Witam :) Mam nadzieję, że w dobrym wątku zakładam temat. Zacznę od tego, że psa zaadoptowaliśmy ze schroniska, gdy miał około 6-7 tygodni. Jest już z nami 3 tydzień. Docelowo raczej wyrośnie na średniego psiaka 10-12 kg. Czitos jest dość kumatym pieskiem. Potrafi już komendę siad, podaj łapę oraz na miejsce. Przez jakiś czas strasznie się gryzł, szczególnie tylnią łapkę oraz ogon. Bylismy u weterynarza i niestety miał zapalenie gruczołów okołoodbytowych. Myśle, że dalej to ma, poniewaz czasami gryzie swoją łapkę albo ogon. Myslalam, ze ma pchly, ale weterynarz mowił, ze na siersci ma tylko odchody pchel. Dostał tabletke i chyba mu przeszło. Niepokoi mnie czasami jego zachowanie. Na początku jak był u nas to non stop gryzł i atakował stopy. Całe szczęscie pracowalismy nad tym i juz kompletnie nie atakuje nóg. Rzadko gryzie, a nawet jesli mu sie zdarzy to mowimy FUJ i zazwyczaj przestaje. Ma czasami przejaw agresji. I nie wiem czy to jest normalne. Mam nadzieje, ze to po prostu jego zachowanie "szczenięce" i że wyrośnie z tego. Nie zawsze sie slucha. Jak sie zdenerwuje to szczeka na nas. Podczas obiadu wskakuje na stolik, nigdy mu nie dawaliśmy ludzkiego jedzenia. Staramy mu się stanowczo i łagodnie odmawiac. Niestety czasami jak sie zdenerwujemy to krzykniemy na niego. Wtedy wpada on w szał i szczeka, czasami nie da sie go uspokoić. Jest z niego straszna przylepa, na początku bałam się, że nie bedzie potrafil sam wysiedziec w domu. Początkowo zamykalam sie w pokoju na 5 minut, ale strasznie piszczal/drapał/szczekal. Zaczelismy wychodzic z domu na 10-15 minut, zostawilismy wtedy wlaczony telewizor oraz telefon do nagrywania. I ku mojemu zaskoczeniu, był bardzo spokojny. Zajmował sie swoimi zabawkami. Czasami może pisnąl, ale szybko przestał. Chodzi za nami krok w krok. Jest to uciązliwe, bo naprawde musimy sie starac by go nie rozdeptać ;p Martwię się, bo nie chce by wyrosl na malego agresora. Czasami nie potrafimy nad sobą zapanowac i krzykniemy na niego albo delikatnie odepchniemy, wtedy robi sie jeszcze bardziej agresywny. Wiem, że nie powinniśmy tak reagowac na jego zachowania.
Denerwuje mnie to, że jak na niego sie krzyknie czy coś to on pyskuje, kłoci sie ;p On wie, że nie moge gryzc ale dalej probuje... Nie zawsze slucha sie jak mu powiemy FUJ lub NIE WOLNO. Często musi byc w centrum uwagi. Dodam jeszcze tylko, że czasami jak zacznie szalec to ciaga swoje poslanie po calym mieszkaniu. Malo śpi w swoim legowisku. Musi być zawsze gdzieś obok mnie albo obok chlopaka. Dzisiaj wskoczyl do nas do lozka w nocy i spal z nami. Byl grzeczny, ale nad ranem juz probowal kąsać wtedy od razu mowimy FUJ i kladziemy go na ziemie, niestety nie zawsze zrozumie i na upartego probuje wskoczyc na lozko. Pies nie potrafi zapanować nad emocjami, ćwiczylam z nim samokontrolę. A i podczas dużej ekscytacji potrafi zacząc gwałcić mi nogę... Czy on z tego wyrosnie? Co powinnam robić? Prosze o jakiekowliek rady :)