-
Posts
628 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kluska1991
-
Mam nowe wieści... [CENTER]:angryy::angryy: [SIZE=3][B]NPK już nie jest NPK!![/B] :angryy::angryy: [/SIZE] [/CENTER] Właśnie parę minut temu, jak byłam na spacerku z Kurakiem, zadzwonił do mnie byłyNPK i powiedział że nie może zabrać Kurczaka bo syn wyjeżdża do Anglii i on musi przejąć jego obowiązki. Podsumowując: nie starczy mu czasu na psa. A w ogóle to od wczoraj nie mogłam się do niego dodzwonić. Mieliśmy wczoraj jechać po kaganiec, ale ponieważ nie dodzwoniłam się do niego, to nie dogadaliśmy naszego spotkania. Dzisiaj też pare razy dzwoniłam to albo był poza zasięgiem albo jeszcze jakies inne licho. W końcu zadzwonił do mnie i powiedział co i jak. Nie wiem czy wierzyć mu czy nie. Wydawało się, że naprawdę zależało mu na naszym Drobiu, ale może się zraził niechęcią Dróbka?? :roll: Hm. A może faktycznie mu wypadł nagle ten wyjazd syna... :shake: nie wiem, nie wiem. Chciałyście nowych wieści to teraz macie :eviltong::eviltong::eviltong:.. To się porobiło, Bożesz ty mój... :shake::shake: Co my teraz zrobimy???????? :placz::placz:Trzeba chyba dalej szukać domku... :-( A w ogóle to wiecie co wam powiem, kiepsko się czuję w stosunku do Kurczaka. No bo najpierw go ratuje, zabieram do domku, on się do mnie przyzwyczaja, a ja go teraz mam tak po prostu, najzwyczajniej w świecie oddać?? :-( Czuje się bardzo niewporządku. Teraz to już nie jestem pewna czy to był dubry pomysł robić psu takie zamieszanie w głowie :shake:. Ale z drugiej strony, to co?? Miałyśmy go tam tak zostawić???? Cierpiącego, ze złamaną łapą, to przecież nie jest zwykły przypadek bezdomnego psa. Sama już nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć... :niewiem: :-( [LEFT] .. :help1: .. [/LEFT] O ile prościej by było żeby nie to głupie uczulenie...!! :-(:-(:-( :angryy::angryy:
-
Iwonko, aż mi się łezka w oku zakręciła... :-( Czasem jak sobie pomyślę, jak on niewyobrażalnie musiał cierpieć, to .... achhh... :shake: Ale najważniejsze, że to już ma za sobą. Teraz tylko przed nim oswojenie się z nowym domkiem. I nasze pożegnanie...:bigcry:Ale wszystko zmierza ku lepszemu. (Oby.) Spotkanie z Nowym Panem Kurczaka przebiegło spacerowo ;) ale nerwowo i niepewnie - przynajmniej dla Kurczaka. Chociaż Chłopak robi postępy! Porozmawiałam sobie z NPK (Nowym Panem Kurczaka) i wydaje się być w porządku, ale naturalnie mam wątpliwości. O nich nie będę pisać, bo NPK jest naprawdę bardzo sympatyczny i widać że zależy mu na naszym "Drobiu" ;). Z tym, że na wszystko potrzeba czasu. Trudno powiedzieć ile, ale ciężko zaufać komuś zupełnie obcemu, szczególnie jeśli jest się psem po przejściach. Ogólnie staram się być dobrej myśli, że wszystko się ułoży i będzie pięknie. Chociaż przyznam, że trudno jest mi być obiektywną... :oops: Jeszcze Trudniej będzie mi się rozstać z Kurczakiem, ale tutaj jego dobro jest najważniejsze. I tyle. Kurczak naajprawdopodobniej trafi do nowego domku w tym tygodniu. Muszę tylko dogadać wszystko z NPK. Pytania? I na koniec wspaniała nowina!!! :lol: Kurczak zupełnie sam, bez mojej pomocy, nawet najdrobniejszej, no może poza duchową ;), wchodzi a właściwie to WBIEGA po schodach!!!!! :cool3::cool3::cool3: :sweetCyb: Wiecie, cudownie jest patrzeć jak ten Książę Smrodliwości otwiera się, uczy i robi postępy.... Jak go nie kochać???
