Jump to content
Dogomania

natalia_aa

Members
  • Posts

    4079
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by natalia_aa

  1. Dokładnie Andzia69, ciotka doddy normalnie przegina :evil_lol: Bo ja wczoraj też ogłoszenia na stronach akutalizowałam, a tu patrzę a Focus grzeje dupsko w nowym domu...
  2. Nie wiem ciotki czy wiecie o nim, więc pozwolę sobie przekleić z amstaffowego forum: Pisze ten post w imieniu znajomej.Do oddania 2 letni Doberman z kompletem szczepień,zdrowy i wesoły.Pies po PT,bardzo posłuszny.Uwielbia prace z człowiekiem.Idealny do pilnowania posesji,ogródka itp.Potrzebuje duzo wysiłku fizycznego.Jest nie do zamęczenia;-).Do oddania z powodu pilnego wyjazdu i przeprowadzki.Osoby zainteresowane proszę o kontakt pod nr GG 1809133 lub nr.telefonu 791-391-385.Pies do odebrania w Świętochłowicach woj Śląskie(istnieje mozliwość dowiezienia pieska po kosztach paliwa).PIES DO ODDANIA TYLKO ODPOWIEDZIALNEJ OSOBIE. Pies wabi się Hermes: [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images26.fotosik.pl/265/c918760639b8056b.jpg[/IMG][/URL]
  3. Zadzwonię do jego pani jutro. Nie wiem czy to kwestia jelit, cyz źle dobranej karmy. Jutro się dowiem.
  4. [quote name='agatkia']No, to ja przekazuje dobre nowiny. Piesio po operacji, ma się dobrze. No, i juz w nowym domku :)))))))))))))))))))[/quote] W nowym stałym domu? U tych ludzi od reklamy czy czegoś tam, co remont mają? Czy w domu tymczasowym u naszej koleżanki?
  5. Ślicznotkę miałam okazję poznać osobiście, cód, miód i orzeszki. Patrycja sama mówiła, że to psie dziecko to oaza spokoju, grzeczniutka, cichutka, a tyle bólu i cierpień zaznała od człowieka. Na DT prawdopodobnie malutka pojedzie do naszej znajomej, tylko, że tam już są 3 psy, także dobrze by było znaleźc coś bardziej zacisznego, by sunia mogła dochodzić do siebie fizycznie i psychicznie. Aczkolwiek nasza koleżanka, do któej sunia ma jechać na DT napewno nie da jej skrzywdzić.
  6. Metaxa zostaje na stałe w domu tymczasowym. Linux wykastrowany, Banxa wysterylizowana. Został jeszcze tylko Max, ale trzeba odczekać trochę po szczepieniu.
  7. Gdynia i Gdynia, a ja u siebie ze szczeniaków mam tylko jednego samca 7 miesięcznego - Asterix: [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images31.fotosik.pl/343/33c8d368cf64dbc8.jpg[/IMG][/URL] W schronisku w Tczewie są 2 psy, jutro jadą do DT do Poznania: Snorlax (4 miesięczny głuchy, mix pitta z bullem) [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images27.fotosik.pl/260/48af3b4cb790e527.jpg[/IMG][/URL] Sajnox (2,5 miesięczny amstaff) [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images31.fotosik.pl/343/250e5440650bb7cd.jpg[/IMG][/URL]
  8. Luxik od piątku już w nowym domu :loveu: Przebieg adopcji: Adoptowała go młoda para, w rodzinie u nich jest już amstaff i bokserka. Poszłam z nimi na wybiegi w poszukiwaniu psiaka dla nich, szukali czegoś małego... dziesiątki boksów obeszli, zatrzymałam ich przy klatce Luxa opowiedziałam o jego historii (okazało się, że czytali o niej w internecie), chłopak po chwili powiedział do dziewczyny: "Wiesz co ja bym go wziął". Dziewczyna zaczęła go głaskać, patrzyła mu w oczy, ale powiedziała, że musi się zastanowić, poszli dalej chodzić po schronisku, po chwili przyszli po mnie, że już wybrali, poszłam zaprowadzili mnie do klatki z małym psiakiem, który na szczęscie za kilka dni idzie do nowego domu. Dziewczyna spojrzała w tym momencie na chlopaka, a on: "Ty wiesz, co ja myślę", poszli z nowu do klatki Luxa, kucnęli zaczęli miziać, głaskać (Lux chyba wiedział o co chodzi, bo nie skakał jak zawsze, nie szalał, tylko uklękł pokracznie i patrzył na nich, słuchał...), para spojrzała się na siebie, kiwnęli głowami, odwrócili się do mnie i powiedzieli: "Tak on, zabieramy go", w tym momencie emocje doszły zenitu, łzy po moich policzkach płynęły niczym strumień... Poszliśmy do biura, początkowo nikt nie chciał mi uwierzyć, jak zobaczyli tych młodych