Witam wszystkich :)
mój pierwszy post
jestem ze Szczecina właśnie wróciłam roztrzęsiona lekko z tzw. wybiegu dla psów (koło 3 orłów)
pieski zwykle bawią się tam bez kagańców i smyczy.
Na wybieg przyszedł roczny amstaf z właścicielami (dodam że równie agresywnymi)
pobił się on z goldenem o suczkę labradorkę. Golden pierwszy warknął a amstaf chwycił go za nos. Właściciele obu psów okładali dosłownie amstafa smyczami (jedna metalowa) kiedy ten w końcu puścił. Wywiązała się sprzeczka między podenerwowaną właścicielką ofiary - goldena (miał cały zakrwawiony nos), a właścicielami amstafa. Ci twierdzili, że to łagodny piesek, nigdy tak nie robił i że to golden pierwszy się rzucił na niego a on się tylko bronił.
Sprawa skończyła się tylko na wymianie telefonów. A właścicielka z goldenem udała się do weterynarza.
Jak takie sprawy rozwiązywać... nie wyobrażam sobie gdyby to miało się stać mojemu psu (5 miesięczny labrador). Wcześniej w postach czytałam, że właściciele psów ras groźnych powinni szczególnie nadzorować takiego psa, oraz że powinien być on w kagańcu. Jakby ta sprawa się zakończyła gdyby wezwać policję?