fabiola
Members-
Posts
12 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by fabiola
-
[quote name='lamia2']Daleka jestem, żeby demonizować jego wady. To co napisałam oznacza jedynie, że ja uważam, iż pies póki co nie powien trafić do osoby z małym dzieckiem, albo trafić do osoby (nawet z dzieckiem) która zechce nad nim popracować. I tyle.[/quote] Lamia niestety nie stać mnie w tej chwili na behawiorystkę:( i generalnie gdybym mogła coś zrobić to nie poruszyłabym tego wątku na dogomanii a ponieważ potrzebuję pomocy w znalezieniu Bastardowi nowego domu dlatego tu jestem. Ma ruda bardzo dobrze mówi Bastardowi trzeba znaleźć dobry dom w którym nie ma dzieci i tyle bo dla tego psa tj jedyny problem.
-
a poza tym nikt nie napisał że on za każdym razem warczy czy gryzie Jezu ja napisałam że ugryzł mojego synka w rączkę i że powarkuje na niego co oznacza że nie toleruje dziecka i tylko tyle a to wszystko przerodziło się w jakąś chorą dyskusję że mamy do czynienia z jakimś agrsywnym psem co pożera ludzi. Jak on nawet na mnie warczy to ja odchodzę i koniec tu chodzi o fakt że dziecko nie zapamięta że jak pies warczy to ma odejść bo może mu zrobić krzywdę.
-
[quote name='modliszka84']i podpisuje sie pod tym co napisała ma_ruda. Znałam Bastarda troche, nie wierzę, że jest agresywny bo nie jest... To ze nie umie sie bawić to nie jego wina, bo to człowiek powinien psu pokazać do czego słuzy piłka, sznurek czy inne zabawki... Nie wyolbrzymiajmy tego, że Bastrad na każde polecenie skierowane w jego strone warczy, czy moze gryzie... Ja juz pisałam Fabioli - dla mnie to jest normalne zachowanie psa po schroniska. To że warknie to jest przecies sposób komunikacji psa z człowiekiem, ale niekoniecznie oznacza chec zrobienia krzywdy. Przeciez pies tez jakos chce wyrazic swojeo niezadowolenie. Fabiola - pisałaś ze wszyscy sie go boja i mozna mu odebrac piłki - a próbowałaś odebrać mu ta piłke? Krzyknąc nie wolno i zabrać zwyczajnie...? Zresztą - gdyby Bastard był tak problematycznym psem, to nie zaczęłoby sie to po miesiącu tylko zaraz po adopcji. Tymczasem Fabiola nie zgłaszała do tej pory ŻADNYCH dziwnych zachowań Bastarda, które mogłbyby byc powodem do niepokoju... Patrząc z drugiej strony - niecały miesiąc w nowym domu nie wystarczy aby pies zaufał domownikom i poczuł sie bezpiecznie... :shake:[/quote] Próbowałam mu zabrać niejedną rzecz - krzyk na niego nie działa . Czytałam kilka innych postów z podobnymi problemami. Ludzie często piszą pies poczuł się zbyt pewnie w domu i zaczęły się problemy. Co do nauki to psa uczy się od szczeniaka wszystkiego on ma 3-4lata wiem że można go jeszcze czegoś nauczyć ale to już nie jest szczeniak i ma zakodowane pewne swoje nawyki widocznie nikt go nie uczył że np przy zabawie nie łapie się zębami. Modliszka pisze że pies po miesiącu nie zaufał domownikom przecież zdawałam jej relację jak było po przyjeździe Bastarda. Morus o ile kojarzę został oddany bo był głośny i nikt nie robił aż takiego problemu znalazł nowy dom i jest w porządku a mój Bastard zrobił coś poważniejszego i wszyscy na nas naskakują bo chcemy mu znaleźć inny odpowiedniejszy dom. Nie było z nim problemów i faktycznie nie pisałam do Modliszki ale jak tylko Bastard ugryzł małego to zaraz ją o tym powiadomiłam dosłownie zaraz.
