście widziały, co ona z nim wyczynia - a on wychodzi z siebie, żeby jej nie zrobić krzywdy swoimi żelaznymi szczękami. Co prawda, ciągnie ją za ogon i uszy ale ona nie pozostaje mu dłużna - diabeł wcielony. Poza tym kulturysta Majo ma się świetnie. Pozdrawiamy :) -
BESTIALSKO OKALECZONY MAJMON odnalazł swoje niebo na ziemi - MA DOM!!!
lenana replied to Folen's topic in Już w nowym domu
Dzięki za info. Ale ten Majo popularny :) Spróbuję mu o tym opowiedzieć ;) -
BESTIALSKO OKALECZONY MAJMON odnalazł swoje niebo na ziemi - MA DOM!!!
lenana replied to Folen's topic in Już w nowym domu
Piękniś ma się dobrze - poza tym, że niestety dalej kuleje na łapkę. Okazało się, że to drugie biodro. Jest po pierwszym zastrzyku z Cartrophenu. Na szczęście noga bez główki super trzyma ale oczywiście się martwię i mam nadzieje, że zastrzyki pomogą. Trzymajcie kciuki. Jak będzie widać na zdjęciach (zdrójka, sprawdź pocztę) jest rozpieszczony. Na tej jego kanapie czasami zwalą mu się na głowę miękkie poduszki i tak sobie cudnie pod tą górą śpi. Jak przypomnę sobie początki - kiedy warczał na mnie jak głaskałam go a on gryzł ucho świńskie to z radością stwierdzam, że chyba czuje się u siebie na włościach dobrze i bezpiecznie. Teraz jak dostanie coś do memłania, przybiega do mnie i kładzie mi to na kolanach - ale oczywiście nie puszczając bo chce, żebym go ganiała. I też strasznie srogo warczy podskakując z radości, że dla mnie to też atrakcja i chce mu jego kostkę zabrać. Tylko że ja już się nie boję i całuję ten jego duży, mokry nos nad tuż nad kością! Jest przekochany. Razem życzymy Wam wszystkim Wspaniałego Nowego Roku! -
BESTIALSKO OKALECZONY MAJMON odnalazł swoje niebo na ziemi - MA DOM!!!
lenana replied to Folen's topic in Już w nowym domu
Wiem, sorry. Przesłałam do Zdrójki ale wygląda na to, ze będziemy musieli poczekać do jutra na to zdjęcie:( -
BESTIALSKO OKALECZONY MAJMON odnalazł swoje niebo na ziemi - MA DOM!!!
lenana replied to Folen's topic in Już w nowym domu
Majuniowi wszystko dopisuje, szczególnie apetyt. I nie byłoby w tym nic złego gdyby nie to, że czasami pokulewuje i musi się odchudzić. Nasz królewicz waży 50 kg i wygląda super - jak byk. Niestety wydaje mi się nigdy przedtem tyle nie ważył i stawy mu się odzywają. Jeszcze nie znam konkretów bo bardzo nie chcę mu robić prześwietlenia w narkozie. Może uda się zrobić USG - czytałam, że zaczęli wreszcie stosować to badanie jak u ludzi - do diagnozowania stawów. Zobaczymy co się da zrobić. Majo dostał nowe łóżko - moje stare. I jak na złączonym obrazku widać - chyba mu na nim wygodnie. Chłopak jest rozkoszny baaaaardzo kochany i chyba jeszcze bardziej rozpieszczony :) -
BESTIALSKO OKALECZONY MAJMON odnalazł swoje niebo na ziemi - MA DOM!!!
lenana replied to Folen's topic in Już w nowym domu
Cieszę się, że pozytywnie oceniacie Majo. Widziałyście jak słodko śpi na poduszce? I jak mądrze patrzy! Szkoda, że psy nie umieją mówić i nasze "rozmowy" są jednostronne bo Majo jest prawdziwym kompanem. Jest cudownym psem i można go tylko uwielbiać. I trudno zrozumieć jak tak łagodnemu psu ktoś mógł zrobić tak straszliwą krzywdę! To znaczy, hm... Majo jest łagodny, nawet przyjazny w stosunku do ludzi, których zna i których ja mu przedstawię. Ale pewien Pan niejednokrotnie rzucał co miał w ręku i uciekał do momentu aż w końcu się zaprzyjaźnili. I całe szczęście dla mnie gdyż w innym wypadku sama musiałabym robić wszystko w ogrodzie, który częściowo widać na zdjęciach - to znaczy, przepraszam, z Majo - ale ponieważ prace ogrodowe Majo ograniczają się do kopania olbrzymich dołów i okopywania drzewek:diabloti: , to już może lepiej sama! ;) -
BESTIALSKO OKALECZONY MAJMON odnalazł swoje niebo na ziemi - MA DOM!!!
