-
Posts
5536 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by motyleqq
-
może nie połamie ;) jak się nie spodoba mniejszym towarzyszom, to może się sparują, i Duffel będzie z Jarim, a Etna z psiakiem Milimoi :D
-
[quote name='Unbelievable']Zuza jest prześliczna :loveu: Agamy są fajne, jednak nie moje ulubione :diabloti: ja węża przywiozłam bez pytania i rodzice nie mieli jak zgłosić sprzeciwu :evil_lol:[/QUOTE] dzięki :) hehe dobra metoda :D ja wybrałam agamy ze względu na łatwość trzymania i ich oswajalność :)
-
[quote name='Amber']Piękne koty :). W moim ulubiony kolorze tricolor. Mam sentyment do tego umaszczenia, kiedyś mój TŻ uratował przed utopieniem kociaki i jedna z koteczek, moja ulubienica miała właśnie ten kolor. Niestety nie mieliśmy wtedy warunków, żeby zatrzymać koty, poszły w dobre ręce :).[/QUOTE] to też moje ulubione umaszczenie :) szkoda, że mój facet nie jest takim miłośnikiem zwierząt jak ja... :roll: lubi tylko swoje :roll:
-
teraz Leon ;) upragnione warszawskie zwierzątko. chcieliśmy królika, ale jako że do adopcji trafił się szylak... uległam :evil_lol: pazerny dzikusek, głaskanie tylko za jedzonko :roll: zawsze chciałam mieć wilsona albo czarnego, ale mam szaraczka. planowałam kupić mu kolegę, ale teraz jak jest pies, wiem, że to nie przejdzie u mojego faceta ;) [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/855/leonwt.jpg/][IMG]http://img855.imageshack.us/img855/3281/leonwt.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/594/leosb.jpg/][IMG]http://img594.imageshack.us/img594/8496/leosb.jpg[/IMG][/URL] i Malta, kotka norweska leśna hodowli Atlas. w domu od niedawna, chyba tylko z raz byłam u rodziców od tego czasu i nie zrobiłam jej jeszcze żadnego zdjęcia... odsyłam do zdjęć hodowcy: [URL]http://atlaskoty.pl/pl/platlas-malta-g/#[/URL] teraz się trochę zmieniła, wybarwia się na inny kolor. 11 czerwca mamy pierwszą wystawę :) nie poznałam jej jeszcze zbytnio, jako że przyjeżdżam z psem, to wtedy koty mnie nie lubią :evil_lol: teraz moi rodzice mają w planach własną hodowlę :cool3: Malta jest ich wstępem do świata wystaw itd itp... ale nie wiem, czy będą hodować faktycznie norwegi, bo mój tata ma też fioła na punkcie main coon'ów, a moja mama od jakiegoś czasu na punkcie birmańskich :lol: a ja cóż... mam tak silną alergię na koty, że teraz nie przesypiam spokojnie nocy, budzę się z dusznościami... :shake: jak znajdę to wstawię jeszcze fotę raka mojego taty :evil_lol: ma dwa, ale jeden jest nieśmiały i ciągle schowany. oba żyją w ogromnym akwarium z rybkami:) był też żółw, ale zaczął zżerać ryby :diabloti:
-
a to zdjęcie jakoś na początku znajomości kotków: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/217/gallery66817397500x500.jpg/][IMG]http://img217.imageshack.us/img217/6548/gallery66817397500x500.jpg[/IMG][/URL] Zuza traktowała Mizię jak mamę, chciała ją nawet ssać... oczywiście Mizia się wtedy bardzo irytowała ;) teraz moje dzieci... marzyłam o wężu, ale jako że damska część mojej rodziny wpada w panikę na samo słowo, musiałam o tym zapomnieć ;) kiedy przeprowadzaliśmy się z mieszkania do własnego domu, każdy chciał mieć nowe zwierzę :D pojawiła się Zuza i