-
[quote name='rozgwiazda']fabiola, bądźmy dobrej myśli! bast będzie miał trudną adopcję, ale dobrze, że nie wraca do schronu - wtedy byś rzeczywiście na lincz zasługiwała:eviltong: tzreba mu znaleźć jakąś starsza pania, która maximum uwagi skupi na nim. trzeba działać!![/quote] rozgwiazda Bastard mieszka wciąż u nas na Ochocie przy Placu Zawiszy
-
[quote name='lamia2']Dobrze powiedzane "bądźmy realistami" ... Morus szczekał a nie gryzł ... tej różnicy to chyba tłumaczyć nie muszę. Dla Bastarda trzeba znaleźć dom z osobą świadomą problemów.[/quote] Jestem już przybita tą całą sytuacją ludzie poprostu gdyby mogli to by człowieka zlinczowali bo chce zapewnić psu lepszy dom w którym nie będzie musiał rywalizować z nikim o miłość opiekuna. Dorośli nie muszą się go obawiać bo dorosły nie weźmie jakiegoś troczka czy sznurówki i nie będzie mu machał. Wzięłam go bo moi rodzice po 15 latach uśpili mojego psa. Cała rodzina była przeciw wzięłam go w zasadzie w tajemnicy. Wierzyłam że będzie dobrze. Gdyby człowiek wiedział że się przewróci to by się położył. Nikt nie mógł mi powiedzieć jaki kontakt ma Bastard z dziećmi. Wzięłam go z ryzykiem. Wierzyłam że się wszystko ułoży. Nie udało się. Nie zrobiłam mu krzywdy ani krzywda mu się u nas nie działa. Prawdę napisała któraś z dziewczyn że psy bywają różne i nie każde przepadają za dziećmi. Bastard akurat trafił do nas gdzie mamy syna 3 latka a wiadomo dzieci lubią bawić się ze zwierzętami i szukają w nich towarzysza zabaw tym bardziej jedynaki a Bastard nie lubi się bawić:(
-
[quote name='rozgwiazda']to wątek morusa, owszem, ale wszystkie inne psiaki mile widziane. co do bastarda - z plakietką "ugryzł" domu szybko nie znjadzie. bądźmy realistami. mój moro tez miał tzw. "trudną adopcję". widziałam, że mogą być z nim problemy. i przede mną mnóstwo,ale to mnóstwo osób się o niego pytało. i wszyscy uciekali gdy tylko wolonatriuszka ze schroniska zaznaczała problem... ja bałam się nie mniej. ale patrząc na zdjęcia wiedziałam, że to TEN pies. i negując segregację na "źli" i "dobrzy" przygarnęłam kudły. :loveu: jak teraz jest - sami wiecie. [B]fabiola[/B], musze przyznać, że dziwi mnie Twoje postępowanie. pies to nie zabawka. może wystarczy więcej uwagi? więcej obserwacji? może wystarczy powiedzieć matiemu, że psu nie robi się przeglądu uszu bo to boli? moi rodzice wzięli sarę gdy miałam roczek - najgorszy moment. ona wg. zasad psiego myślenia walczyła ze mną o pozycję w rodzinie. a charakterek miała! długo miałam bliznę na uchu po szyciu po tym jak mnie z kanapy ściągała ciagnąc za ucho. potem, gdy już miałam lat 17, złamała mi palec. zacisnęła zęby na mojej ręce. ale to była moja wina - dotknęłam ją w pooperacyjną ranę. zresztą - nie raz mnie ugryzła. czasem za to rodzice ganili mnie, czasem ją, w zalezności od winy.do psa trzeba cierpliwości, umiejętności pracy i zrozumienia. trzeba go nauczyć, że dziecko nie jest konkurencją, jest partnerem. ale do tego trzeba wysiłku lub chęci. nie chcę żebyś odebrała moje słowa jako atak - poprostu nie rozumiem. tym bardziej, że na własnej skórze poczułam, że takie sytuacje nie muszą dla psa oznaczać skazania.[/q Mnie w dziecinstwie też ugryzł pies w twarz ślad mam do dziś, powodem była zazdrość psa o swoją właścicielkę. Ugryzienie było bardzo blisko oka na szczęście, bo być może gdyby ugryzł mnie kawałek w jedną czy drugą stronę nie wiadomo jakby się to skończyło. Nie chcężeby w przyszłości moje dziecko czegoś takiego doświadczyło nie mogę założyć że Bastard go ugryzie jeszcze raz ale też nie mam pewności że tego nie zrobi. Mateusz nie ma bliskiego kontaktu z Bastardem w sensie zaglądania mu do uszu czy innych dziwnych zachowań u mnie problem polega na tym że przez ostatnie kilka dni Mateusz stał się bardzo absorbujący i bardzo żywy wiecznie gania wyma****e jakimiś przedmiotami i to to najprawdopodobniej mogło być przyczyną ostatniego wypadku. Przy samym psie