ludzi z Luxem na smyczy wszyscy momentalnie się popłakaliśmy, ludzie patrzyli na nas trochę dziwnie nie wiedząc o co chodzi, bo nikt z nas nie był w stanie wykrztusić słowa. Spytaliśmy, czy napewno te nogi Luxa im nie przekszadzają, usłyszeliśmy tylko: "To jest pies do kochania, nie na wystawy"... W końcu podpisaliśmy umowę, okazało się, że mieszkają dzielnicę obok schroniska, oczywiście na pożegnanie wszyscy w biurze wytuliliśmy Luxika, jeszcze raz popłynęła rwąca rzek łze, łez szczęscie i nowi właściciele Luxika poszli, pozostawiając nas tonących w morzu łez, każdy z nas chwycił za telefon i ogłosił nowinę wszystkim znajomym związanym z Luxem... Wieści na drugi dzień od nowej pańci: Dzisiaj dzwoniła do mnie nowa "mamusia" Luxa, mówi, że tak kochanego i wpatrzonego w człowieka psa jeszcze nie miała. Wczoraj pojechał z rodzinką, do rodziców nowej pańci, którzy mają amstaffa, psy podobno bawiły się jakby były ze sobą od zawsze, szaleństwa, podgryzanie po faflach, zero agresji z którejkolwiek ze stron. Po powrocie do domu wymęczony Lux spał jak suseł. Nowa pańcia dzwoniła by zapytać jaką karmę powinien dostawać Lux, bo wczoraj z tego całego zamieszania zapomniałam im powiedzieć. Generalnie cała rodzina, wraz z jej nowym członkiem są bardzo szczęśliwi. Zdjęcia gdzieś dopiero za 2 tygodnie, bo w nowym mieszkaniu "rodziców" Luxa nie ma jeszcze internetu. Uprzedziłam, że zapewne za jakiś czas ich odwiedzę i zrobię masę zdjęć...
  9. Nie zpaomniało, po prostu pracowników dużo na urlopach było i chcieliśmy osobiście im powiedzieć, a nie by przeczytali z forum. Udało się, więc z czystym sumieniem potwierdzam, iż Luxik zamieszkał w nowym, kochającym domu. Przebieg adopcji następujący: Adoptowała go młoda para, w rodzinie u nich jest już amstaff i bokserka. Poszłam z nimi na wybiegi w poszukiwaniu psiaka dla nich, szukali czegoś małego... dziesiątki boksów obeszli, zatrzymałam ich przy klatce Luxa opowiedziałam o jego historii (okazało się, że czytali o niej w internecie), chłopak po chwili powiedział do dziewczyny: "Wiesz co ja bym go wziął". Dziewczyna zaczęła go głaskać, patrzyła mu w oczy, ale powiedziała, że musi się zastanowić, poszli dalej chodzić po schronisku, po chwili przyszli po mnie, że już wybrali, poszłam zaprowadzili mnie do klatki z małym psiakiem, który na szczęscie za kilka dni idzie do nowego domu. Dziewczyna spojrzała w tym momencie na chlopaka, a on: "Ty wiesz, co ja myślę", poszli z nowu do klatki Luxa, kucnęli zaczęli miziać, głaskać (Lux chyba wiedział o co chodzi, bo nie skakał jak zawsze, nie szalał, tylko uklękł pokracznie i patrzył na nich, słuchał...), para spojrzała się na siebie, kiwnęli głowami, odwrócili się do mnie i powiedzieli: "Tak on, zabieramy go", w tym momencie emocje doszły zenitu, łzy po moich policzkach płynęły niczym strumień... Poszliśmy do biura, początkowo nikt nie chciał mi uwierzyć, jak zobaczyli tych młodych ludzi z Luxem na smyczy wszyscy momentalnie się popłakaliśmy, ludzie patrzyli na nas trochę dziwnie nie wiedząc o co chodzi, bo nikt z nas nie był w stanie wykrztusić słowa. Spytaliśmy, czy napewno te nogi Luxa im nie przekszadzają, usłyszeliśmy tylko: "To jest pies do kochania, nie na wystawy"... W końcu podpisaliśmy umowę, okazało się, że mieszkają dzielnicę obok schroniska, oczywiście na pożegnanie wszyscy w biurze wytuliliśmy Luxika, jeszcze raz popłynęła rwąca rzek łze, łez szczęscie i nowi właściciele Luxika poszli, pozostawiając nas tonących w morzu łez, każdy z nas chwycił za telefon i ogłosił nowinę wszystkim znajomym związanym z Luxem...
  10. Maupo a masz jakieś wiadomości od Marcelinki? Zdjęciami tyż bym nie pogardziła...
  11. [quote name='agatkia']Mamy jedna sunieczkę w typie bulteriera. Jeżeli chcesz, zrobię foty i postaram sie cos o niej dowiedzieć.[/quote] Jeśli to ta, o której myślę to mało ma z bullka, ale fotki zrób jak najbardziej i podpytaj Patrycję o nią. W jakim wieku, jak do ludzi, jak do innych psów.
