Skasowało moje posty...wrrr :angryy: ale jeszcze raz opisze moją wizytę u Rudaska i Kropci ;) byłam z nimi na spacerku w piątek, Kropcia jest taka żywotna, że nikt by nie powiedział, że jest dzień po operacji :p narobiła takiego krzyku jak weszłam do szpitalika, musiała przecież opowiedzieć co oni jej tam zrobili, zresztą jak wróciła do klatki to tez strasznie piszczała, dlatego szybko wyszłam... Rudasek jest mniej ożywiony, ale to pewnie dlatego, że jest osłabiony poważną operacją... pani weterynarz mówiła, że można będzie je zabrać dopiero w czwartek