Byłam wczoraj na wizycie poadopcyjnej u Toma i Jerry'ego - dwóch czarnych kocurków, braci. Chłopaki mają się świetnie, bardzo szybko zaaklimatyzowali się w nowym domu, bez problemu dogadują się z dwoma, też czarnymi, starszymi rezydentami. Dom idealny, na wiosnę pan będzie budował dla nich wolierę w ogródku. Póki co, mają dużo miejsca do biegania i zabawy, i dużo rąk do głaskania i przytulania. "Przegląd techniczny" u weta wypadł OK, za dwa tygodnie umówiona jest kastracja. Prosimy o więcej takich domków