lenana replied to Folen's topic in Już w nowym domu
Tym razem bez zdjęć. Zainteresowanych chciałam poinformować, iż Majo ma się świetnie. Na każdy temat ma swoje zdanie. Najbardziej lubię jak parska. Czasami robi to okazując swoje niezadowolenie i znudzenie, chcąc zwrócić na siebie uwagę. Czasami z rozkoszy. Ponieważ mój TZ wyjechał na 2 tyg, Majo mieści się w łóżku i przesypia tam całą noc. I nie myślcie, że śpi gdzieś tam w nogach. Co to, to nie! Majo śpi po ludzku, z głową na poduszce. I to najlepiej, żeby była to moja poduszka. I w łóżku z nami śpi też jego ukochana piłka. Wiem, że to niepedagogiczne bo we troje sie nie zmieścimy i Majo będzie musiał spać na posłanku, ale niech to już załatwi Pan. Nie powinno być problemu bo Majo jest posłuszny i jak mówimy mu zostań na posłaniu, zostaje. A na razie Pani nie może się oprzeć i rozpieszcza psisko. Jak budzi się rano to tak się przeciąga, że można ze śmiechu pęknąć. Ostatnio dostał kostkę do gryzienia ale gdzieś ją zakopał i nie chce pokazać gdzie. Spróbuję nauczyć go nosić przedmioty - bo skoro i tak do wszystkiego się wtrąca, niech chociaż będzie z niego pożytek ;) -
BESTIALSKO OKALECZONY MAJMON odnalazł swoje niebo na ziemi - MA DOM!!!
lenana replied to Folen's topic in Już w nowym domu
Majo ma się bardzo dobrze. Jest strasznym pieszczochem i przylepą - wcale nie chce hasać po swoim wielkim ogrodzie - woli leżeć pod moim fotelem - no, chyba, że zahasam z nim. Czasami ma na to ochotę o 6 nad ranem:shake: Jest wytrwałym kopaczem. Jak czlowiekowi tłumaczę mu cierpliwie, że to nie jest najlepszy pomysl ale on nic:-) :-) Poza tym jest niesamowicie inteligentny, rozumny i posłuszny. Po operacji nogi śladu nie ma. Jest silnu jak byk i zdrowy. Ma już zrobioną nową sesję także za jakiś czas coś się pojawi. :multi: -
pies w typie RODEZJANa RIDGEBACKa nareszcie ma DOM !!!!!!!!! :))
lenana replied to justynavege's topic in Już w nowym domu
Robię co mogę, wszędzie gdzie to ma sens rozwieszam plakaty Jaszka naszego ślicznego - to naprawdę bulwersujące, żeby młody, śliczny i zdrowy pies tyle musiał czekać na to, żeby go ktoś w końcu zaadoptował! Ale głowa do góry, ktoś odpowiedni w końcu musi się znaleźć. Szukamy. Przy okazji pozdrowienia od Majo - dla tych, ktorzy go znają :-) -
BESTIALSKO OKALECZONY MAJMON odnalazł swoje niebo na ziemi - MA DOM!!!
lenana replied to Folen's topic in Już w nowym domu
Ojej :lol: Obiecuję, że transparenty się jeszcze przydadzą. ;) -
BESTIALSKO OKALECZONY MAJMON odnalazł swoje niebo na ziemi - MA DOM!!!
