-
Posts
1061 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Vutz
-
DZIEWCZYNY ... !!! zamiast zaczynać skakać sobie do oczu to proponuję dokłdnie przeczytać mój poprzedni post :) jeśli chodzi o Alekso to jest to dziewczyna kompletnie bez jakiegokolwiek doświadczenia w przeprowadzaniu adopcji. chciał pech, że z miśkiem związała się emocjonalnie. misiek byłby jej pierwszym oddawanym psem. rozstanie takie jest bardzo trudne. proponowałabym pomóc dziewczynie. podpowiedzieć pewne sprawy, wytłumaczyć, pocieszyć - a nie od razu naskakiwać. :) poza tym - ona miśka chce oddać... boi się, że zamiast mu polepszyć to pogorszy... ale mimo to chce go umieścić w dobrych rękach. transport do katowic SAMA znalazła, bo osoby do który zwróciła z taką prośbą, zignorowały ją. :( kierowca powiedział, że może ją i psa zawieźć we wskazane miejsce, ale podczas jazdy psem nie da rady się zajmować. dlatego dziewczyna szukała kogoś dodatkowego- tylko do pojechania do katowic i z powrotem. nikt się nie odezwał. misiek sam do samochodu nie wsiądzie. to specyfczny pies. trzeba go tam wsadzić sposobem. podczas ok 4-5 godzin jazdy może się różnie zachowywać. ALEKSO nie ma kompletnie doświadczenia i bała się, że nie będzie wiedziała co wtedy zrobić... dlatego potrzebowała osoby towarzyszącej. poza tym, jeśli wiecie jak wystawić kilka bazarków i umiecie bez problemu zebrać te 250zł. na paliwo na transport miśka to katowic, to czemu tego nie zrobicie? pomóżcie jej! krytykować... i pomagać zza biurka, tylko przy pomocy komputerka - najłatwiej. JEJ potrzebna jest konkretna pomoc w REALU - choćby dobre słowo! MAGDYSKA ty chociaż coś próbujesz robić... dzięki. :roll:
-
Magdyska... z tego co obiło mi się o uszy to nie pojechał do tych Katowic :shake: była osoba chętna z autem do odwiezienia, ale nie znalazł się nikt chętny aby towarzyszyć Alekso w zapakowaniu Miśka i odwiezieniu go do nowego domku... kierowca, wiadomo, nie może zajmować się prowadzeniem auta i "pilnowaniem" psa w czasie trasy. dlatego miała jechać Alekso i ktoś towarzyszący...:roll: poza tym koszt takiej wyprawy do samego tylko Spodka w Katowicach to ok 250zł. :roll: nie wiem, myślę że trzeba by poczekać na wypowiedź samej Alekso. ona chce dla niego jak najlepiej...
-
Dzięki PAROS za nowe allegro ! :loveu: Może ktoś się zgłosi...:roll: Ogłosiłam też chłopaczka w Gazecie Wyborczej - tak co tydzień, do skutku... :roll: zobaczymy. Może Nowy Rok coś przyniesie ?!:lol:
-
witajcie cioteczki ! :lol: jak tam sprawa miśka? wiadomo jakieś konkrety? :roll:
-
No piesku, HOP do góry !!! :lol: Byłoby super jakby zgłosił się ktoś z Warszawy lub okolic... Nero zasługuje na DOBRY domek...:roll:
-
- odma podskórna, którą miał NERO, w/g opinii vet'a nie podlegała leczeniu. była skutkiem pobicia i jedyne co można było zrobić to zaczekać aż się samoistnie wchłonie. - złamania się zrosły samoistnie - pies nigdy, aż do 28.11.2007r. nie był u vet'a i nie miał nawet własnej budy. na wsi z której został zabrany nikt takimi rzeczami się nie przejmuje. pies jak żyje to żyje - jak nie... to trudno. - co do łap - utyka na lewą tylną i prawą przednią. było podejrzenie