moje dzieciaki. pojechaliśmy po SAMCA do Warszawy, wróciliśmy, teoretycznie, z dwiema dziewczynami. jak się okazało pół roku później, byli parą i jeszcze chcieli się rozmnażać ;) Pixie była 2 razy w ciąży, niestety z jajek nic się nie wykluło, chyba nie umiałam ich inkubować... za pierwszym razem 19 jajeczek, za drugim 15. byłam wtedy szczęśliwa, choć do tych ciąży nie powinno było dojść, są bowiem rodzeństwem. moje brodacze były ze mną rok, niestety nie przeprowadziły się ze mną do Wawy i poszły osobno do dobrych ludzi :) [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/706/przytulaski2.jpg/][IMG]http://img706.imageshack.us/img706/7559/przytulaski2.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/228/maluszki.jpg/][IMG]http://img228.imageshack.us/img228/5066/maluszki.jpg[/IMG][/URL] udawanie zakochanych dobrze im szło ;) w rzeczywistości traktowali się wzajemnie jak wystrój wnętrza :D z moim facetem: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/508/90537133.jpg/][IMG]http://img508.imageshack.us/img508/2184/90537133.jpg[/IMG][/URL] i składanka z kotami: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/838/slodziaki.jpg/][IMG]http://img838.imageshack.us/img838/5903/slodziaki.jpg[/IMG][/URL]
-
to dziś pokaże moje inne zwierzaki, tj 3 kotki, które mieszkają z moimi rodzicami, oraz agamki których już nie mam. i szylek mój :) Mizia, lat 5, pierwszy kot w naszym domu, pierwsze 2 lata trochę dzikusek, urodziła się w stodole i tam mieszkała przez pół roku. teraz jest kochanym grubym przymilaskiem :D niestety, nieświadomi konsekwencji, po sterylizacji dawaliśmy jej tyle jeść ile chciała, no i zamieniła się w beczułkę ;) co wiąże się z tym, że coraz gorzej wychodzi jej wskakiwanie na szafkę, obciążają jej się stawy i nie ma zbytniej chęci biegania, aczkolwiek koty z podwórka przegania ;) [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/11/mizka.jpg/"][IMG]http://img11.imageshack.us/img11/9849/mizka.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/233/miziunia.jpg/"][IMG]http://img233.imageshack.us/img233/6251/miziunia.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/821/miziunka.jpg/"][IMG]http://img821.imageshack.us/img821/708/miziunka.jpg[/IMG][/URL] Zuza, ekm.. 3 lata bodajże, nie jestem z tego dumna, ale jest wnuczką Mizi. może kiedyś wstawię foty kociaków Miziowych :) Zuza jest małą zazdrośnicą oraz przymilaskiem od samego początku. jest trochę dziwna, nie umie się łasić po kociemu :lol: jest ostatnim kotem z miotu, myślę że dlatego jest niezbyt duża, właściwie to jest mała ;) [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/33/zuzek.jpg/][IMG]http://img33.imageshack.us/img33/7018/zuzek.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/824/miloscnaodleglosc.jpg/][IMG]http://img824.imageshack.us/img824/7393/miloscnaodleglosc.jpg[/IMG][/URL]
-
przydałby się plecak, byłoby mi wygodniej, ale nie mam :( dużo picia obowiązkowo, zrobię kanapeczki, może jakieś owoce się weźmie :D
-