lenana replied to Folen's topic in Już w nowym domu
Ciąg dalszy sesji: [URL=http://img75.imageshack.us/my.php?image=dsc0073jg6.jpg][IMG]http://img75.imageshack.us/img75/6213/dsc0073jg6.th.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img75.imageshack.us/my.php?image=dsc0102ro8.jpg][IMG]http://img75.imageshack.us/img75/7979/dsc0102ro8.th.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img75.imageshack.us/my.php?image=dsc0120oi0.jpg][IMG]http://img75.imageshack.us/img75/8414/dsc0120oi0.th.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img411.imageshack.us/my.php?image=dsc0121zd2.jpg][IMG]http://img411.imageshack.us/img411/4221/dsc0121zd2.th.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img411.imageshack.us/my.php?image=dsc0148mt4.jpg][IMG]http://img411.imageshack.us/img411/83/dsc0148mt4.th.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img237.imageshack.us/my.php?image=dsc0163hp9.jpg][IMG]http://img237.imageshack.us/img237/3923/dsc0163hp9.th.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img237.imageshack.us/my.php?image=dsc0178hl4.jpg][IMG]http://img237.imageshack.us/img237/7186/dsc0178hl4.th.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img411.imageshack.us/my.php?image=dsc0189op2.jpg][IMG]http://img411.imageshack.us/img411/7143/dsc0189op2.th.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img411.imageshack.us/my.php?image=dsc0194hn9.jpg][IMG]http://img411.imageshack.us/img411/7897/dsc0194hn9.th.jpg[/IMG][/URL] :lol: Majunio pozdrawia wszystkich swoich przyjaciół -
BESTIALSKO OKALECZONY MAJMON odnalazł swoje niebo na ziemi - MA DOM!!!
lenana replied to Folen's topic in Już w nowym domu
Tutaj pełna powaga! Będzie dużo więcej ale muszę niestety odejść od komputera. Jeżeli dzisiaj mi się nie uda to na 100% jutro wrzucę :lol: -
BESTIALSKO OKALECZONY MAJMON odnalazł swoje niebo na ziemi - MA DOM!!!
lenana replied to Folen's topic in Już w nowym domu
Ok, no to jesteśmy w domu :multi: :multi: Oto nowa sesja Majmoniątka: [URL=http://img71.imageshack.us/my.php?image=dsc0059rw4.jpg][IMG]http://img71.imageshack.us/img71/5761/dsc0059rw4.th.jpg[/IMG][/URL] -
BESTIALSKO OKALECZONY MAJMON odnalazł swoje niebo na ziemi - MA DOM!!!
lenana replied to Folen's topic in Już w nowym domu
Spróbujmemy;) [URL=http://img381.imageshack.us/my.php?image=dsc0057wz5.jpg][IMG]http://img381.imageshack.us/img381/3659/dsc0057wz5.th.jpg[/IMG][/URL] -
BESTIALSKO OKALECZONY MAJMON odnalazł swoje niebo na ziemi - MA DOM!!!
lenana replied to Folen's topic in Już w nowym domu
Będą zdjęcia... Tylko jeszcze raz prosze o instrukcję jak wklejać. -
pies w typie RODEZJANa RIDGEBACKa nareszcie ma DOM !!!!!!!!! :))
lenana replied to justynavege's topic in Już w nowym domu
Ja pomogę. Jetem z Warszawy ale jeżeli nie ma nikogo bliżej, z całą przyjemnością pojadę obejrzeć potencjalny domek. Tel: 501 539 890 -
Morus - nie było mnie przy Tobie
lenana replied to szarotka11's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Szrotko, oczywiście masz rację. Jesteśmy im to winni. Nasze samopoczucie w ogóle się nie liczy. Nasz stan emocionalny jest jednak dla zwierzęcia niesamowicie istotny. To dlatego są tak wspaniałymi przyjaciółmi. One wyczuwają nasz smutek, lęk. Tak więc dusząc się własnymi łzami trzeba uśmiechać się i zapewniać, że wszystko będzie dobrze. I po prostu nie wiem czy gdybyśmy miały szansę, czy byłybyśmy w stanie tego dokonać. A nawet, myślę, że tak jak pisze Isia, nie uśmierza to bólu, nie likwiduje wątpliwości - odejście psa to tak jak odejście dziecka. To tragedia, dramat. To jest jak spadanie w czarną przepaść. I jeżeli Morusek i tak miał być uśpiony, nie miej wyrzutów sumienia. Myślę, że to dla Ciebie miałoby znaczenie, że tam byłaś. A jego musiałabyś i tak okłamywać. On nie rozumiałby, że