strzaskania prawego barku. konsultował to dr Sterna. nic poza mocnym stłuczeniem nie znalazł. złamania obydwu łap, które miał NERO nie podlegają leczeniu, ponieważ urazy są "za stare". lewa tylna łapa odwiedziona "sztucznie" zgodnie z możliwościami anatomicznymi zwierzęcia, niestety nie do końca wraca na swoją pozycję. pozostaje minimalny niedowład, który (jeśli ktoś o nim nie wie) pozostaje niezauwazalny. nie powoduje żadnego (poza wspomnianym utykaniem) problemu przy poruszaniu się. - jeśli chodzi o koty - zarówno w domu jak i w lecznicy ignorował je. podczas jedzenia, mój prywatny kot przemykał mu pod brzuchem próbując ocierać się o Nero. brak reakcji ze strony psa. nielubił, jak kot do niego szedł i dawał mu byczki, albo właził na jego posłanie pod stołem. NIE LUBIŁ nie oznacza agresji. - szczęśliwszy byłby w domu z ogrodem z możliwością wejścia do domu... ale mieszkaniem w bolu też by nie pogardził. - do suk łagodny, do samców raczej też. był u mnie tydzień. mój pies niestety go nie akceptował w mieszkaniu w bloku. natomiast razem chodzili na dwór do parku albo jeździli na pola za miasto - tam było ok. symbioza. bez zbędnej wylewności. NERO bez powodu nie będzie atakować, ale oddać potrafi. nie lubi osób po alkoholu, boi się grupy mężczyzn, albo mężczyzn ubranych tak jak ochroniarze z patroli interwencyjnych. - Nero obecnie jest w hotelu dla psów pod Warszawą. Ma tam swój box. Może biegać tam po terenie. Odwiedziłam go. Wyglądał na szczęśliwego. Nareszcie mu ciepło, ma pełny brzuch, rękę co go głaszcze a nie bije, nikt go nie gryzie...
-
Nero bidulek... :shake: całe Święta przesiedział w hoteliku pod Warszawą, zamiast w soim cieplutkim domku...:-( nikt nawet nie zadzwonił w jego sprawie?! :crazyeye: Neruś robi się coraz ładniejszy i weselszy. To byłby dobry, czuły i delikatny przyjaciel - ODDA całe swoje psie serce temu kto podaruje mu dom na stałe. TO NAPRAWDĘ dobry pies. :) Widzę, że nikt tu ostatnio nie zaglądał... :(
-
jeśli masz serce, to CIESZ SIę BO MALINKA W NOWYM DOMKU SZALEJE :):)
Vutz replied to majafaja's topic in Już w nowym domu
[FONT=Verdana][B]Zgodnie z[B] USTAWĄ[/B][/B][/FONT][FONT=Verdana] z dnia 6 czerwca 1997 r. [B]Kodeks karny[/B][/FONT] [FONT=Verdana](Dz. U. z dnia 2 sierpnia 1997 r. ze zmianami)[/FONT] [B][FONT=Verdana] [/FONT][/B] [B][FONT=Verdana]Art. 190.[/FONT][/B][FONT=Verdana] [B]§ 1.[/B] Kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.[/FONT] [FONT=Verdana] [/FONT] [B][FONT=Verdana]Art. 191.[/FONT][/B][FONT=Verdana] [B]§ 1.[/B] Kto stosuje przemoc wobec osoby lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania, zaniechania lub znoszenia, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.[/FONT] [B][FONT=Verdana]§ 2.[/FONT][/B][FONT=Verdana] Jeżeli sprawca działa w sposób określony w § 1 w celu wymuszenia zwrotu wierzytelności,[/FONT] [FONT=Verdana]podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.[/FONT] [B][FONT=Verdana] [/FONT][/B] [B][FONT=Verdana] [/FONT][/B] [B][FONT=Verdana]Art. 212.[/FONT][/B][FONT=Verdana] [B]§ 1.[/B] Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku.[/FONT] [B][FONT=Verdana]§ 2.