Przepraszam za milczenie ale do końca stycznia siedzialam w papierach.
Czekam z niecierpliwością na wiadomości z niemiec.
Wczoraj przypadkowo odnalezli się wlasciciela Sary. Zginęła im w wigilie.
Mówią , że ją szukali. Sara leżała potrącona ok 5 km. od ich wsi. Nie wiem jakie to było szukanie ? Sara ma 4 lata, raz miała szczeniaki. Państwo płakali nad jej zdjęciem i powiedzieli, że podjeliby sie jej leczenia.
gdy usłyszeli, że mamy dług w lecznicy 1000 zł. Zamilkli i milczą do dzisiaj.
Wiem jedno uratowalam Sarze życie.Pomagali mi w tym wspaniali lekarze z Pasłęka.