to Wasza ostatnia wspólna droga. Ciesz się, że ostatni raz widział Cię wesołą. Każda choroba jest inna i podanie zastrzyku kiedy pies już jest w trakcie odchodzenia to nie to samo co decyzja o eutanazii zanim zacznie zdychać. Bo nigdy nie jest się pewnym kiedy ten moment nadejdzie i czy to już. I jeszcze na domiar złego, w trakcie choroby między nami a psem, więź się pogłębia. Ja podobnie jak Ty i jak wszyscy tutaj, poświęciłam się bez reszty, podporządkowałam całe moje życie pod chorobę Alberta. Nic się nie liczyło. Też pamiętam nasze nocne spacery, po pare razy w nocy, brnąc przez zaspy po kolana, pilnując czy się nie przewróci. Ale on dla mnie chciał być silny. I ja nie mogłam go zawieść. To taka najczystsza forma miłości. Pelna wyrzeczeń, gotowa na wszystko. Nigdy dla nikogo tyle nie zrobiłam, co dla swojego ukochanego psa. Albert, podobnie jak Morusek był przytomny. Nie znam całej Waszej historii, nie wiem czy jego stan się pogarszał (jeżeli możesz mi podać link do forum o ktorym wspominają Zurdo i Ma ruda, bardzo chętnie przeczytam - choć z ogromnym smutkiem, skoro Moruska już z nami nie ma). Mnie lekarze zobowiązywali do uśpienia - nie potrafiłam. Postanowiłam spróbować chemioterapii, istniała nikła szansa, chciałam mu ją dać. Wiem teraz, że skoro był taki słaby, nie przeżyłby. Zawsze wyobrażalam sobie, że jak przyjdzie ten ostateczny moment, chciałabym, żeby odbyło się to w domu, żeby dostał zastrzyk u siebie a ja oczywiście byłabym przy nim. Tylko jak przyszło co do czego, nie potrafiłam się zdecydować. Wiedzialam, że ponieważ płuca nabieraly wody może zacząć się dusić i zanim przyjedzie weterynarz, strasznie się będzie męczył. Jednak gdyby nie odszedł sam, zrobiłabym to chyba w klinice, zmuszona przez weterynarzy. Nie mogłam spojrzeć w te ukochane i pełne nadziei i chęci walki oczy i powiedzieć komukolwiek, żeby je zgasił, za plecami przyjaciela (bo w odróżnieniu od ludzi, którzy świadomie chcą zdecydować się na eutanazję, zwierzęta są jak bezbronne małe dzieci). To było ponad moje siły. Dlatego jestem Ci mój najdroższy przyjacielu wdzięczna za ten ostatni prezent. Dziękuję z czałego serca, że zdecydowaleś sam (chętnie pokarzę Wam mojego Albercinka ale nie umiem wklejać zdjęć). Co do decyzji o piesku, to chyba dobry pomysl. Zanim odszedł Albert, los podarował mi drugiego psa. Ale po śmierci kolegi, Frodo był taki cichy, że po pół roku zdecydowalam się na kolejnego. Przygarnęłam młodą suczkę, która znów napełniła dom radością. To nigdy nie będzie to samo ale one są takie cudowne. Każdy na swoj sposób. Za jakiś czas twój nowy przyjaciel nauczy Cię znowu jak się śmiać. Jesteśmy z Tobą Szarotko. -
Morus - nie było mnie przy Tobie
lenana replied to szarotka11's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Łzy odbiły sie o klawiaturę. Tak Isiu, najgorsze jest to spojrzenie, pokladające całą nadzieję i absolutne zaufanie w swojego ukochanego pana, który w rzeczywistości jest absolutnie bezradny i nie śpiąc po nocach i poświęcając się bez reszty walce o przyjaciela, traci go. To cierpienie jest tak bezgranicznie trudne. Przez pół roku walczylam o Alberta, 10,5 letniego Berneńczyka,który odszedł 5 stycznia ubieglego roku. Nigdy nie zapomne podroży samochodem do najlepszego chirurga, długiego spaceru po parku nad rzeką bo się zgubiliśmy i w końcu jak już trafiliśmy i rozstaliśmy w celu badań, godzin oczekiwania, potem wyroku, jak do niego mówił doktor, Klapouchu i jak mi zabraniał przy nim plakać. Potem nocy w hotelu, czuwania. Drogi do domu, rozpaczy i w końcu buntu. Gotowości podjęcia walki, nadziei, że może to nie to - diagnoza była na podstawie rentgena pluc a nie głowy bo istniało ryzyko, że nie obudzi się z narkozy przy tomografii. Po powrocie ataku padaczki, nieprzespanych nocy na