[/FONT][/B][FONT=Verdana] Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania,[/FONT] [FONT=Verdana]podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.[/FONT] [B][FONT=Verdana]§ 3.[/FONT][/B][FONT=Verdana] W razie skazania za przestępstwo określone w § 1 lub 2 sąd może orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na inny cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego.[/FONT] [FONT=Verdana] [/FONT] [B][FONT=Verdana]Art. 216.[/FONT][/B][B][FONT=Verdana] § 1.[/FONT][/B][FONT=Verdana] Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.[/FONT] [B][FONT=Verdana]§ 2.[/FONT][/B][FONT=Verdana] Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania,[/FONT] [FONT=Verdana]podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.[/FONT] [B][FONT=Verdana]§ 4.[/FONT][/B][FONT=Verdana] W razie skazania za przestępstwo określone w § 2 sąd może orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na inny cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego.[/FONT] [FONT=Verdana] [/FONT] [B][FONT=Verdana]Art. 217.[/FONT][/B][FONT=Verdana] [B]§ 1. [/B]Kto uderza człowieka lub w inny sposób narusza jego nietykalność cielesną,[/FONT] [FONT=Verdana]podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.[/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] -
jeśli masz serce, to CIESZ SIę BO MALINKA W NOWYM DOMKU SZALEJE :):)
Vutz replied to majafaja's topic in Już w nowym domu
:razz: :cool3: :lol: :lol: :lol: :lol: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: jak ja was wszystkich kocham !!! ;) :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: -
jeśli masz serce, to CIESZ SIę BO MALINKA W NOWYM DOMKU SZALEJE :):)
Vutz replied to majafaja's topic in Już w nowym domu
w związku z poprzednimi postami i postanowionymi mi we wcześniejszych wypowiedziach przez afn zarzutami, że posiadam na koncie przesłane przez tą organizację pieniądze, których rzekomo nie chcę zwrócić - KATEGORYCZNIE ŻĄDAM przesłania mi i weterynarzowi - jak go tutaj nazywacie dr frankenstein - kopii potwierdzeń przelewów dokonanych przez afn na moje i konto lecznicy. po ich otrzymaniu podam na forum datę, godzinę i kwotę przelewu jaki afn podobno miał wysłać. w przeciwnym razie wykorzystam przysługującą mi drogę prawną, łącznie ze spowodowaniem przeprowadzenia przez urząd skarbowy kontroli finansów afn. weterynarz zwana dr frankenstein nie otrzymała do dziś absolutnie żadnego przelewu - afn winien jest ponad 1.000zł. za obydwa psy. w związku z tym, twierdzenie przez green evil w poprzednich postach,że wysłała do lecznicy przelew w poniedziałek - 12.02.2007r. jest nieprawdą. -
jeśli masz serce, to CIESZ SIę BO MALINKA W NOWYM DOMKU SZALEJE :):)
Vutz replied to majafaja's topic in Już w nowym domu
