Tinka czuje sie dobrze, w hoteliku opiekuje sie nią Pani Lucyna, którą sunia polubiła i ma do niej zaufanie.
Na razie nic nie wiemy o kosztach za hotel, bo nie rozmawiałyśmy o tym wczoraj.
Pani od której zabrałam Tine, była bardzo smutna, że tak sie to potoczyło, płakała, jak odchodziłam...ale powiedziała, że nie może ryzykować i trzymać dalej Tinki, bo boi sie o swojego synka.
Teraz Tinka do soboty ma byc w hoteliku, i w sobote przyjada kolejni chetni do adopcji (mają pobyć troche z sunia i podjąć decyzję). Także w sobote będzie dalej wiadomo, gdzie Tinka będzie mieszkać. Mamy z lyricą nadzieje, że wreszcie znajdzie ciepły i przytulny domek oraz dobrego pana, który sie nia zaopiekuje:)