zgadzam się z medarem całkowicie!!!
dla mnie to też pierwsza tego typu akcja, chociaż nie mogę sobie przypisać jakiejś wielkiej akcji czy zasługi bo osobiście zebrałam tylko 4 list w swoim najbliższym otoczeniu, porozwieszałam trochę plakatów i linków na stronę, tyle ile mogłam sama wydrukować i porozgłaszłam w okolicznych szkołach, mam nadzieje, że prze to niektórzy też zaczeli samodzielnie działać. może ktoś zarzucić że to mało, że nic nie zrobiłam, ale ja zrobiłam ile mogłam, na ile mi czas pozwolił, czuje się fair wobec siebie, swoich obowiązków, czasu.
a tak jak mówi medar uczymy się na błędach i musimy wyciągnąć wnioski, wszyscy niezależnie od tego kto i co zrobił. Żeby na przyszłość było lepiej, sprawniej, szybciej i więcej.
i tak myśle że akcja była bardzo potrzebna,i to nie tylko dla najbliższych Ozziego, ale wogule żeby uświadamiać ludzi, przypominać wszystkim, ze taki problem jest NIESTETY, że wiele zwierząt spotyka podobny los jak Ozziego, i choćby jeszcze trzeba było wiele takich akcji trzeba je robić!!!
pozdrawiam