Piesek został kupiony jako piesek z rodowodem. I faktycznie go posiada, tylko nic nie wart... Bo z PKPR. Ale jadąc po psiaka nic o tym nie wiedzieliśmy. "Hodowla" jest między Tomaszowem a Rawą Maz. Skye mieszkają tam w kojcu. Za płotu dochodziło szczekanie kilkunastu psiaków. Na teren "hodowli nie zostaliśmy wpuszczeni bo "yorczka ma ciężki poród i teraz nie mam czasu". Pani wyszła do nas niosąc pieska na jednej ręce, w drugiej trzymała papiery. Nogą zamykała furtkę, żeby nie przyszło nam do łba tam wchodzić. Wiem, wiem co powiecie, ze nie trzeba go było kupować. Ale jak spojrzałam w te przerażone oczy, nie mogłam go tam zostawić.