Ja pierniczę, co teraz są za hodowcy - trzymacie psy w klatkach, zamiast ograniczyć po prostu ruch - bo "to pies, a nie dziecko" - a jak do weta, to niech nie podaje zastrzyków przeciwbólowych, bo "zamaże obraz choroby" - a zdajecie sobie sprawę, co znaczy ból kości, jaki to ból? Ludziom też nie podawać przeciwzapalnych i przeciwbólowych przez dwa tygodnie w takim wypadku??
Nie do wiary, jak źle pojęta empatia wami kieruje. Pewnie obroże rażące prądem też nakładacie psom.
Całe życie miałem molosy i staffiki, żadnego nie trzymałem w klatce, nie żałowałem im leków przeciwbólowych, jeśli cierpiały. Wyrastały na wspaniałe psy o pięknym behawiorze, które dożywały późnej starości. Przy mnie, w swojej rodzinie. Takie podejście, które reprezentujecie, na zasadzie, że to tylko pies... to po co w ogóle trzymacie te psy? Czy pies to nie najlepszy przyjaciel człowieka? Cóż, wypadałoby się odwdzięczyć tym samym. Żal mi waszych psów. Jak dla mnie chorujecie na znieczulicę.