-
Posts
2859 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by drzalka
-
Ja polecam Kliker StarMark [URL]http://www.ipo-sklep.pl/index.php?p481,premium-clicker-kod-sch703006[/URL] Jest bardzo szybki i precyzyjny. Ekspresowo odskakuje , jest średnio głośny. Nie "dudni" jak zwykłe kwadratowe, ale jest podobno głośniejszy od iClicka.
-
Dla Ciebie Omarku, zawsze lubiłam tę piosenkę . [url]http://www.youtube.com/embed/VB6jyfmVyI4[/url]
-
Wiem wiem, powiem Ci że i inna Ciotka też nasuwała mi ten pomysł. W tym momencie i w najbliższej przyszłości raczej nie zdecyduje się na kolejnego psa. Studia i powolutku przygotowania do pracy zabierają mi dużo czasu, może gdy już będe na swoim i "za swoje" i gdy będę miała "ludzia" który pomoże mi w tym trudnym fachu okiełzania dwóch potworów, wtedy pomyśle o drugim domowniku. Chciałabym pomóc innemu boksiowi w potrzebie, zrobie to na pewno , ale teraz wirtualnie. Na razie leczymy rany, skupiam się nad podbudowaniu Lenki i odbudowaniu troszkę naszej relacji. Może zaczniemy znów chodzić na treningi , zawsze to lubiła. Heciu powiem co ta u Was sie dzieje. Tak bardzo chciałabym poczytać co tam u Shary. Dobre wieści od Was trzymają mnie na duchu ;)
-
Wszystko wskazuje na to że raczej to skręt żołądka. Wiem, nie powinnam się obwiniać, ale trudno mi w jakiś sposób wytłumaczyć to co się stało. To wszystko w rękach losu, to on nam wpłata figle.. tylko czemu teraz, jak wszystko zaczęło się nam układać..:( Ciesze się jednak, że choć na chwile mogliśmy mu stworzyć ciepły dom , na tyle ile umieliśmy i że Shara ma się dobrze.
-
Dzięki dziewczyny, Alicjo jest trudno ale musimy iść dalej, choćby dla naszej Lenki. Trzymamy się, musimy. Powoli przestawiamy się na życie znów z jednym psem. Mało skomplikowane,, bo Omar nadawał dryg naszemu całemu dniu. Stawiał nas na nogi. Teraz jeszcze zbliża się moja sesyja na uczelni, nawał nauki trudno jest zapomnieć, nie da się.. próbuje sobie to poukładać, może tak widocznie miało być.. nie wiem, narazie nie chce myśleć, zajmuje się czymkolwiek innym .. ... Rano w sobote zostawiłam psy po śniadaniu i spacerze i pojechałam na uczelnie. Psy zostały w domu same, dzieliła ich bramka Koło popołudnia wróciła moja mama z pracy i zobaczyła Omarka leżącego na płytkach już ledwo dychającego. Wokół niego było dużo śliny i brzuch miał lekko wzdęty. Po kilku minutach Omar odszedł. Byliśmy bez silny. Zerwałam się z zajęć tak szybko jak mogłam, ale nie zdążyłam się pożegnać z moim Misiem. To stało się tak szybko, i nagle. Ciągle myślę , że Omiś gdzieś tu jest, że zaraz do nas przyjdzie, po popatrzy tymi biednymi ślepiami, w których było widać każde jego cierpienie i będzie siedział przy nas do końca, będzie chodził za nami krok w krok. Wszystko to, co kiedyś wydawało nam się "złe" i wkurzało nas w Omarze, teraz wydaje się nie zastąpione i nie możemy bez tego żyć. Był tak inny od Leny, ale teraz widzimy jak nam go brakuje... Nie ma wielkich powodzi, kałuży w kuchni, nie ma śliny na ubraniach, nikt nie wyjada nam