Dziś moje pulpety (tak je nazwał mój brat) były nad Dunajcem. Fotek nie robiłam bo były by takie same jak poprzednio. Abra latała za kamykami w wodzie a Pako spacerował brzegiem rzeki. Łaskawie zamoczył nogi tylko raz. A najszczęśliwszy jest gdy może biegac po łące, to jest jego żywioł. Ma wtedy taką szczęśliwą minę:lol:!