kanapie przy przedpokoju obłożonym poduszkami, żeby się nie udeżył, gdyby się powtórzyło. Spacerów i zabaw szyszkami i wlaśnie tego spojrzenia: zobacz jak sobie radzę, jak wysoko podnoszę łapki, to dla ciebie! Prawda, że mi pomożesz? I dławiącego bólu, bezsilności. Wstawania w nocy i wychodzenia na śnieg i 25 stopniowy mróz prosto z łóżka, na szelkach. Podnoszenia jak sieprzewracal. Jak już nabrał wody do płuci musiałam go zostawić w szpitalu (nie pozwolili mi przy nim czuwać), lęku, telefonów i drogi do szpitala, w desparacji, 150 km/h. Spotkania i wdzięczności, że mogę go jeszcze wziąć w ramiona. Potem zabiegów, i w końcu ostatecznego werdyktu po punkcji - nie ruszać bo próbka aż chodzi. I tej ladnej nazwy, brzmiącej jak nazwa motyla lub kwiatu - m e z o t e l i o m a. Powrotu do domu i patrzenia mu w oczy kiedy tak sobie hasał bo dostał sterydy i lepiej sie czuł i wierzył, że będzie żył, że będziemy razem i pobawimy sie jeszcze szyszkami nie jeden raz. Piekla cierpienia, bólu. Drogi do onkologa w sylwestra, zasp, rozmytego obrazu przez łzy. Decyzji o próbie podjęcia leczenia. I w końcu ostatniego wieczoru, nocy, kroplowki i tych ostatnich ruchów łapkami. I poczucia winy za to, że jestem losowi wdzięczna, że to już koniec jego męczarni. A przede wszystkim wdzięczności Albertowi, za to, że odszedł sam i się nie męczył (to nie trwało więcej niż 10 sek), że zrobił mi na koniec tak wspaniały prezent - zdecydował sam. Ja bym nie była w stanie. Dalej boli ale nie muszę już patrzeć Albertowi w oczy i okłamywać go dusząc w sobie łzy. To było nie do zniesienia. Daliśmy naszym psom miłość, przyjaźń, cieplo, dom. Dzieliliśmy z nimi piękne chwile. Niestety nie wszystko jest w naszych rękach. Ale skoro siedzimy tu i po miesiącach a nawet latach piszemy jak bardzo je kochaliśmy, to one na pewno bardzo dobrze o tym wiedziały, niezależnie od tego czy mieliśmy takie szczęście jak ja, że nasz przyjaciel odszedł sam, czy nie. Czy byliśmy przy nich w chwili agonii, czy nie. Najważniejsze, że zrobiliśmy wszystko, żeby jak najdlużej były szczęśliwe, żeby je ratować. A w przypadku Moruska, jak mogłby myśleć, że go zdradziłaś? Ciebie tam nie bylo. Gdybyś była, byłoby tak samo. Chwila nieodwracalnego zastrzyku jest strasznie ciężka (moj kot miał 20 lat i w agonii zawiozlam go w Świeta Bożego Narodzenia do weta), trzeba być niezmiernie silnym, żeby to znieść. Ja bym nie zniosła, mimo świadomości konieczności i słuszności takiej decyzji ze względu na cierpienie psa. To największy koszmar jaki można sobie wyobrazić. I wspomnienia tych ostatnich chwil zawsze będą bolały. Bo mowiąc to ostatnie tak, czujesz się jak zdrajca. Jak by sie to nie odbyło, śmierć ukochanego zwierzęcia zawsze jest tragedią. I macie rację, pocieszajmy sie tym, że kiedyś się z Nimi spotkamy. Do zobaczenia! -
BESTIALSKO OKALECZONY MAJMON odnalazł swoje niebo na ziemi - MA DOM!!!
lenana replied to Folen's topic in Już w nowym domu
Przede wszystkim w imieniu Majo i swoim bardzo dziękuję za piosenkę. Przecudna. Fotki będą. Nareszcie zrobiło się ładnie i obiecuję sesję na zewnątrz. Majo ma się super, bryka ze swoją koleżanką! Jak zaczną się bawić, nie sposób namówić je na przerwę. Jest przekochanym psem. Co do jego pomyslów, w Wielkanoc łapą nacisnął przycisk pilota do bramy (umieszczonego na skrzyni, ktorą widać na jednej z fotek-tam gdzie Majo stoi z daleka) i o mały włos nie stracił swojej koleżanki - moja wsaniała suka nie moglaby przecież nie skorzystać z okazji i w ostatniej chwili zobaczyliśmy jej ogon jak udawała się na własną rękę na podboj świata. Krew w nas zamarła. Dzięki opatrzności nic się nie stalo ale to świadczy o stanie zdrowia i nóżki Majo - jest skoczny jak sarna. :lol: -
BESTIALSKO OKALECZONY MAJMON odnalazł swoje niebo na ziemi - MA DOM!!!