jedzenia z talerzy, nie mamy kogo pilnować na ogrodzie, nikt nie siedzi nam dupskiem na nogach, nikt nie pcha nam ryjka na kolanka... nikt nie chodzi za mną i nie obserwuje każdego mojego ruchu.. Nie ma moje cienia, nie ma juz mojego Anioła Stróża, który nigdy nie odstępował mnie na krok. Lenka również cierpi rozłąkę z Omisiem. Lenka piszczała i widziała jak Omar odchodzi. Zagląda do każdego pokoju, a nuż będzie tam Omi, gdy leży czasem zerka czy nie stoi koło niej Omar. Niby jest swobodniejsza, niby wesoła, ale brakuje jej psa, brakuje jej kompana. Nawet jeżeli Omiś nie zawsze był dla niej łaskawy, traktował ją różnie, ale był dla niej bliski, razem tworzyli stado.. Były takie chwilę, gdy było nam okropnie trudno, w tych najgorszych chwilach, gdy ręce nam już opadały,nie wiedzieliśmy co myśleć i co robić. Gdy Omar zmieniał się w łowczą maszynkę i zastygał atakując, gdy całe jego wcześniejsze okropne życie dawało osobie znak. Pluje sobie w brodę, ze mogliśmy tak kiedy kol wiek pomyśleć, dałaby wiele żebym mogła nadal pracować nam Omarem,nad jego zachowaniem. By w 100% zaufał człowiekowi, by żył swobodnie i by nigdy już nie bał się człowieka. To był bardzo silnym, mądrym i kochanym pies. Pamiętam jak pojechaliśmy po niego pod Częstochowe, gdy wyleciało to rozwścieczone bydle z domu i zaśliniło mnie całe i które ze szczęścia omal mnie nie przewróciło. Omarku już nigdy nikt Cię ni skrzywdzi !!!! [IMG]http://imageshack.us/photo/my-images/713/dsc0212jm.jpg/[/IMG][IMG]http://img196.imageshack.us/img196/7008/dsc02031c.jpg[/IMG]
-
Najbardziej prawdopodobny to skręt żołądka. Nie było nas 7h, o 7 za dużo... Lenka szuka Omarka, czasem nie może zasnąć, za nim nie popatrzy czy go niema..:-( Omarku daliśmy Ci tyle, ile mogliśmy, byłeś wspaniałym psem...śpij spokojnie.
-
Nie wiem co napisać, jest mi tak trudno, to tak cholernie boli... Omisiem z dnia na dzień było coraz lepiej, praca przynosiła efekty... Omarek odszedł w sobotę za TM.. nadal w to nie wierze... :( To wszystko stało się tak nagle. Miał jedynie 6 lat a z nami przeżył tylko 7 miesięcy .. Nawet nie zdążyliśmy się dobrze poznać..:placz: Pustka , wielka pustka.. wieże w to że Omarek jest teraz najszczęśliwszy na świecie. Już nikt nigdy go nie skrzywdzi, nigdy nie zazna bólu !
-
Filmik z psami : [url]http://www.youtube.com/watch?v=5R-Uvc5K0MY&feature=youtu.be[/url] Jest o wiele lepiej :)
-
Heej Co tam u Was ? Dużo zdrówka, zdrówka i radości w nowym roku ;)
-
Dzięki, dzięki dzięki wszystkim :) No tak jest, człowiek powinien brać odpowiedzialnośc za to co stworzył ! U nas jest coraz lePsiej !! Jeszcze Omar ma kontakt z Leną w kagańcu, ale za to jaki ! Wąchają się na luzie, nawet mizianki rano są 2 razy fajniejsze niż wcześniej ( bo rano się witają po długiej nocnej nieobecności :) ) Lenka już rozrabia i dokazuje. Jest weselsza 100 razy niż wcześniej, teraz ją trzeba będzie lekko temperować :P Prawda że Omar ma bardzo mocno zakodowane to zachowanie ( agresje , łowiectwo). Jest ono nabyte przez człowieka/Share i warunki