kochani... mam smutne wieści... wczoraj wieczorem Żelka odeszła za TM :placz:
Przed chwilą dzwoniła do mnie Kasia... To stało sie tak nagle...
Wczoraj rano Kasia i jej mała pojechały na pogrzeb do Warszawy. Żelka była radosna, wszystko było ok. Na gospodarce został ten pracownik, u którego przesiadywała nasza sunia. Po południu zauważył, że Żelka zaczeła sie trzęść i dostała ślinotoku. Owinął ja w kocyk i zadzwonił po Kasie, żeby wróciła bo wet daleko i potrzebny był samochód. Ale niestety, gdy Kasia przyjechała, Zelka już nie żyła :placz: :placz: :placz:
Żeluniu kochana, jeszcze pamietam jak wiozłam cie do nowego domku... jak poznawałaś nowe otoczenie... jak szczęśliwa biegałas po podwórku... kurcze, nie moge juz nic pisac...