Sąsiadki sunia została mocno pogryziona i dostała martwicy. Odeszła jej skóra od zywej tkanki na całym grzbiecie. Trzeba ją było usunąć operacyjnie. Sąsiadka przez kilka tygodni smarowała to balsamem szostakowskiego, żeby się ziarninowało. Rana była na dwie dłonie. Masakra. Trzeba było uważać na każdy paproszek przyklejony do rany. Oczyszczać i przemywać. Wszystko ładnie się zarosło, ale sunia była młoda i silna.