w jakich żył, ale nie było ono w nim od samego początku, ponieważ był wychowywany od szczeniaka pewnie w normalnych ludzkich warunkach, więc to bardzo duuużo pomaga ! Inaczej by było gdyby od szczeniaka znał takie złe wzorce, a tak nie jest ! Co najważniejsze psiaki pragną jakiegokolwiek kontaktu ze sobą, i co mnie ogromnie cieszy Omar bardzo chce mieć kontakt z Leną ! ( co wczesniej było raczej takie " dobra jakos będe przy niej egzystował", a teraz sam ją namawia do zabaw itp). Omar ma tez dobre skojarzenia z Leną, czyli micha i spacer więc stoimi na stabilnym terenie ! Jedynie na co uważamy to na "statyczne" kontakty, gdy Lena leży gdzieś, i gdy są goście i np tato, bo wtedy może się włączyć zazdrość lub ochrona zasobu. A tak to na razie jest super :) Zamówiliśmy bramkę więc Psiaki nie będą w ogóle izolowane/zamykane jak wychodzimy czy nie możemy zwracać na nich uwagi :) Ranka się goi, obrzęk zniknął. Lenka na antybiotykach, maściach itp :)
-
Znalazłam wreszcie na Omara patent, którego trudno zmęczyć, nawet doprowadzić do ziajania ( przyzwyczajony do różnych warunków jest naprawdę wytrzymały) - bączek ze smakami. Ileż on się na męczy i nawet bez smaków zabawka jest atrakcyjna. [IMG]http://i675.photobucket.com/albums/vv112/drzalka/DSC_0045.jpg[/IMG] [IMG]http://i675.photobucket.com/albums/vv112/drzalka/DSC_0068.jpg[/IMG] [IMG]http://i675.photobucket.com/albums/vv112/drzalka/DSC_0066-1.jpg[/IMG] Lenki ranka zaczyna się goić. Wygląda nie pozornie ( jeśli można to tak ująć ) , ale jest dosyć głęboka, lecz na szczęście zaczyna się spajać. Link do fotek, jak wyglądało to po zajsciu ( 2 pierwsze fotki ) i dzisiaj : [URL]https://picasaweb.google.com/117093795026790117420/100NCD8005?authkey=Gv1sRgCKOmibbfzIK2Aw[/URL] Jestem bardzo dzielna ! [IMG]http://i675.photobucket.com/albums/vv112/drzalka/DSC_0114.jpg[/IMG] [IMG]http://i675.photobucket.com/albums/vv112/drzalka/DSC_0115.jpg[/IMG]
-
Wiesz, to jest Nasz pies. W chwili wyrwania go z tej psiej tragedii to my jesteśmy odpowiedzialni za niego i jego zachowanie. To bardzo trudne - to prawda ale to jedyne przez nas akceptowane wyjście. Praca, praca i jeszcze raz praca. Oddanie go i szukanie dla neigo nowego domu ( tak,tak.. wokół znajomych rodziców,są rozne głosy ktore do nas w żaden sposób nie trafiają i są tylko dzikim szumem dla uszu) nie wchodzi w gre, to my przejęliśmy wszelką odpowiedzialność za los Omarka i będziemy się starać tyle i le możemy. Omar dużo wniosł do naszego domu, jest bardzo oddany i świata po za nami nie widzi. Może to prawda że łatwiej by było, gdyby jednak Omar był w domu jedynakiem , by był sam dla właściciela, ale to nie zmienia faktu , że nadal miałby takie samo podejście do psów jakie ma w tej chwili. To zdrowy, kochający ponad życie pies, niestety życie , jego los go nie oszczędził. Może i Lenka nie jest w najlepszej sytuacji teraz, Dużo pracy przed nami, wcale nie łątwiej, moze i nigdy nei będzie tak między psami jak bysmy chcieli, lecz staramy się by każde z nich było szczęśliwe .