-
Ach ile się u nas dzieje! ;) Kuraczek narazie jeszcze chodzi w chełmofonku, bo próbuje się dobierać do ranki :mad:, ale na spacerki chodzimy już "bez żyrandola" jak to nazwali koledzy kolegi ;) Robi się z niego troche taka kanapowa przytulanka :evil_lol:, a przynajmniej w domu. Właśnie niedawno - dziś rano - spał na kanapie przytulony do mnie :cool3:, a codziennie rano działa na zasadzie wzmocnienia mojego budzika :cool3:. Nie obejdzie się bez porannej porcji pieszczotek i buziaczków. Za to na spacerku musi pokazać wszystkim piesom kto tu rządzi :cool3:. Strasznie chce mu się poszaleć na spacerkach, ale niestety...przez najbliższe ok. 2 miesiące nie można go spuszczać ze smyczy. Chyba po to żeby się wszystko dobrze zagoiło. Umówiłam się na dzisiaj na 14.15 z Panem, który jest zainteresowany Kurczakiem. Pójdziemy razem na spacer żeby Chłopak troszkę się z nim oswoił. Myślę, że jak dobrze pójdzie to w tym tygodniu Kurczak trafi do nowego domku. Żebym tylko nie zapeszyła!! :roll: Wieczorkiem zdam relację ze spotkania :p:p:p Trzymajcie kciuki!!!! :cool3: A niedobre zające chyba cały czas go prześladują, bo wieczorami starannie ogląda sufit, czy przypadkiem nie ukrył się gdzieś tam wysoko jakiś podstępny zajączek! :evil_lol: :lol: Ach...Głupiutki, kochany Kurczaczek... :roll::loveu:
-
Kurczak podniósł wielki alarm jak zobaczył "zajączka" na suficie... Jejku jak się zdenerwował... Pierwszy raz szczekał w domu. I to jak! :mad: Teraz jak wchodzi do mnie do pokoju to patrzy tylko w górę czy aby nie ma tych podstępnych złych zajęcy. Eh, co ze mnie za Pani, :shake: widział kto żeby tak psa stresować... :shake::lol: A wie ktoś może dlaczego właściwie tak zareagował??? Bo ja to nawet pomysłu nie mam...:roll:
-
[Białystok] amstaffowaty 5-letni Maks - już w SWOIM NOWYM DOMU!
kluska1991 replied to Iwona&Wiki's topic in Już w nowym domu
Noooo pięknie!! :jumpie: :p:p:p -
Problemów nie powinno być, skoro do tej pory nie było to może i nie będzie. Kurczak zostaje grzecznie w domku i nie rozrabia. Dzisiaj jak wróciłam ze sklepu to skakał na mnie z radości :cool3:. Taki już zdrowy jest ;). Wygolone udko już mu troszkę zarasta i rana wygląda ładnie. W piątek jedziemy na zdjęcie szwów i zobaczymy co wet powie. Kurczak wiecznie przesiaduje z moją mamą w kuchni. Może się dokształca :cool3: albo pilnuje żebym miała pyszne obiadki :lol:. Na spacerki wychodzi już baaardzo chętnie i radośnie wraca do domku. Chociaż po schodach nie wchodzi nadal :placz:. Ale i na to przyjdzie czas. A w ogóle to straszny z niego pieszczoch:lol:. Jak zacznie sie przytulać to końca nie ma. Ale w sumie to się nie dziwię... Nauczył się korzystać z lustra :evil_lol: i teraz czasem zamiast obracać sie do mnie to patrzy na mnie w lusterku :cool3:. Ach co za mądry psiak! :loveu:
-
Dzięki [B]GoWa[/B], z tymi skorupkami to myślę, że nie zaszkodzi spróbować. A że Wielkanoc już przed drzwiami na wycieraczce czeka, to jajek nie zabraknie :lol:. [B]Karina[/B], leki są, także nie ma problemu. A propos, to Kurczak jest naprawdę dobry w ich połykaniu :razz:. Jedzonka mamy na jeszcze kilka dni, także myślę, że gdzieśtam po świętach się skończy. Mam dokupić na własną rękę, czy zostawić to wam cioteczki kochane? Do diety Kurczaka dodałam poranne wylizywanie kubeczka po jogurcie :cool3:. Chyba nie ma jakichś przeciwwskazań, co?
