Dzisiaj byłam z Łapciuchem na dworku i przeżyłam SZOK...
Bawie się z nią, a tu wychodzi facet z takim bokserem (ta sytuacja była opisywana chyba troche wcześniej) a jego żona (mieszkają na parterze) bierze i wyrzuca psa z chorą łapą PRZEZ BALKON!!!
Potem ta suka żuciła się na Łape, właściciel nie reagował do momentu aż Łapa nie zaczęła się bronić. Krzyknął tylko na nią ale ona dalej na Łape. Ale jakbym nie wzięła Łapy to by bylo po Korze tak sie moja mała morda zawzięła...
normalnie nie mam siły do tej rodziny, szczeniak trzymany na szelkach, kupują im żarcie z biedronki to najtańsze, Kora nawet obroży nie ma...
psy 2 razy dziennie na dwór wychodzą... no po prostu ręce opadają :(