-
Dokładnie tak jest ! Lenka po tych wszystkich zajściach bardzo osowiała, miała przez chwile mała depresje, nie wstawała, wsłuchiwała i podnosiła łeb , gdy Omar chodził sobie i czy czasem nie chce do niej przyjść. Gdy przechodził gdzieś w pobliżu cała drżała. Z dnia na dzień robi się coraz weselsza.Rusza kuprem jak miło. Więcej wstaje chce wychodzić. Wącha Omara z daleka, na polku chce się z nim bawić, zaczepia go ( Omar na smyczy też ma odruchy do zabawy, ale na razie basta do puki Lenka nie będzie w pełni sprawna, ale i tak dla bezpieczeństwa Omar będzie miał kaganiec, w którym czuje się dobrze i nie przeszkadza mu w niczym) Z jednej strony chce z nim przebywać w jednym pomieszczeniu ( Omar też już teraz daje mniej sygnałów ,z których mogłyby wyniknąć kłopoty, wywąchują się , Omar więcej luźno macha ogonem i nie spina uszu). Z drugiej strony Lenka ciagle się wacha, bo nie może sie spodziewać jego ataku.. Ranka głęboka, ale przez okłady z sody obrzeg na całej łapie ładnie schodzi ! Wyglądało to tak, jakby wyciek był przez ranę, więc pewnie nie będzie trzeba nic nacinać ! :) Remont powoli dobiega końca, więc psy będa mieć wreszcie więcej przestrzeni i może sytuacja choć trochę wróci do poprzedniego stanu. Emocje opadły więc to też wielki plus na przyszłość Sesja się zbliża i jeszcze więcej roboty, ale tak to bywa że im mniej się ma czasu, tym więcej można go wygospodarować i wszystkie obowiązki tak po układać że ma się go więcej niż by się wydawało :) Trzymajcie kciuki za Nas kochani !
-
Wiem.. To jest bardzo trudno sytuacja. Omar zachowuje się jak "łowca" to niejest zwykła agresja. To jest w sumie najgorsza sytuacja do odkręcenia. On przed atakiem czai się, w zupełnej ciszy ( wcześniej wydawał jakiekolwiek sygnaly ostrzegwcze ), zastyga na kilka sek ( i to wlasnie musimy wychwytywać) by upolowac ofiare. Najgorsze jest to , że od samego początku było widać że ( dawałam Kasi filmiki poglądowe z całego okresu bycia u Nas Omara) że on próbuje Lene, i od początku np nie które zabawy, w cale nie były zabawami, On Nas się boi więc ciągle pokazuje nam całym sobą, że nic nam nie grozi i nam nie chce zrobić krzywdy, co innego w stosunku do Leny. Niestety nie działaliśmy do początku tych starć tak jak powinniśmy, więc Omar juz wie że jest od Leny silniejszy pod każdym względem i może sobie z nią poradzić, ona nie jest dla niego zagrożeniem w żadnym stopniu. Najbardziej szanuje facetów ( na pewno ma na to wpływ były właściciel) i o nich najbardziej jest zazdrosnych i zazwyczaj przy nich do chodziło do bójek ( nigdy nie psy nie walczyły gdy były same w pomieszczeniu czy w ogólnie w domu) dla tego przynajmniej teraz nie mogą być w jednym pomieszczeniu razem przy Tacie czy Darku. Najgorsze również w tej chwili może być rozłam rodziny przez Omara., który może to wyczuć i spotęgować zachowanie. Mój tato na prawdę kocha Lene i przez to wszystko rożne rzeczy przychodziły mu na myśl, choć wgłębi duszy polubił Omara Mama bardzo mnie wspiera i pomaga mi przy psach w szkoleniu i wychowaniu. Niestety babcia zaczęła bać się Omara. Chcemy dla Omara jak najlepiej i będziemy próbować by wszystko wróciły do normy w psim stadzie.