-
Wiecie może czy można kupić jakieś takie cuś, co wspomaga gojenie się rany i zrastanie kości? Tak pomyślałam sobie, że nie wiem czy jeśli takie coś jest w ogóle to chyba wątpię żeby było superskuteczne.:roll: Ale zawsze warto spytać. A nóż, widelec ktoś coś będzie wiedział, doradzi, pomoże. ;) Wszelkie wskazówki i rady mile widziane :loveu:
-
Jak znajdzie się wyrozumiały, cierpliwy i kochający opiekun to oddam :p :eviltong:
-
Wiecie... dopiero teraz wszystko do mnie, i do Kurczaczka chyba też, dociera. Wydawało się, że jest całkiem ok. Ale jednak nie do końca. Nie będę go dzisiaj kąpać, jak planowałyśmy z Iwonką. Po tym co przeżyłam, zobaczyłam, czułam przed spacerem, podczas i nawet przy powrocie do domu to było coś... czego nie da się opisać. Maleństwo.. bał się wyjść z domu... wyszedł na klatkę, co i tak go dużo kosztowało.. Musiałam go wynieść na podwórko. Cały czas był bardzo zestresowany. Czegoś takiego nie widziałam. Albo zaczynał biec, albo musiałam go namawiać do następnego kroku..jakby był opętany strachem. Jak przechodziła kawałek od nas jakaś pani z psem, to zaczął mi się wykręcać ze smyczy i piszczeć. Jak ukucnęłam do niego to przyszedł, przytulił się i uspokoił troszkę. Z powrotem do klatki też musiałam go wnosić. Panicznie bał się wejść do klatki, więc znów musiałam wziąć Kurczątko na rączki i do domku. Jak już weszliśmy do mieszkania - zupełnie inny pies. Cieszył się, merdał ogonkiem, zaczepiał mnie. Potem dostał michę.... Jak on jadł... Na ulicy był 2 tygodnie... A co było wcześniej??? Czy przez te 14 dni aż tak cierpiał głód czy wcześniej może też miał pustą miskę, o ile w ogóle ją miał... Dobranoc.
-
No szkoda szkoda psiaczka.. Taki biedny on jest... Jest taki.. obojętny, a zarazem bardzo by chciał żeby ktoś go przytulił, wygłaskał. Koniecznie musimy mu znaleźć kochający domek! Wygląda na doświadczonego przez życie psiaka, który poznał już nie jednego człowieka.. :-( Szkoda, że nie można pomóc wszystkim psiakom.... PS. Wszystkie nosy póki co są całe!! :eviltong: i ogonki też ;)
-
Do wiadomości wszystkich tu piszących, czytających i całej reszty ;) : Kurczak jest u mnie :p:p:p. Narazie ma się dobrze, śpi jak zabity i cieszy się z każdego dotknięcia, gestu, spojrzenia :). Myślę, że troszkę się już uspokoił, bo na początku był zdezorientowany, zdenerwowany i nie bardzo wiedział co się dzieje. Ale jest chyba coraz lepiej. Kurczak szczęśliwie przeżył spotkanie ze stadkiem koszatniczek. I koszatniczki też są całe :cool3:. Jak widać, obeszło się bez ofiar :cool1: NARAZIE :razz:. A poważnie, to myślę, że nie będzie problemów, bo Kurczak nie próbuje ich atakować. Wręcz przeciwnie :cool3: merda do nich ogonkiem i piszczy. Ach, kochane stworzonko. ;) Trzymajcie kciuki żeby nas psiulo nie uczulał. Ja na chwilę obecną nie zauważam u siebie niczego niepokojącego. Ale zobaczymy jak zareaguje mama. Pozdrawiamy, ja, Kurczak i stadko szczęśliwie ocalałych koszatniczek :cool3:
-
Karina, pewnie, że fajnie, że się odezwałam ;) Hm.. co do tego psiaka... no nie wiem.. może spróbuje pogadać z mamą o tymczasie dla niego... <???>
-
Hm.. no więc :pbyłam dzisiaj w mieście na polowaniu na sunieczkę ,ale to trudniejsze niż znalezienie igły w stogu siana.... w końcu igła nie ma 4 łapek i nie łazi po całym stogu... ;) Wynik jest taki, że nawet psiaka nie widziałyśmy :razz:! Ale co tam ;), zawsze warto próbować. Popytałyśmy troszkę ludzi, to niektórzy ją kojarzą i próbowali nawet pomóc. Pod pomnikiem Piłsudskiego przy tych szopkach co tam teraz stoją, czatuje na sunię pani z TOZu i codziennie daje jej michę :cool3:. I dowiedziałam się właśnie że psinka nasza ma być umieszczona w jakimś ośrodku monarowskim. Są tam podobno już inne psy i konie. Ale póki co, to sterylka, a najważniejsze żeby złapać naszą włóczykijkę :lol:!!! Sunia imienia nie ma, ale zawsze można to zmienić :cool3::cool3: Aha i wolontariuszka Justyna to ja :cool3::oops: Aaaa i jeszcze jedno! Na moim osiedlu - Zielone Wzgórza - widziałam dziś identycznego jak nasza suni psa ;), też cały czarniutki i mniej więcej tego samego wzrostu. Oj, ale się rozpisałam... :loveu:
-
Sunia błąka się po mieście już dłuższy czas. Wędruje po całym centrum. Nie jestem pewna ale chyba najpierw widziałam ją na swoim osiedlu (Zielone Wzgórza), ale nie mam 100% pewności że to była właśnie ona. Psina wydaje się być sympatyczna i zazdroszczę temu kto ją może przygarnąć...:-( Od dziś zawsze będę miała przy sobie obróżkę!! ;) Tak w razie czego.. :cool3: