Witam!
pani, która dokarmia koty na moim osiedlu, co tydzień jeździ na swoją działkę na wsi. tam dokarmia dwie bezdomne suczki. kilka dni temu zauważyła, że jedna z nich się oszczeniła. one nie są tam bezpieczne :(
w najlepszym wypadku zostaną rozprowadzone po wsi - pójdą na łańcuch lub "na podwórko"
w najgorszym - zostaną zastrzelone przez myśliwego lub zarąbane siekierą - były już takie przypadki :(
ona nie może ich zabrać do siebie, ja też nie mogę, nie znamy nikogo, kto by mógł...
matka szczeniaków jest malutka, szczeniaki mają teraz kilka tygodni...
jest ich prawdopodobnie cztery. są czarne lub czarne z dodatkami.
co z nimi zrobić? jakie jest najlepsze rozwiązanie?
tam, na wsi, dostają karmę raz na tydzień, nikt poza tą Panią się nimi nie przejmuje...
w schronisku miały by przynajmniej co jeść, jakąś opiekę...
a tam?
chyba że ktoś by mógł je przetrzymać? :roll:
ale dla psów nie jest tak łatwo cokolwiek znaleźć, nie to co z kotami...
suczki, oczywiście można wykastrować, ale nie ma nawet gdzie ich przetrzymać po kastracji...
szczeniakom można by domów poszukać, ale zostać tam gdzie są raczej nie mogą - za kilka tygodni może ich po prostu nie być...
co robić?
pomyślałam ze może szczeniaki uda się umieścić w jakimś Azylu i wtedy szukać im domów, ale...
schronisko to chyba ostateczność... ktoś ma jakiś pomysł?
ps.: Ja jestem "uzależniona" od rodziców, więc dlatego nie mogę ich zabrać.