-
Hej W tej chwili jest pod kontrolą. Mam cały czas kontakt z Kasią z hodowli Chluarain, która ma duże doświadczenie w różnych przypadkach psio-psich i bardzo jej dziękuje za dużo rad i pomysłów i to że podtrzymuje mnie na duchu :) Wszystko wskazuje na to że Omar robi z Lenką to , co kiedyś robiła mu Shara. Omar na uczył się przez swoje całe życie tego by przeczekać atak ( czy Shary czy byłych właścicieli) oraz tego że nawet, gdy daje wszelki sygnały uspokajające ciałem itp że nie chce wdawać się w bójki i tak będzie lany - gryziony.( możlliwe że i Ludzie nawet gdy Omar się kulił itp, oni nadal nie przestawali go bić, tak samo Shara gryść) To prawdopodobnie robi w tej chwili z Leną. Omar nie zna takich odruchów, zachowuje się podobnie jaj np psy bullowate hodowane do walk, czy jako mięso armatnie . Jedynym ich "wyłącznikiem" jest człowiek - jeżeli już. Musi to w nim tkwić baaardzo głęboko. Nasza w tym rola by odkręcić tyle ile się da. I MOCNO i DOTKLIWE pokazać mu że to co robi w stosunku do Leny jest ZŁE i nie przynosi żadnych korzyści, a wręcz kare. Nie mozemy mu zabrać tego co w tej chwili dostał, bo może to spotęgować jego zachowanie, lecz miarkować mu wszelkie nagrody, i robić to jedynie gdy my tego chcemy i naprawdę zasłuży. Niestety parę dni temu zdążył się kolejny atak Omara, całkiem nie oczekiwany i bez żadnego zapowiedzenia ( warkotów boruczeń - nic). Lenka odniosła niestety dotkliwej rany - dziurę na łapie i po drugiej stronie dużego sińca ( Omar musiał się "szczepić" w łapę, myślę ze robi to przy odciąganiu). W tej chwili jest stan zapalny i spory obrzęg. Lenka dostała antybiotyki, spray i tabletki. Trzymajcie kciuki żeby wszystko ładnie się wygoiło ! Psy mają kontakt ze sobą przy nas ( Omar przy Lenie ma założony kaganiec). Razem wychodzą na spacery ( to miejsce nie jest jeszcze "spalone" więc tu jak najczęściej) i na siku. Lena często pragnie kontaktu z Omarem, ale sama się Obawia jego wybuchów. Omar tez chce Lene , chce być w jej towarzystwie, ale przez walki ten kontakt mają racjonalnie dawkowany. Gdy są same muszą na ten czas być izolowane dla swojego bezpieczeństwa. Kupujemy bramkę zabezpieczającą, na pewno będzie swobodniej nie będziemy na niego tak patrzyć i obserwować , damy im więcej luzu.
-
Tak jest Omar jest szkolony, podobnie jak Lena. Rózne sztuczki jak i ucze go podstawowych ćwiczeń PT. On wykonuje je w mik bo to żarłok na smakołyki. Za zabawke też zrobi, bo i zabawkami na uczył się bawić. Jesteśmy po spacerze z psami. Było wzorowo . Psy szły sobie przodem, i każde zerkało na siebie pod nie uwagę drugiego , np. gdy Lena się odwróciła Omar zerkał i odwrotnie ( pewnie teraz do widzimy bo kiedyś to było normalne i nei zwracalismy uwage na ich jezyk) W pewnym momencie zaczeli razem niuchać, ocierać się, zmieniać miejsca. Czasem Omar za bardzo się wpatrywał to zwracałam jego uwagę na mnie, choć myślę ze jestem przewrażliwiona , bo później tez tak łypał i ciągnął a okazało się ze chciał poniechać to co wcześniej niuchała Lena. Myśle że połowa tych spinek, i patrzenia "dziwnie" na Lene bierze eis z tego ze on nie do końca wie co się dzieje, ze sa izolowani, potem są razem, nie mogą za bardzo kontaktować przez nas . Było super, po powrocie zjedli papu razem w pewnej odległości. I poszli nyny. Do skończenia remontu nie będziemy "zapraszać" , i sprawiać psom okazji do spięć. Będziemy osobno je szkolić, razem wyprowadzać we dwójkę i razem będą jeść i powoli będa normalnie łazić koło siebie.
