witam, dzis wraz z narzeczonym i jamnikiem Borysem :) obeszlismy miasteczko studenckie agh, porozwieszalismy plakaty i zostawilismy w kilku akademikach (tych co maja mile panie portierki :) ) na portierniach formularze. zwerbowalam kilku znajomych do zbierania podpisow, jutro kolezanka zaniesie tez materialy do knajpy w ktorej pracuje na kazimierzu (nie pamietam nazwy, jakos na b... tam gdzie sa lody na wage :) ). uzbieralam tez dwadziescia pare podpisow. ale naprawde zabranie psa to byl strzal w dziesiatke. i zachecam serdecznie do zabierania ze soba czworonogow. wiadomo ze na ulicy ciezko rozpoznac psiarza ;) ale jak ktos sie rzuca na psa z okrzykami "jaki on jest piekny, moge poglaskac" itp to mamy 99% pewnosci ze taka osoba zachce sie przylaczyc do akcji i zostac wolontariuszem/ka. dzis w ten sposob zwerbowalam dwie obce osoby, dalam im materialy, wymienilismy sie nr tel i maja nas wspomoc :happy1: