Czytając wszystkie historie przytoczone w tym wątku (również spojrzawszy na sondę na samym początku) - zauważyłam, że większość szczęśliwych posiadaczy różnobarwnych, niesamowitych i urzekających wreszcie kundelków łączy... przypadek. Chyba jest to konsekwentne - gdy decydujemy się na psa, myślimy przede wszystkim o jego rozmiarach, długości włosa i innych parametrach, tak żeby zarówno piesek jak i jego właściciel czuli się dobrze i dostarczali sobie nawzajem same mile spędzone chwile. Lecz kundelek - raczej przypadkowo, nasz "przypadkowy" mieszaniec owczarka niemieckiego pojawił się w naszym domku właśnie w ten sposób.
Przechodziłam (zupełnie przypadkowo) obok Pałacu Kultury, gdzie tego dnia odbywały się targi zoologiczne (ZooMarket 2006). Przy wejściu do budynku zauważyłam duużą klatkę, po której łaziło coś czarnego i z daleka pzypominającego szczeniaków owczarka - rzecz jasna nie mogłam jej ominąć, tym bardziej że z mężem postanowiliśmy wcześniej kupić onka - może sobie popatrze kolejny raz, jak mniej więcej będzie wyglądał nasz przyszły młody pies..(takie myśli fruwały u mnie w głowie) Były to szczeniaki do adopcji - zadzwoniłam od razu (po czarującym spojrzeniu jednego z szesciotygodniowego maleństwa) do męża... Koniec historii jest już do przewidzenia - nie będę więc pisać dalej ;)
Wabi się Jaszka i ma w obecnej chwili sześć miesięcy. (jestem na dogo już od pewnego czasu, ale dopiero dzisiaj postanowiłam "się przywitać"... :roll: )
[IMG]http://static.diary.ru/userdir/3/7/6/1/376112/14944902.jpg[/IMG]