-
Tak jest.Lena jest zupełnie inna i do niej się przyzwyczailiśmy, do jej zachowania. Psy chodziły prawie zawsze na wspólne spacery. Omara brałam czasem samego, żeby nauczyć go ładnego spokojnego chodzenia wśród obcych miejsc i psów. Normalnie psy spacerują razem i nigdy źle nie było. Chyba ze zobaczyły psa i był blisko to wiadomo obydwa reagowały i cięższej było ich utrzymać. Psy rano się obudziły i zaczęły się niuchać i cieszyć i do mnie i do siebie. Tak jak zawsze, niestety po chwili gdy Lena usiadła na Omara legowisku ( nie wiem czy to była kwestia tego) Omar stanął nad nią i po chwili rzucił się, oderwałam go i odesłałam namiejsce mówiąc stanowczo że to było złe. Omar prostestuje, spina się i stoi udając że nie słyszy itp. Ale ja nie ustępuje. Później Omar był na siku, potem brałam Lene, Omar też znów chciał iść z nami, i poszedł na schody za Leną, wrócił sie znów poszedł, obwąchał jej tyłek i znów na nią. Znowy go odciągnęłam i do siebie. Teraz już wróciłam do domu, gdzie psy były w osobnych pokojach. Wrócili też rodzice. Pokoje sa otwarte jak jesteśmy w domu, więc Psy podeszły się przywitać . Omar nadal sie spina jak jest Lena. Zostaje ciągle wyprowadzany. On chce się do niej dostać i wąchać, niucha w góre nosem. Tyle ze on raz chce sobie ją powąchac i tyle, a raz zaczyna sie na nią rzucać.. Czuje że on jest spięty, ciągle zwraca mu się uwagę.. Ciagle patrzy się na mnie z pod byka zimnym spojrzeniem, gdy jest odsyłany . On ogólnie zawsze chodzi za nami krok w krok, gdy np jestem przy kompie to siedzi przy mnie w ryty i sie nie porusza.
-
Właśnie sama Lenka z góry zeszła do mojego pokoju, cichutko pociupała na legowisko. Omar poszedł się napić i na gorę posprawdzać kąty ( Lena jak przyszła wcześniej do pokoju gdzie Omar był sam, tak samo sprawdzała wszystkie zapachy w pokoju, każdy kąt) Omar rozluźniony już po wieczornym spacerku bez namordnika popatrzył , położył się i zaczął się myć tak jak i ona Na Omara podziałało takie "ochlastanie go zimną wodą", otrzeźwienie. Przestawił się chłopak w mik. Nie wiem czy nie za bardzo, bo raz gdy Lena była w pokoju, położył się, po patrzył kilka razy i wyszedł, podobnie jak Lena była na legowisku, to tak ją omijał łukiem. Może wtedy zbytni osaczyliśmy ich, i chłopak już nie wiedział co robić, czy ma jej unikać czy jak, gdy się trochę rozluźni damy im spokój i wolną rękę na tyle żeby się normalnie komunikowali. Tzn teraz też tak jest, ale nie do końca ufamy Omarowi w jego czynach, dlatego tez są nieco pod kontrolą. Najwidoczniej "troche" się zapomnieliśmy. :roll: Omar to zupełnie inny pies od Leny. Z Leną to można sobie że tak powiem "pogrywać" a ona i tak prze kochana zgodzi się i zrobi dla nas wszystko. Omar jest trudnym psem i z nim trzeba krótko i stanowczo.
-
I tak zrobimy jutro :) Omar leżał pod choinką, a Lena była u mnie i się wylizywała. Drzwi otwarłam ( nast. krok) i Omar wszedł po patrzył na okno , bo akurat kot był za oknem i wyszedł. Nie śpojrzał nawetna Lene. Drugi krok był gorszy bo akurat tato wszedł pogłaskac Lene, a Omar szedł za nim nachylony, jakby na Lene ( nie wiadomo, teraz trudno odczytać jego zamiary). Został wyprowadzony. Także na pewno najbardziej Omar zawłaszcza sobie Tate i Brata. Jego ogólnie bardziej ciagnie do mężczyzn, tzn ma przed nimi respekt i myślę że trochę ze strachu robi dla nich wszystko ( nie ze strachu przed moimi facetami , ale myśle że ma wspomnienia ze starego właściciela ). W tej chwili Omar przychodzi, patrzy na Lenke i wychodzi i sobie chodzi, położył się i śpią w jednym pokoju. Nic się niedzieje. Czasem popatrzy na nią z pod byka, ale na pewno przez nas, bo nadal sa w nas emocje i sami nie wiemy co może sie wydarzyc, także nie jesteśmy do końca wyluzowani i nie pozwalamy do końca żeby robili sobei co chcą i zebyśmy my nie zwracali na nich uwagi. Może później, na razie Omar chodzi sobie w kagańcu, narazie. Lenka się wyluzowała, nie była przytłoczona jego obecnością ( na początku gdy zostawała sama, czy ktoś wchodził to od razu patrzyła czy czasem Omar nie wchodzi ), a teraz lajtowo się lizała.