jest bardzo grzeczny delikatnie go głaszcze, nie robi mu fizycznej krzywdy. Ale tak jak napisałam Bastard nie chce oddawać różnych rzeczy a często piłki Mateusza i jak ja jestem w pokoju z nimi to zdążę zareagować jak pies na niego warczy żeby od niego odszedł ale wystarczy że będę w kuchni i już nie zdążę Matiemu zwrócić uwagi że ma odejść od psa bo ten warczy i może go ugryźć. Nie zaprzeczam że boję się zatrzymać Bastarda tym bardziej że jestem pod naciskiem całej rodziny. Nie raz myślałam czy nie dać mu jeszcze jednej szansy ale co zrobię jak sytuacja się powtórzy i Mateuszowi coś się stanie to ja będę miała wyrzuty do siebie nie wspomnę o całej rodzinie. Dużo osób nie rozumie tej sytuacji bo albo nie ma jeszcze dzieci albo np urodziło im się dziecko jak już mieli psa(często psa od małego) którego znali jak własną kieszeń i wiedzieli czego mogą się spodziewać po nim . Ja go nie skazałam pozwoliłam mu zostać u nas w domu nie oddałam go do schroniska bo nie miałabym serca. Ale uważam że nie powinnam mu dać szansy na miano "agresywnego" a tak może się stać jeżeli zostanie u nas na stałe:(
-
[quote name='lamia2']Najgorsze z tego wyszystkiego to to, że pies z etykietką "ugryzł" praktycznie nie ma szans na dom :shake: musiałby się trafić ktoś mocno zaangażowany :-([/quote] Ja już wcześniej pisałam na jego wątku że on generalnie do dorosłych nie jest agresywny myślę że napewno mój synek musiał mu coś zrobić skoro bastard go ugryzł ale nie mogę mieć pewności że za jakiś czas sytuacja się nie powtórzy tym bardziej że Mati jest bardzo żywym dzieckiem:( Ja liczę że znajdzie się ktoś starszy kto potraktuje go jak dziecko bo niestety on tak się zachowuje i wtedy nie powinno być z nim żadnych problemów:(
-
[quote name='lamia2']Czytałam o tym ugryzieniu, przykra sprawa, ale faktycznie szkoda psiaka, nie każdy nadaje się do dzieci (może jakieś przeżycia spowodowały taką reakcję). Wyrodna? bez przesady, widzę jak się starasz Fabiola:cool3: a co z tą rodziną na wsi? a próbowałaś z allegro? Pajunia coś wspominała, że miała domek dla niego, może z nią jeszcze pogadać?[/quote] U nas coraz gorzej z Bastardem coraz częściej powarkuje jak zabierze Mateuszowi piłkę to trzeba sposobem mu ją zabrać bo tak warczy że nikt nie ma odwagi. Ciotka na wsi niestety ma w tej chwili szczeniaka więc nie może go wziąść. A z tego co się orientuję to Pajunia wysłała już tamtym ludziom innego psa:( Ja niestety podejrzewam że Bastard był w przeszłości bity a jak to dziecko nie raz czymś machnie no i nieszczęście gotowe. Dorosły jak już wie to poprostu nie prowokuje psa a dziecko to jednak tylko dziecko:placz:
-
Witam wszystkich to ja jestem ta wyrodna właścicielka Bastarda która chce go oddać dziewczyny a może któraś zna kogoś kto mógłby wziąść go na tymczas ja jestem nawet skłonna kupować mu żarcie bo u nas naprawdę sytuacja z dzieckiem robi się nie ciekawa:( a rozgwiazda faktycznie twój Morus jest prawie identyczny jest chyba niższy. Bastard niestety boi się innych psów więc obawiam się że nie mógł by być w domu z innym czworonogiem. Popytajcie może znajdziecie kogoś kto go zechce my szukamy na wszelkie sposoby ale jak na razie niestety cisza:shake:
-
modliszka 84 się nim opiekuje i kołuje właśnie transport ma w tym większe doświadczenie ja jestem dopiero od dzisiaj na waszym forum ale chwytam się wszystkich możliwości żeby tylko ściągnąć go do nas
-
nie, jestem z Warszawy ale właśnie z Pabianic jest Ken który ma do nas trafić nie możemy sami po niego pojechać i liczymy bardzo na dobre serducha innych może ktoś mógłby go przy okazji przywieźć do nas chcielibyśmy by był z nami na święta cierpimy że pomimo że wiemy że będzie nasz to cały czas musi być w schronisku:-(
-
koledzy z Łodzi może wy pomożecie potrzebny jest transport niedużego psiaka ze schroniska w Pabianicach do Warszawy może ktoś z was będzie w tym tygodniu jechał do stolicy pomóżcie popytajcie znajomych:(