Zawsze marzyłam o psie, ale dopoki mieszkałam w bloku to rodzice nie chcieli słyszeć o piesku..od dwóch miesiecy mamy swój włąsny dom i tata od razu powiedział: musimy mieć psa. Okazał się, że nasi znajomi będą mieli małe goldeny, bardzo się ucieszyłam, bo strasznie mi się goldki podobały:)...tata chciał suczke, bo bał sie obsikanych i uschnietych drzewek w ogrodzie:P...ale jak pojechaliśmy zobaczyć wszystkie pieski pierwszy raz i wybrać naszego, i zobaczylismy najwiekszą puchatą kulkę, z tymi wielkimi łapkami to decyzja była nastychmiastowa: bierzemy tego:).
Pieska odebralismy gdy miał 7 tygodni...w dniu gdy go odbieralismy okazało się, że to najinteligentniejsze psisko..jako jedyny wysikał się na dworze, a nie w domu czy legowisku jak reszta jego braci i sióstr:)
Pierwszego dnia w nowym domu był nieco nieśmiały, ale każdego nastepnego dnia rozrabiał coraz więcej:)
Jest słodki i kochany..szybko się uczy...lubi inne zwierzaki a boi sie samochodów:P..ale to może dobrze, bo sie przynajmniej na nie nie rzuca i nie goni:)
No to za razie tyle:)
Pozdrowionka:)