-
Dzięki dziewczyny za rady. te bitwy włąsnie działy się dzień po dniu, io pewnie przez ten czas Oamr dużo sobie utrwalił, niestety. Dzisiaj nadal pst nie są w tych samych pokojach jedynie dlatego że Lena ma tą ranke na łapie, która może się odnowić przy jakich kolwiek nawet małych zatargach. Omar został z temperowany dosyć, i jest miziany jedynie kiedy na prawdę na to zasłuży. Widać jak mu sie zmienia w główce, bo jak nigdy sam przyszedł i zaczął się łasić okropnie jak kot, już nie stoi pod drzwiami wszystko my stawiamy na swoim. Nie ma podśpieszania przez niego czynności, czyli jedzenia wychodzenia itp. Wyciszamy go, ze tak powiem "spowalniamy" w domu. Wczoraj były dwie próby wprowadzania do pokoju Omara, gdzie była Lena. Wcześniej Omar był na dole, albo w pokoju u mnie. Po wprowadzeniu napewno byłysmy spięte, Omar od razu spinał się na Lene, także wyprowadziliśmy go odrazu pokazując stanowczo że nam się to nie podoba. Druga próba, spokojnie wprowadziliśmy go, i Omar od razu bęc na kanapie i zasnął w oka mgnieniu. To było dziwne, nawet nie popatrzył na Lene, czasem zerkał ale tak poprostu międzu chrapaniem. Dla bezpieczeństwa miał kaganiec ( niewiem czy to dobry pomysł, jemu wogóle kaganiec nie przeszkadza, ale bałyśmy się że znów Omar może odbrawić maniane. W tej chwili nadal sa osobno, wychodzimy z nimi osobno, wąchają swoje rzeczy. Gdy byłam z Omarem na podwórku, Mama akurat wypuściła Lene na balkon i.. zaczęli to siebie machać kuperkami jak nigdy, jakby się sto lat nie widzieli. Omar machał ogonkiem i patrzył na Lenke, tańcował. Lenka się ożywiła jak mnie zobaczyła, później Omara - wcześniej była przybita tak samo jego obecnością gdy ją kontrolował no i tym że jest poobijana i osłabiona. Na początku kulała, teraz się rozruszała, i chce na spacerek i wreszcie kręci ogonkiem i nie jest skulona. Nadal nie wiem czy to dobry pomysł żeby je puścić razem luzem. Omar niby popiskuje "ładnie" gdy słyszy jak Lena wychodzi np na spacer ( nie patrzy na nią, jak wychodzi nie próbuje się do niej dostać itp, ), ale po nim można się różnych rzeczy spodziewać no i to że Lenka jeszcze nie jest w pełni sił. Z drugiej stronyt znów nie chce ich separować, bo może być jeszcze gorzej.
-
Do zobaczenia :) Na pewno będę w sobotę ;)
-
W tej chwili tez tak sądze. Nie wkraczałam w ich zapasy, do puki Lena nie stała się osowiała, i do puki Omar nie zaczał używać paszczy nie tylko do kłapania... Psy jedzą koło siebie bez problemu, wychodzą razem na podwórko na spacer. Nic się nie dzieje. O zabawki też nigdy się nie biły. Wszystko zaczęło się do tego nieszczęsnego pokoju, mojego brata który teraz pełni funkcje pokoju dziennego itp ( ponieważ dwa pokoje: salon i sypialnia rodziców są wyjęte z życia bo mamy remont. Jest kanapa na której zazwyczaj leży Omar jest łóżko na której leży Lena a na środku rzucony wielki materac rodziców. Psy raczej nie walczą o miejsce, lecz o ludzi - nas. Gdy nas niema one po cichutku sie położą po niuchają, nic się nie dzieje. Gdy ktoś jest, albo wszyscy pokoju, Omar pokazuje że mu sie coś nie podoba, lub gdy Omar leży przy kimś zawłaszcza sobie osobę. Psy w tej chwili są odseparowane jedynie dlatego, że Lena ma zranioną łapke i kuleje, jest obolała ( Omar też dostał w ciry po główce, ale nie tak jak Lena ). Nie chce żeby doszło znów do jakiegoś przypadkowego starcia. Psy przez te wszystkie potyczki normalnie się zachowywały pózniej , wąchały sie chodziły razem, na spacer itp. W sumie nigdy ich nie rozłączałam bo nie było takiej potrzeby. Jedynie Gdy z nimi ćwicze to robie to osobno, a na sam koniec razem wykonują komendy i też nigdy nei doszło do żadnej sprzeczki.
