Po dwóch tygodniach walki oszedł mój kochany Reksio. Był w domu moich rodziców od szczeniaka.Towarzyski, przyjacielski, wierny. Cała rodzina go kochała. Był 9 letnim zdrowym psem,który mógłby być wśród nas jeszcze wiele lat. :-(Niestety bardzo przeszkadzał sąsiadce. Moje słonko zostało otrute. Walczyliśmy o niego. Nawet jak przestał chodzić i reagować na nas mieliśmy nadzieję,że ten kryzys minie. I tak się stało, nawet żółtaczka, która była jednym z efektów zatrucia zaczęla ustępować. Po 1, 5 tygodnia podjął wreszcie jedzenie.Niestety skutkiem jedzenia były silne bóle,bardzo cierpiał, najpierw odmówiły posłuszeństwa tylnie łapy, potem reszta, wątroba, nerki, oczy........umierał i to w strasznych mękach......musieliśmy podjąć najtrudniejszą decyzję życia.........Reksio odszedł 18 listopada 2009 r. ok. godziny 16 .
"Wielkieś pustki uczynił w domu mym tym zniknienieniem swoim".....Spij słodko misiaku........