Końcem lipca razem z siostra i jej chłopakiem wracaliśmy z nad wody
Jechaliśmy przez las i w pewnym momencie moja siostra zauwarzyła przy drodze psa. Zatrzymaliśmy sie... przybiegł do nas, cieszył sie jak głupi malutka czarna kuleczka cała w pajęczynach... po chwili z zarośli wybiega 2 maleństwo brązowe...
Psiaki piszczą, cieszą sie i biegają dookoła nas. Nie zastanawiając sie ani chwili załadowaliśmy ich między siedzenia
Całą drogę grzeczniutko siedziały nie ruszając sie. Patrzymi mi prosto w oczy... jakby chciały powiedzieć dziękuję...
Tego samego dnia wykąpaliśmy ich, nakarmiliśmy i od razu poszły spać..
Kilka dni póżniej psiaki miały już zaklepane nowe domy. Pojechaliśmy ich zawieść. Nowi właściciele wydawali sie odpowiedzialni, i co lepsze z rodziny. Bruno (czarny) pojechał do siostry mojego wujka gdzie jest do tej pory i ma się świetnie.
Pikuś (brązowy) pojechał do kuzyna. Gdzie też miał być szczesliwy...
był... przez 4 miesiące...
kilka dni temu dowiedziałam się że Pikusia ktoś OTRUŁ !!! :crazyeye: :crazyeye: :shake: :shake: :-(
Jak się później okazało ten ktoś to TEŚCIOWA !!!!!!!!!!
Niemogłam uwierzyć jak mogła to zrobić... przez 4 miesiace dawała mu jeść a potem otruła??!!!! Dlaczego ???!!!!!!!
Mogli go oddać do mnie !! jeśli im coś niepasowało !!!
Wujek ma zgłosić to na policje.. ! ciekawe czy już to zrobił.... :-(
Biedactwo męczyło sie umierając pod wpływem jakiegoś świństa :-(
Oby sprawiedliwości stało się zadosć !!!!
FOTKI:
Psiaki zaraz po znalezieniu...
Nie zapomnę Cię nigdy skarbie :(
W NOWYCH DOMACH:
Bruno:
Radosny, szalony. Ciagle czegoś szuka, coś wącha. Nieustannie macha ogonem. Potrafi juz wszystkie podstawowe komendy :) Trochę nieufny w stosunku do obcych, jednach po chwili daje sie pogłaskać.
Po miesiącu prawie nie do poznania. Sierść stała się jednolita, gładka i miła w dotyku.
Po wizycie u weta okazało sie ze potrzebne jest leczenie. Bruno był zapchlony, miał robaki i cierpiał na grzycicę skóry. Do tego niedowaga. Ale dziś już ma się dobrze.
Zdjęcia troche niewyraźne. Robione kom i do tego ciągłe ruchy i złe swiatlo.
Pikuś :
Niesforny długonogi. Mówili o nim "sarenka". Do tego sadysta znecający sie nad kotem
Ciagle w ruchu. Ogon też :)
Nieufny w storunku do obcych. Podchodził z dystansem. Kiedy sie spotkaliśmy bał sie podejsc... biegał dookoła szczekając. Ale wystarczyło ze powąchał moją ręke.. :)
Uwielbiał spać pod schodami (ciekawe), obszczekiwał wszystko i wszystkich. Nawet rzeczy martwe :D
Kiedyś 2 godziny szczekał na worek zaczepiony na płocie :lol:
Podobnie jak brat wymagał kuracji ale wyszedł z tego.. :) i oto jak się prezentował:
WIERZĘ ŻE TERAZ JEST CI DOBRZE, ŻE ZA TM BEZTROSKO BIEGASZ BO BEZKRESNYCH ŁĄKACH...
I WILL ALWAYS LOVE YOU !! I WILL ALWAYS REMEMBER YOU !!