Objawy zaczęły się od tego, że całą noc pies kręcił się po łóżku, nie mógł sobie znaleźć miejsca do spania, ciągle łykał ślinę. Pomyślałam początkowo, że to może angina i że z samego rana polecimy do lekarza. ok 4 rano wstałam, siadłam w kuchni a Tinuś przytuptał do mnie, położył główkę na stopie. Wzięłam go na ręce, a on uspokoił się. Pomyślałam, że wreszcie zasnął, że posiedzę tak z nim pół godzinki. Po 20 minutach podniosłam mu główkę i .....jego oczy były szeroko otwarte!!! a na koszuli miałam mokrą plamę... Tracąc przytomność przestał łykać ślinę, stąd ta plama. Znalazłam adres całodobowej kliniki, zaczęłam się ubierać, a ta bidusia widząc, że ubieram spodnie (znak że idziemy na spacer) miał jeszcze tyle siły, żeby próbować zejść z łóżka.Dowieźliśmy psa zesztywniałego, z wyciągniętymi łapkami, przekrzywioną do tyłu główką, drgawkami, charczącego -chyba w ostatniej chwili. Lekarz po wstępnym oglądnięciu postawił wstępne diagnozy: wodogłowie, zapalenie opon mózgowych lub zatrucie organizmu przez wątrobę (to się jakoś tak fachowo nazywa: zaspolenie wrotno jakieśtam) Psina została w szpitalu. Całą niedzielę i poniedziałek na dźwięk tel. drżałam, że to ktoś z kliniki. Wieczorem pojechaliśmy zobaczyć co z psem... a tu Pan Doktor oświadcza, że może nam Tinusia dać do domu!!! Jak się cieszyłam !!! Moja Bubusia w domu !!! Za 2 dni do kontroli ... i wtedy dowiedziałam się, że trzeba zrobić tomograf komputerowy, żeby konkretnie ustalić w jakim kierunku trzeba leczyć psa. Zdecydowałam się od razu pomimo niemałych kosztów. I tak 02-09-2008 r wylądowaliśmy w Brnie. Klinika super, pełny wywiad z właścicielem nt. choroby, dokładne baranie neurologiczne (jak na Animals Planet-patrzyłam zauroczona), można zrozumieć co chcą zrobić psu. Wyraziłam zgodę i ....dostałam 3 godz. "czasu wolnego".
Niestety...ok 15 tel, że serce Tinusia stanęło i pomimo 20 minutowej reanimacji nie podjęło pracy :placz:. Moja lalunia odeszła ... miała tylko 2 latka. ważyła 1.70 kg . Serce mi pęka.♥ Powrót był tragiczny...:bigcry:
Po 2-ch dniach otrzymałam mailem "LEKARSKA ZPRAWA" z kliniki - cały przebieg badania i leczenia. Muszę jeszcze skonsultować z moim lekarzem to wszystko, ale z tego co zrozumiałam nastąpiła "niespecyficzna reakcja alergiczna na podany anestetik" a pojechaliśmy tylko znaleźć przyczynę ataku :bigcry:.
Przepraszam za takie rozwlekłe pisanie i całą historię Tinusia.
Pozdrawiam