PSY ŻYJĄ i mają się dobrze. Zabieg kastracji i sterylizacji był zrobiony zdecydowanie za wcześnie. Nie miałam żadnych problemów z uzyskaniem jakichkolwiek informacji na temat zdrowia psów, leków im podawanych i robionych badań. MAM TYLKO PRETENSJĘ ŻE NIE POWIADOMIONO MNIE O ZAMIARZE PRZEPROWADZENIA ZABIEGÓW W DNIU W KTÓRYM TAM BYŁAM, CZYLI W NIEDZIELĘ a zabieg nastąpił we wtorek. To jedno, a teraz drugie BARDZO PRZYKRE.... ---------------------------------------------------- [FONT=Arial]W związku z brakiem możliwości porozumienia się z Alarmowym Funduszem Nadziei (AFN) z siedzibą w Ostródzie (nip 741-20-25-929) – organizacją finansującą:[/FONT] [FONT=Arial][/FONT]- [FONT=Arial]podróż psa-Ligola i suki-Malinki z Nowej Ligoty k/Wrocławia do Warszawy[/FONT] [FONT=Arial][/FONT]- [FONT=Arial]pobyt i leczenie w/w zwierząt w Lecznicy Weterynaryjnej LEK-WET – Magdalena Olszewska, ul. Orłowskiego 48 w Warszawie-[/FONT] [FONT=Arial] Radości[/FONT] [FONT=Arial]informuję, iż rezygnuję z ewentualnej adopcji tych zwierząt, jak również wycofuję się z ponoszenia jakiejkolwiek odpowiedzialności za nie jako tymczasowy opiekun.[/FONT] [FONT=Arial]--------------------------------------------------------------------------[/FONT] [FONT=Arial]Decyzję taką podjęłam, ponieważ:[/FONT] [FONT=Arial]- nie otrzymałam do dziś papierów adopcyjnych stałych lub tymczasowych na Malinkę - to był główny warunek przyjęcia suni[/FONT] [FONT=Arial]- nie nastąpiła do dziś 15.02.2007r. do godz. 12.00 żadna płatność ze strony AFN na leczenie Malinki, mimo posiadanych danych moich i weterynarza - to był drugi główny warunek przyjęcia Malinki. uprzedzałam, że mogę dać jej dom, ale nie mam kasy na leczenie.[/FONT] [FONT=Arial]moje prośby zostały puszczone mimo uszu.[/FONT] [FONT=Arial]- było ptaktykowane nieustanne wydzwanianie o każdej porze do pracy, do domu, na komórkę, co spowodowało problemy w pracy[/FONT] [FONT=Arial]- Dziuba zostawiła moje nazwisko i telefon komórkowy pani, która dotąd opiekowała się Malinką. prosiłam, aby nie dawała dalej tego numeru, bo jest zastrzeżony i zna go tylko wąskie grono. nie uwzględniła mojej prośby.[/FONT] [FONT=Arial]- otrzymałam informację o tym, że Malina została wydana tylko do leczenia, a nie do adopcji[/FONT] [FONT=Arial]- następowało coś w rodzaju "straszenia", że jak czegoś tam nie zrobię w określony sposób to sunia zostanie mi odebrana i wróci do wrocławia... a co ja mam 5 lat, aby traktować mnie w taki sposób?[/FONT] [FONT=Arial]- otrzymałam odmowę wydania jakichkolwiek papierów adopcyjnych na Malinkę[/FONT] [FONT=Arial]- jedyne pieniądze, jakie były przekazane na leczenie Ligola i Maliny zorganizowała Oktawia6 z aukcji przeprowadzonych na rzecz w/w psów. to chyba jedyna najbardziej słowna w całej tej sprawie osoba.[/FONT] [FONT=Arial]- AFN pieniędzy żadnych nie dał na psy, mimo iż namiar konta weterynarza, którego nazywacie dr frankenstein otrzymał mail'em w poniedziałek ok 16.00 (dokładnie otrzymała je zgodnie z życzeniem Green Evil - jedna z zarządzających osób AFN).[/FONT] [FONT=Arial]Mając powyższe na uwadze, a także ponowne przeanalizowanie wszystkich argumentów "za" i "przeciw" jak równie taki obrót sprawy, jaki nastąpił poinformowałam dziś rano SMS - Dziubę, Oktawię i w ciągu dnia Green Evil o mojej decyzji rezygnacji z ewentualnej adopcji Malinki, w tym ponoszenia odpowedzialności jako tymczasowy opiekun suni.[/FONT] [FONT=Arial]SZKODA bo sunia śliczna, mądra i bardzo biedna... niestety do dziś nikt mi nie umie powiedzieć jaki ma status prawny... a ja niestety nie mogę opiekować się zwierzęciem niewiadomego pochodzenia... bo nazywa się kradzione...[/FONT] [FONT=Arial]BARDZO MI PRZYKRO.[/FONT] [FONT=Arial][/FONT] -