lenana replied to Folen's topic in Już w nowym domu
Zdjęcia Majo są już dostępne na stronie Fundacji Emir: [url]http://fundacja-emir.org/aktualnosci/archiwum/majo.htm[/url] Nie widać na nich może zbyt dobrze jaki z niego byk bo Majo nie ma cierpliwości do pozowania. Albo interesuje się aparatem i ucieka mi z kadru albo wywala się na plecy i chce zeby go drapać. Ale za jakiś czas obiecuję sesje ogrodową i nowe wieści. Jedyne co mogę dziś dodać to to, że wczorajszy spacer z trenerem był krokiem do przodu i psy polizały się nawet na wzajem po nosie. Były spokojne. Ale był też momenty grozy jak moja suka położyła łeb na karku naszego "byczka" i zaiskrzyło. Bardzo ważne jest to, że noga Majo ma się tak świetnie i gwałtowne, niekontrolowane ruchy jak przy ich "sprzeczce" nie zagrażają jego zdrowiu. Dlatego też nie spieszyłam się z konfrontacjami. Najważniejsze jest bezpieczeństwo psów. Natomiast co do charakteru Majo, treser nie mógł się go nachwalić. Jest niesamowicie zrównoważony i spokojny - w odróżnieniu do mojej nieco gwałtownej panienki. A że jest ona wielkości łani, nasz książe na przywództwo w stadzie będzie musiał trochę popracować. Majo przesyła wszystkim buziaki (właśnie przyszedł i mnie polizał) :) -
BESTIALSKO OKALECZONY MAJMON odnalazł swoje niebo na ziemi - MA DOM!!!
lenana replied to Folen's topic in Już w nowym domu
Przepraszam Was wszystkie (bo z demonstracyjnych planów wynika, że mam do czynienia z reprezentantkami płci pięknej:)). Przez sekundę nie zdawałam sobie sprawy, co się dzieje w sieci za moimi, a właściwie naszymi plecami. I mogę Was zapewnić, że Majmon w ogóle nie jest zadowolony z takiego obrotu sytuacji - pani przy komputerze zamiast z nim na podłodze albo w ogrodzie! Ale cóż, kiedyś będzie mi wdzięczny - może uniknie stratowania przy kontroli medycznej:). Tak więc po przeczytaniu Waszych postów, natychmiast złapałam za aparat (czekałam na ładniejszą pogodę, żeby zrobić sesję na zewnątrz) i proszę, oto fakty o naszej bohaterze: Łobuzior czuje się jak młody Bóg. Noga w ogóle go nie boli. jest prawie całkiem sprawna. Drapie się nią po uchu, biega jak szalony za piłką, wskakuje na łóżko. Noga ma się super. Jestem w kontakcie z Panem doktorem Trębaczem ale na razie nie chce nas widzieć (sorry dziewczyny). Co do pozostałych organów, lub ich braku, też 100% ok. Czasami tylko trochę się posiusia bo nie rozkracza się jak suka tylko jak na mężczyznę przystało podnosi "chorą" nogę i czasami trafia w drugą nogę. Po przyjściu do domu czeka żebym go wytarła. Dzisiaj postanowiłam wziąć go na przejażdżkę samochodem. Wymościłam mu posłanie godne króla ale i tak wyglądało na to, że to ja lepiej się bawiłam. Bo co prawda jest bardzo grzeczny ale widać, że nie czuje się całkiem spokojny (co biorąc pod uwagę jego przeszłość jest zrozumiałe). Powoli będę go przyzwyczajać. Co do koleżanki, sytuacje jest trochę mniej różowa, niestety. Jutro przychodzi treser i razem będą ćwiczyć. Oczywiście bezstresowo. Chodzi jednak o to, żeby pod kontrolą je do siebie przyzwyczajać. Moja sunia przez prawie roczny pobyt tutaj poczuła się bardzo pewnie. Mam jednak nadzieję, że wszystko wkrótce się ułoży i będą się razem bawić. Obiecuję, że teraz już częściej niż raz na miesiąc dam Wam znać co u Majo słychać. Ale rozumiem Was. Jak przychodzę do domu i widzę ten mały ogonek machający na moje powitanie, serce mi pęka na myśl, co ta psina przeszła. I mogę Was zapewnić, że nic złego już go nigdy nie spotka. I pytanie, moja przeglądarka mówi, że nie mogę wysłać załączników. Chcę Wam pokazać zdjęcia. Co zrobić?