dlatego właśnie szukam rady.
Byłam z psem na szkoleniu, behawiorysta sporadycznie też z nia pracuje. Tak się składa, że "psi hotel' w którym psina bywa podczas naszych dłuższych nieobecności (unikając linczu, mam na myślli wakacje, bo nie na wszystkie można zabrać psa - tym bardziej rotka..) zajmuje się również tresurą psiaków.. No, ale tam jest przykładna, grzeczna i wspaniała. Z resztą podczas wszelkich szkoleń zawsze była psem 'pokazowym", u siebie, po przekroczeniu bramy pies stawał się inny. Od szczeniaka.
Zastanawiałam się kiedyś czy może my jako rodzina jej nie odpowiadamy, ale łasi się do nas, tuli, wystawia brzuch... Jak coś skubnie na spacerze to trochę walczy, żeby nie oddać, jednak później ulega. Można jej pomóc jak zrani sobie łapkę i obejrzeć ranę, odciągnąć od innego agresywnego psa... Hmm dzieci moje jak były mniejsze 'ujeżdzały" psa jak konika...
Może faktycznie przeniesienie jej w inny kąt coś da. Spróbuję tak! Dzięki