o kurcze, ale fajnie! nie wiedziałam, że mogą się tak akceptować :) pamiętam, że jakoś tydzień po przybyciu moich agam moje koty się pokapowały, że coś w tym wielkim szklanym się rusza ;) jedna stała i się gapiła jak w telewizor, a druga skakała odbijając się od szyby, której nie zauważała przez jakiś czas :evil_lol: pozwolę sobie: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/709/telewizoro.jpg/][IMG]http://img709.imageshack.us/img709/6549/telewizoro.jpg[/IMG][/URL] mało widać gady, tym bardziej, że wtedy jeszcze maciupkie były :lol: z lewej Zuza, co się odbijała, z prawej Mizia, która gdy wypuszczałam dzieciaki, siedziała pod drzwiami i wsadzała łapy :evil_lol:
-
ja to jakoś tak nie lubię dawać na noc, bo się obawiam, że potem się wcześniej obudzi rano :evil_lol:
-
rano o 9, potem koło 16 i koło 21, czasem coś jej wpadnie koło 18 :)
-
więc muszę rano wstać i iść po zakupy, bo potem mi się nie będzie chciało jak wrócimy :roll: super, więc jutro psi piknik :cool3:
-
no, to umawiamy się na przystanku, uff, przynajmniej się nie zgubię:evil_lol: a o której? jakoś w ciągu dnia? 11? :)
-
ja będę jechać 176 ;)
-
oj często ;) nie mamy wprawdzie problemów z podbiegaczami, psami agresywnymi czy coś, ale wydaje mi się, że przy kawałku mięsa to zupełnie co innego :D zresztą sama puszczam swojego psa, pod blokiem mamy sporo kolegów i koleżanek, to się bawią na trawce :) albo ćwiczę z nią aport a o sasiadach to chyba ktoś inny pisał :D
-
też chciałam wychodzić na zewnątrz, ale się boję, że mi się psy zlecą :D
-
[quote name='merrickmayfair']Dziewczyny, miałabym do sprzedania smycz łańcuszkową 3,0/90 firmy DINO. Zdjęcia nie mam jak wstawić ale smycz jest w stanie idealnym, nieużywana ( ani razu ). Wysłałam TŻ po smycz łańcuszkową dla szczeniaka zeby się oduczył gryzienia a ten kupił smycz jak dla rottweilera :lol: no i oddac nie mamy jak bo zgubilismy paragon i oderwalismy metkę :mad: smycz kosztowała 16,90 ale cena jest do uzgodnienia :) tak dokładnie rzecz biorąc to jest to ta smycz: [URL]http://www.dino.pl/wew.php?id=2&pid=2&ppid=12&kod=852.05.30090&lang=[/URL][/QUOTE] tak to jest wysłać kogoś po coś:D też myślałam o takim sposobie oduczania gryzienia, że niby psy nie lubią metalu, ale jak mój zaczął przynosić łyżki z kuchni, to zrozumiałam, że nic to nie da:lol: u nas pomogły szelki, bo wtedy smycz nie wisi psu pod nosem, tylko jest za nim, oraz ignorowanie gryzienia, żadnych prób wyrwania psu smyczy, bo dla niej to była świetna zabawa ;) teraz czasem jak biegniemy to jej się zdarza złapać smycz w zęby, poza tym już nie :)
-
[quote name='filodendron']Biega, bawi się, ale obwąchiwać własnych łapek mu nie wolno? :D[/QUOTE] tak :D no cóż, to i tak lepsze życie niż te ciągle na rękach :roll:
-
już się nie mogę doczekać swoich, dogo wprawia mnie w obsesje obróżkowo-szelkowo-smyczową :D
-
[quote name='Natka72']Witam.Czy ktoś mógłby mi polecić jakąś niedrogą automatyczną smycz dla niewielkiego pieska?U nas w sklepach zoologicznych kosztują ponad 50zł,niestety nie stać mnie na taką...Mam bardzo króciutką,którą dostał w wyprawce ze schroniska a chciałabym,żeby choć raz dziennie sobie pobiegał.Myślałam o tej [url]http://allegro.pl/smycz-dla-psa-automatyczna-5m-profi-i1632949971.html[/url] ,czy ktoś z Was ma ją bądź miał?[/QUOTE] a może kup linkę treningową? wtedy faktycznie piesek mógłby sobie pobiegać :) na automacie to w sumie żadne bieganie, wiem, bo sama tak zrobiłam po wzięciu pieska, kupiłam automat. a jeśli kupisz tani automat, to jeszcze Ci się zerwie w jakimś kluczowym momencie... może lepiej nie ryzykować :)
