W końcu dopadłam komputer:multi:
Podróż minęła bez jako takich większych problemów- Emi miała tylko duże problemy z zaakceptowaniem schodów na peronie w Elblągu więc na rękach ją zaniosłam, wniosłam do pociągu.. Jednym słowem dałyśmy radę. W pociągu sunia głównie spała, ale też trochę się wierciła. Wyszła z pociągu sama.
W domu wyglądała na przeszczęśliwego psa:loveu:!
Gorzej wyglądała nasza podróż powrotna- ale przynajmniej było wesoło. Mianowicie jechałam z moją przyjaciółką Darią wraz z niemalże pełnym pociągiem(pseudo)kibiców z meczu Stomil- Olimpia... Co związane było z tym, że jechało z nami ponad 40 policjantów :lol: Faaajnie było;)
Pani obiecała stały kontakt ze wszystkimi zajmującymi się adopcją Ery oraz obiecała regularnie przesyłać nam zdjęcia;)