aż tak żle to wygląda? Jak powiedziałam, ze pójde z tym do psychologa, to syn stwierdził, że już za póżno, że teraz to mogę juz tylko nogi leczyć :evil_lol:
do schroniska nie dojechałam, ale rozmawiałam z p.Małgosią jest tego samego zdania. Próbę kocia może zrobić w czwartek jak będzie w schronie, - poszczuje Pestkę kotem :evil_lol:. W czwartek postaram sie dojechać do schroniska . No i jesli Pani zdecyduje sie na zwiedzanie schroniska to też postaram sie podjechać.
Angielika, ona siedziała juz z kilkoma psami i suczkami w boksach i zawsze było ok. To taki duszek piesek dal wszystkich i wszystkiego potulna. Kota tez nie zje - jesli nie padnie saba jego ofiarą.
Teraz jade do schroniska i mogę wszadzic jej kota do pyszczka, ale jestem pewna ze go wypluje!