jeśli masz serce, to CIESZ SIę BO MALINKA W NOWYM DOMKU SZALEJE :):)
Vutz replied to majafaja's topic in Już w nowym domu
Witam serdecznie! Mam świeże wiadomości o Malince i Ligolu. Byłam u nich w niedzielę w klinice w Radości. Okazało się, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Otóż pani doktor Olszewska - właścicielka kliniki była dziś przemiła. Jest to osoba dość nerwowa, ale - po tym co się o niej dowiedziałam - jest to całkiem zrozumiałe. Jest to osoba podejrzewam, że po 60-ce (mam nadzieję, ze się nie pogniewa jeśli się mylę) do tego chora, ma nowotwór. Niedawno przechodziła chemioterapię i radioterapię i jeszcze po tym wszystkim do siebie nie doszła. Ma schorowaną starszą matkę, która porusza się o balkoniku, którym stuka. Często ta matka budzi ją w nocy, bo czegoś akurat potrzebuje. Do tego pani dr Olszewska ma jeszcze trochę prywatnych kłopotów i mnóstwo pacjentów. Zapewne stąd ta nerwowość, w każdym razie dziś była przemiła, mimo że w klinice miała tłum pacjentów, a klinika w niedzielę jest nieczynna- chyba że nagłe przypadki. Powiedziała mi, że Malinka i Ligol są wewnętrznie zdrowe. Widziałam ich wyniki badań krwi - sama naocznie je czytałam. Pani doktor powiedziała, ze nie ma odstępstw od normy, tzn. są ale bardzo nieznaczne. Faktycznie tak jest - widziałam to na wynikach. Te nieznaczne różnice mogą wynikać ze stanu w jakim te psy obecnie się znajdują i co ostatnimi czasy przeszły. To wszystko jest do załatwienia - potrzeba tylko czasu. Zwierzęta są skrajnie zaniedbane, wygłodzone, totalny brak higieny, mają problemy skórne. Miały robione badania co do grzybicy. Na 100% nie mają jej. Co do innych badań skóry to badania muszą potrwać - wstępne jakieś wyniki mogą być jutro albo pojutrze. Na konkrety trzeba zaczekać trochę dłużej. Malinka i Ligol są wesolutkie bardzo żywotne - chodzą za dr Olszewską jak za matką - mnie trochę się bały, bo nie znają mnie. Odrobina miłego głosu i przyjazne zachowanie wystarczyły, aby po chwili obydwoje do mnie przykleili się. Ligolek nawet uśmiechał się - pokazywał ząbki. Był bardzo uroczy z tym uśmiechem, Malinka i Ligol to psy wyjatkowo łagodne. Nie mają objaw jakiejkolwiek agresji. Wychodzą na dwór 4 razy dziennie, jeść dostają 4 razy dziennie. Malinka zjadłaby konia z kopytami. Jeśli akurat nie ma nikogo w klinice to mogą poruszać po jej całym terenie - nie są zamknięte. Dr Olszewska gada do nich - rozmawia jak z dziećmi. Niemiła sytuacja jaka początkowo wynikła była dlatego, że dr Olszewska nie lubi rozmawiać przez telefon - szkoda jej na to czasu, bo rozmawiając nie może pracować - ratować zwierząt. Woli jeśli przyjedzie się do kliniki. Bez problemu można - nam na to nie bardzo pozwala, ale nie dlatego, że nie chce nas tam - tylko dlatego, że mieszkamy od niej 25km w jedną stronę. W każdym razie gdybyśmy mieszkały bliżej to można być tam 3 razy dziennie i pomagać przy psach - np. wyprowadzać, karmić, w razie potrzeby sprzątnąć. Nie ma problemu. Ma przyzwoity