Dziś Pakuś zauważył wielkiego labradora, w momencie wyskoczył do góry z tym strasznym jazgotem, zrobiłam tak: przytrzymałam go ręką w kłębie żeby nie skakał, przytuliłam do nóg i przestał jazgotać więc zaczęłam go drapać i chwalić. Był czujny ale się uspokoił. Może coś z tego będzie ale długa jeszcze droga przed nami. Wydaje mi się, że Pako potrzebuje czuc, że jestem blisko. Mój KOCHANY PAKO!!!:lol: