Dziś kolejny dzień z Tofikiem. Chłopak nadal spisuje się na pięć, choć troszkę nabroił (ale tak na słodko). Mamy schody na poddasze, za strome dla psa, więc je zastawiamy plastikową zaporą. Kiedy tylko weszliśmy na górę z żoną popracować i Tofik został na dole sam, zaczęły się piski i jęki - że jak to, tak go zostawić. Po kilku minutach huk, szczęknięcie - patrzę na dół - zapora zrzucona (będę musiał ogarnąć lepsze mocowanie). Tofik na widok, że schodzę - nerwowe merdanie ogonkiem i skok na kanapę. Zdążył jeszcze swojego pluszowego jeża zabrać na drodze. Od tej pory - 2 godziny bez piszczenia, zasnął, a my spokojnie popracowaliśmy na górze. Niesamowite jak wyczuwa emocje - zszedłem go ogarnąć, że przegina (zero agresji, jedynie niższym głosem coś tam do niego wygadywałem), a on jakby wiedział, że forsowanie zapory na schodach, to jednak był głupi pomysł i poszedł w kimkę.
Z innych ciekawostek - świńskie suszone ucho jest bezkonkurencyjne. Dziś postanowił jedno zjeść do połowy, drugie pół na później schować do torby, gdzie są jego zabawki (żona zostawiła ją na podłodze). Nie pytajcie skąd on wie, że tam są zabawki.
Nowe szelki i komplet smycz już u nas, dziś paradował w nowym wdzianku. Ze światełkiem pozycyjnym wygląda jak kołujący samolot . Tak więc zaraz odsyłamy pożyczone od @Poker szelki i smyczki.
Próbki kału pobrane do badań, jutro lecimy z nimi do Elbląga. Co do rejestracji czipa - ogarnę, ale dziś ceny mnie ostudziły i muszę się zastanowić, który abonament wybrać (jest kilka opcji). Zarejestrujemy jednak na pewno, pewnie tę opcję dożywotnią. Przy okazji główkowania nad rodzajem abonamentu na Safe-Animal, wpadłem równolegle na pomysł z GPS-em, bo w szelkach jest na to kieszonka i to wydaje mi się super ważne - jak zniknie, czego nie planuję, to zaraz będę wiedział, gdzie jest. No i zaraz chłopak idzie do szkoły, żeby przestał się rwać na spacerach. Słowem - dzieje się :).