wybieg dla psów - ogrodzony. Ma zwierzęta w szpitalu, więc ma pełne ręce roboty. Wcześniej nie było ich widać, bo są w kojcach na zewnątrz. Dziś ratowała znalezionego gołębia - zszywała mu ranę pod skrzydłem. Martwiła się, że nie chce jeść. Martwiła się też o kota, który wybudzał się z narkozy. Leżał pod kocem i dogrzewany był lampą. Miała też jeszcze inne zwierzaki w wewnętrznym szpitaliku. Naprawdę dziś było BARDZO MIŁO i przyzwoicie. Poza tym nasze psy Malinka i Ligol - mają dobę hotelowa za 15zł. (bo od psów takiej sytuacji ona pobiera 15zł. zamiast 30zł), w tym mają karmę. My nic nie musimy przywozić - chyba że mnóstwo własnego serca. Oczywiście oddzielnie trzeba płacić za badania i leki. Ale na przykład laboratorium na Gagarina w Warszawie bierze od niej za badania krwi zwierząt w takiej sytuacji 50% ceny. Dr Olszewska ma jeszcze szereg korzyści dla bidulek bez pana - (coprawda nie mówiła mi o nich dokładnie). Także chyba MALINA i LIGOL zostaną tam - ja osobiście bym ich jednak nie przenosiła. Krzywda im się nie dzieje - a jedynie my mamy niedosyt informacji. Możemy tam jeździć - tylko prosiła, aby nie dzwonić - bo nie ma czasu na rozmowy przez telefon. To typ kobiety MAŁO GADAĆ, ale za to DUŻO ROBIĆ - zatem brak informacji możemy nadrobić poprzez jeżdżenie tam. Myślę, że wszystko będzie dobrze - trzeba tylko czasu i . niestety pieniędzy. Z czasem będzie można zamienić leczenie szpitalne na leczenie - pies w domu, a właściciel dojeżdża z nim raz czy dwa razy w tygodniu na specjalne kąpiele i leki. Pozdrawiam Wszystkich ! -
jeśli masz serce, to CIESZ SIę BO MALINKA W NOWYM DOMKU SZALEJE :):)
Vutz replied to majafaja's topic in Już w nowym domu
[B]9 stycznia 2007:[/B] Dogomania: Zaczelo sie od dwóch psow przetrzymywanych w piwnicy, które mialy zostac przewiezione do przyjaznego przytuliska w Nowej Ligocie, 50 km od Wroclawia. "Przytulisko" okazalo sie psim koszmarem... [URL="http://www.strazdlazwierzat.wroclaw.pl/interwencje.html"][COLOR=#800080]TU [/COLOR][/URL]mozna przeczytac raport Strazy dla Zwierzat Patrolu Interwencyjnego Stowarzyszenia Opieki nad Zwierzetami w Polsce. Od 6 stycznia 2007 roku Straz dla Zwierzat Okreg we Wroclawiu prowadzi postepowanie w sprawie fatalnych warunków bytowych psów, które przebywaja w Pogotowiu dla Malych Zwierzat Marzeny Sobanskiej w Nowej Ligocie kolo Olesnicy. Na terenie schroniska i w jego poblizu znajduje sie okolo 300 psów, w wiekszosci bardzo zaniedbanych i chorych. Stan zwierzat jest bardzo zly, sa wychudzone, maja zaawansowane choroby skory, pasozyty wewnetrzne i zewnetrzne, wiele jest wycienczonych innymi chorobami. [URL="http://www.psianiol.org.pl/ligota/index1.htm"][COLOR=#800080]TU [/COLOR][/URL]mozna obejrzec kolejne zdjecia z Ligoty Prosimy o wyslanie do Wojewody Dolnoslaskiego apelu o nastepujacej tresci: Wojewoda Dolnoslaski Krzysztof Grzelczyk e-mail: [email]wojewoda@duw.pl[/email] [email]info@duw.pl[/email] tel.: 0 71 340 63 01 faks: 0 71 340 68 95 Szanowny Panie Wojewodo, Prosze o podjecie natychmiastowych kroków, aby wladze lokalne, które zwozily bezdomne zwierzeta do pseudo-schroniska w Nowej Ligocie, bezzwlocznie