-
Narazie Omar robi słodkie miny i chce nas złapać za serce :) Dostał zabawkę z łakociami i się ładnie bawi, a Lena nabiera sił na górze :) No wlasnie co gorsza u nas Lena wysyła pełno sygnałów że nie chce z nim wchodzić w żadne zatargi, kładzie uszy, kuli się a on nadal na nią łypie. Niestety nie może być tak, że ona będzie przez niego terroryzowana, noł łej !
-
Bardzo dobrze o tym wiem. Lena jest stłamszona, smutna . A on triumfuje. Musimy mu ukrócić tego, czego za dużo doznał. Niestety Omar to trudny pies, i dużo pracy nas czeka.. Na ten moment, psy sa w osobnych pokojach. Lena wegetuje u brata, a Omar nie może się pogodzić że ma leżec sam, i tylko kombinuje. Ale już ustąpił , wiedząc ze ja mu nie odpuszczę. Nie wiem czy to dobre rozwiązanie ( wiem że jeżeli już się odseparuje psy na dłużej, później trudno już je "złączyć" razem i seperacja musi trwać). Ale wole żeby emocje opadły, psie jak i nasze. Omar zaczął się tak zachowywać od prawie tygodnia. Przychodził na górę do brata, widział jak Lena leży na łóżko i burkał na nią. Ona pokazywała mu pełno Csów, a on burkał i pewnej chwili bach na nią. Na początku to były drobne potyczki, ale bez rozłączania nie było mowy . Gdy się nie zwracało uwagi leżeli koło siebie, ale nie ma jak chodzic przy szpilkach przy psach, to my musimy im pokazać na ile mogą sobie pozwolić, a na ile sami ze sobą mogą pogrywać. ( wiem że jak najmniej powinno sie wkraczać w zamieszki u psów, ale gdy widzę żem mniejszy, słabszy pies do staje w "ciry" i może się to skończyć źle trzeba reagować). Także Omar próbował sobie nas zawłaszczyć, bo gdy Lena np leżała koło nas, to on burkał i patrzył na Lene podejrzliwie, Specjalnie nie okazujemy przy psach uczuć do drugiego. Wiadomo, ale nie może być tak że to Omar będzie ustalał z kim i o której moge się przytulić.
-
Hej Choinka przeżyła bez draśnięcia, ale niestety nie zajefajnie u nas się dzieje. Psy zaczynają ze sobą walczyć , tym razem już na serio. Mamy w domu remont, dwa pokoje "wyjęte z domu" mala przestrzeń + nasze zdenerwowanie + przeszłość Omara + ustawki robią swoje. Wcześniej zdarzały się kłótnie między psami, normalne zamieszki - kłapanie w powietrzu - ustalanie hierarchi. Niestety ost dochodzi do rozlewu krwi. Lenka ma rankę na nodze i kuleje.. Omar dziabnął mnie ostatnio w rękę i zostawił kilka nie fajnych dziurek, wieże że to było odmachnięcie , przy walce z Leną, gdy podnosiłam go za łapska. Omar za bardzo sobie nas zawłaszcza, za dużo mu się pozwalało w celu poprawienia hierarchi i takie są tego błędne skutki. Dzisiaj Omar "poprawił", ścięły się przy bramce . Omar zaczął szczekać na psa z naprzeciwka, Lena podbiegła jako posiłki i Omar zaatakował ją . Psy nie warczały, nie kłapały. To była cicha , zadyszana walka..... Mam bałagan w domu, w głowie i w psim stadzie.. Nie wiem czy my mamy zły wpływ na Omara - za dużo mu pozwalamy, czy dopiero wychodzi z niego podwójne dno.. Trzymajcie za Nas kciuki, bo nie wiem jak to będzie..