-
[quote name='Balbina12'] motyleqq-ok,myślałam ,ze zjadła jakąś nowość i po tym.Chodziło mi bardziej o to,że jak pies powiedzmy co 3 dni ma na barfie biegunki to nie ma co tłumaczyć tego naturalnymi odruchami tylko zmienić na dobrej jakości karmę albo gotowane jak psu służy. [/QUOTE] no tak, gdyby ciągle były sensacje, to nie ma się co oszukiwać wtedy. na szczęście póki co, to był nasz jedyny problem, bo ogólnie miło się patrzy na psa który wreszcie je, bo mu naprawdę smakuje, a nie tylko dlatego, że już jest bardzo głodny, jak to było na suchym
-
dobry pomysł, aczkolwiek nie wiem, czy przy prowiancie mój pies będzie szalał z psami, czy z nami :diabloti: sama tam jeszcze nie byłam, więc też jeszcze nie wiem jak dojechać, niech Ewa tłumaczy :evil_lol:
-
[quote name='Balbina12']Mój pies miał to samona barfie.Ciągłe denerwowanie się czy aby kupa będzie ok.Gdyby taka sytuacja się powtóżyła ja bym zrezygnowała na twoim miejscu z barfu.Może poprostu psu nie służy,nie ma co go męczyć ciągłymi biegunkami(gdyby taka sytuacja się powtażała).Ja też musiałam zrezygnować z kilku sposobów żywienia mimo ,ze mi baaaardzo odpowiadały właśnie dlatego ,ze mojemu psu nie służyło.[/QUOTE] ale moim zdaniem, ona coś zjadła na spacerze :) latała 2h bez smyczy, a jest odkurzaczem strasznym, potem i teraz robi już normalnie, czuje się dobrze, więc jest ok :) mój pies ogólnie nie jest szczególnie wrażliwy, zjada pod moją nieobecność różne rzeczy, 2 razy nawet pomadkę... i jej żołądek niewzruszony ;) tak jak Martens napisała, trzeba czasu by ocenić, jak pies ma się na danej diecie. a jesteśmy może z tydzień :) a jeszcze... warzywa i owoce muszą być w postaci papki? bo Etna papki nie chciała, a np truskawkę potrafi całą zjeść :lol:
-
jak do Choszczówki, to chętniej w czwartek, bo wtedy mam wolny cały dzien :)
-
ja chętnie :) w czwartek jestem wolna cały dzień, a w piątek to wieczorem to może razem z Milimoi się wybierzemy na Forty? :)
-
[quote name='zaba14']hehe nie zdziwiłabym się :D bo na nasz widok , właścicielka szczeniaka yorka bierze go pod pache i oddala się w przeciwnym kierunku :D :D [/QUOTE] my mamy taką sąsiadkę z yorkiem, co go od razu bierze na ręce jak idziemy, bo 'on się boi', a tak naprawdę, to z radością by się pobawił, zawsze jak na smyczy jest to się rwie do zabawy, no ale cóż, Etna za duża, zbyt intensywnie się bawi itd... a nawet nie spróbowała ;) ale mamy drugą, lepszą. york wymuskany, postawa piękna, ogólnie widać że kobieta nie żałowała i nadal nie żałuje kasy na psa. no i jedzie z tym psem i moim facetem windą, i pies jak to zwykle pies, obwąchuje buty mojego Piotra. babka w panice psa zabiera, Piotr mówi, że nic się nie stało przecież, a ona na to 'panu nic się nie stało, ale ja potem będę musiała po weterynarzach jeździć, wie pan ile zarazków na takich butach jest' :razz: jednak ogólnie kobieta traktuje swojego psa jak normalnego psa, nie nosi go na rękach non stop, piesek biega, bawi się z innymi, więc spoko :)