przeznaczyly srodki finansowe na pomoc weterynaryjna jak i zabezpieczenie bytu poszkodowanym i zniedbanym przez urzedników i ludzi zwierzetom,które obecnie przebywaja w tym haniebnym miejscu kazni. Polska, a tym samym jej wladze samorzadowe, jako czlonek UE, winna przestrzegac praw zwierzat i ustawowo zagwarantowac tymze pomoc i opieke! Niewiarygodne wprost jest, ze w naszym kraju tak okrutnie traktuje sie bezdomne zwierzeta i umieszcza je w obozie koncentracyjnym podczas gdy Artykul 1 Ustawy o Ochronie Zwierzat mówi wyraznie - "Zwierze jako istota zyjaca, zdolna do odczuwania cierpienia, NIE JEST RZECZA!!!! CZlowiek jest mu winien poszanowanie, ochrone i opieke." Licze na to, ze ze srodków gminnych przeznaczonych ustawowo na opieke nad bezdomnymi zwierzetami, zostanie udzielona wszechstronna pomoc weterynaryjna oraz zapewnione podstawowe wyzywienie zwierzetom ,którym nieodpowiedzialny opiekun przy cichej zgodzie lokalnych wladz,stworzyl pieklo na ziemi. Ufam, ze te nieszczesne stworzenia zostana otoczone nalezyta opieka nie zas poddane eutanazji aby szybko i "czysto" rozwiazac problem. To czlowiek zawinnil i czlowiek jest teraz winnien naprawic wszelkie krzywdy wobec tych zwierzat. Jestem przekonana, ze Pan Wojewoda doprowadzi do surowego ukarania wszystkich tych urzedników , ktorzy swoimi zniedbaniami w wypelnianiu powierzonych im obowiazków (brak nadzoru nad losem wylapywanych zwierzat bezdomnych, przyzwolenie na istnienie pseudo- schroniska , gdzie prawdopodobnie miala miejsce defraudacja i tak wiecej niz skromnych funduszy przeznaczanych na utrzymanie psów) ) doprowadzili do tak wielkiej tragedi, cierpienia i smierci w meczarniach niczemu niewinnych istot. Z powazaniem ---------------------------------------------------------------- myślę że warto skopiować to i wysłać na wskazane adresy mail'owe -
Ligol-uratowany z piekła Ligoty-Warszawa-Już w nowym domu!!!
Vutz replied to oktawia6's topic in Już w nowym domu
w trakcie są badania co do chórb skóry - one muszą potrwać. być może ma nużycę i świerzb. ale to jest do załatwienia. nie ma tragedii. osoba, która go zaadoptuje może leczyć go po prostu dojedżając do kliniki raz lub dwa w tygodniu - reszta w domu we własnym zakresie. nie jest to takie straszne. LIGOL to bajka nie pies - jest super ! -
Ligol-uratowany z piekła Ligoty-Warszawa-Już w nowym domu!!!
Vutz replied to oktawia6's topic in Już w nowym domu
ligolek jest dojrzałym młodym psem. w tej chwili jest ma chorą skórę. ligol waży 11 kg i większy nie bedzie - sięga do połowy łydki. jest psem bardzo łagodnym, wesołym i potrafi uśmiechać się. w tej chwili jest pełen życia. widziałam wyniki jego badań krwi - są przyzwoite. są nieznaczne odstępstwa od normy, ale to zrozumiałe zważywszy co dotej pory przeszedł. generalnie można powiedzieć, że ligol jest wewnętrznie zdrowy, nie ma grzybicy, ma uregulowany żołądek i przewód pokarmowy (nie ma rozwolnienia). ma ogromne serce i jeszcze całe mnóstwo miłości i zaufania do człowiek, który będzie w stanie kochać go do końca dni. WART JEST TEGO!!!!!!!!!!! uwierzcie mi. -
Ligol-uratowany z piekła Ligoty-Warszawa-Już w nowym domu!!!
Vutz replied to oktawia6's topic in Już w nowym domu
a może by tak zrobić program TV o psach z ligoty i malinka i ligolek posłużyłyby jako dowody-przykłady? jak przyjęła ciebie tam lekarka? zwłaszcza cała ta właściecielka? miła była? -
jeśli masz serce, to CIESZ SIę BO MALINKA W NOWYM DOMKU SZALEJE :):)
Vutz replied to majafaja's topic in Już w nowym domu
Malinka dotarła do Warszawy ok 16.30 i od razu pojechała do kliniki w radości. Jest bardzo łada - ma śliczną i mądrą "twarz" tylko jest taka chuda.... nie ma nużycy (na pierwszy rzut oka) raczej trochę swierzba i anoreksję.... to są bardzo wstępne oględziny, bez jakichkolwiek badań... badania będą jutro w ciągu dnia więc wieczorem wyniki - jak coś dowiem się to dam znać. oktawia6, która dzielnie mi towarzyszyła zrobiła zdjęcia, ale dopiero jutro wieczorem je może wstawić. Malinka jest chuda, ma niestety otwarte rany na wyrostkach kostnych na tyłeczku... bo jest tak chuda, że skóra się przetarła i zrobiły się odleżyny. tak czy inaczej dobre odzywanie leczenie to podstawa. drugi piesek, który był podobno przeznaczony do uśpienia (nazwany przez Oktawię6 LIGOL)też nie jest tragiczny. po wstepnych oględzinach okazało się, że konieczna jest higiena i odżywienie , mnóstwo miłości no i leczenie - nie ma tragedii. Te psy absolutnie nie nadają się do eutanazji. Pani doktor jak to usłuszała to stuknęła się w głowę, że wogóle ktokolwiek o tym myśli... Powiedziała, że jeśli wyglądają tak jak malinka i ligol pozostałe psy z ligoty to TE PSY DA SIĘ WYLECZYĆ. -
Ludzie pomóżcie DZIUBIE - ona tam sama! Malinka właśnie do mnie wyruszyła - dzwoniła mrowa23, ale... jak odjeżdżała przyjechałam banda weterynarzy aby [SIZE=4]MASOWO USYPIAĆ PSY!!!!!!!!![/SIZE] zaczęło się usuwanie dowodów!!! pomóżcie albo psom i zabierzecie je gdziekolwiek na tymczas, albo pomóżcie DZIUBIE powstrzymać łobuzów. obiecali jej, że najpierw psy będą leczone, jeśli po ok 2 tygodniach nie nastąpi poprawa to dopiero wtedy będą uśpione. nastroje jednak były takie, że nie należy im wierzyć. pomóżcie jakkolwiek!!!!!!! do soboty nie będzie tam już czego szukać, bo posprzątają !!!
-
te 150zł. to jest kwota miesięczna przeznaczona na utrzymanie jednej sztuki w schronisku... gminy przecież dofinansowują schroniska... pytanie co obsługa schroniska zrobiła z tymi pieniędzmi? poza tym w nowej ligocie nastąpiła ostatnio zmiana powiatowego lekarza weterynarii... było pisane o tym na wątku...
-
ta, tylko że przy krzyczkach i węgrowie pomagał emir... a tu bez nagłośnienia nie widzi szansy pomocy... :(( - kontaktowałam się już z tą fundacją w tej sprawie. poza tym nagłośnienie i zamknięcie tej placówki spowoduje selekcję psów, na jeszcze w miarę i te chore oraz bardzo chore... takie istoty jak malinka zostałyby wówczas poddane eutanazji :((
-
ja gdzieś czytałam, że w nowej ligocie na każdego psa dawali z urzędów ok 150zł. miesięcznie... na mazurach (gdzie ponoć takie bezrobocie) ok 380zł. nawet jeśli tu dawali tylko 150zł., to gdyby chociaż 50% tej kwoty było wydane na pasy, a reszta na tzw. koszty adminitracyjne to tym zwierzakom może byłoby biednie, ale zdecydowanie lepiej... a powiatowy lekarz weterynarii jest za utrzymaniem i kolejnym wsparciem tego obozu psiego... BOŻE - likwidacja akurat nie leży w interesie tych stworzeń, bo im później dobiora im się do tyłka tym więcej psów dziewczyny stamtąd wyciągną... ale WSPARCIE ??? kolejna kasa, która zamiast do psów pójdzie nie wiadomo na co?