  12. [quote name='rufusowa']czy są jeszcze jakieś bullowate?[/quote] Ciotka u Patrycji w Dąrówce nie ma żadnych bullowatych. Zdąrzyłam poznać 2, które były w momencie przejęcia schroniska, oby dwa zostały uśpione, agresywne w stosunku do ludzi... Były trzymane w małych klatkach przez lata...
  13. Pierwszy post zaktualizowany. Dodałam amstaffkę Banxę.
  14. Błękitek Asterix vel Rexon siedzi na 14 dniowej kawarantannie. Właściciel się nie zgłosił, pewnie to i lepiej. Po 14 dniach i kastracji będzie gotowy do adopcji.
  15. Jesli jest bezpośrednie zagrożenie życia (np ropomaciczem) można zabieg wykonać, generalnie w każdym innym przypadku, jeśli pies jest w depozycie to nie. Tak przynajmniej mi mówiono.
  16. [URL=www.fotosik.pl][img]http://images32.fotosik.pl/328/79793ed3ab807516.jpg[/img][/URL]
  17. [URL=www.fotosik.pl][img]http://images25.fotosik.pl/256/abc785b3a1efbc8d.jpg[/img][/URL] [URL=www.fotosik.pl][img]http://images23.fotosik.pl/256/676599cbcbc534f8.jpg[/img][/URL] [URL=www.fotosik.pl][img]http://images25.fotosik.pl/256/82c3a212b50bad7d.jpg[/img][/URL] [URL=www.fotosik.pl][img]http://images34.fotosik.pl/328/bd79921c286621e0.jpg[/img][/URL] [URL=www.fotosik.pl][img]http://images23.fotosik.pl/256/4b6933c72b0101d9.jpg[/img][/URL]
  18. A teraz kilka słów o wizycie u Donxy: Powiem Wam, że naprawdę to jak ona zyje z tymi wszystkimi zwierzętami wzbudza we mnie zachwyt i zarazem zdziwienie cały czas. Z tym "mini zoo" nie mieszka na stałe, ale jest tam codziennie po kilka godzin, a można tam spotkać, psy sztuk 2, koty sztuk 2, kur i gołębi nie byłam w stanie zliczyć... Właściciel Donxy to starszy pan, mówi o niej z takim ciepłem, że aż łza się w oku kręci. Donxa nie chce zostawać wogóle sama w domu, więc jeżdzi z nowym "tatusiem" do pracy, jazdę samochodem uwielbia, kocha kobiety, nie lubi "ABS", motorów, rowerzystów. Pan Donxy poświęca jej masę czasu, chodzą razem nad jeziora, siedzą po 6h na rybach. Z wody wołami ją trzeba wyciągać... Ponadto kilka razy w tygodniu chodzą na organizowane przz młodych ludzi spotkania tzw pitbullarzy, wszyscy ze swoimi psiakami, z którymi Dona podobno wariuje po placu. Generalnie same superlatywy, poza tym, że potrafi być agresywna w stosunku do ludzi i okropnie broni swojej miski (przed zwierzętami nie), zdarzyło się jej nawet ugryźć właściciela (ale świetnie sobie z tym poradził). A oto ona: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images23.fotosik.pl/256/b9f563c4decc9959.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images24.fotosik.pl/257/88a9b21582cf8d66.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images34.fotosik.pl/328/6a3d88641403fc71.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images32.fotosik.pl/328/9e6d59abf4705ad0.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][img]http://images24.fotosik.pl/257/6445a57abb2a16dc.jpg[/img][/URL]
  19. Czytuję wątek na bieżaco, nie mogę pomóc bezpośrednio, więc sięnie wypowiadam. Ale poczytałam o rozważaniach na temat DS... Powiem tak, rok temu wzięłam na tymczas amstaffkę, odebraną właścicielowi za złe traktowanie, bicie, szczucie na wszystko co się rusza, próby szkolenia do walk. Suka teoretycznie powinna caly czas przebywać w schronisku, ponieważ tam pracuję wzięłam ją na DT i od roku cały czas formalnie jestem tylko DT. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której musiałabym ją oddać do tego faceta i napewno spotkalibyśmy się w sądzie. Z tego co wiem, to facet siedzi (chyba nie tylko w związku z psem, ale jeszcze dragi czy coś), ale co będzie jak wyjdzie i upomni się o nią. Facet od roku się nie odzywał, nie robił problemów, ja się nie interesuję, nie pytam w sądzie, prokuratorze, na policji, bo nie chcę niczego rozgrzebywać, mam nadzieję, że zgodnie z polskim prawem po 3 latach właściciel straci do niej prawo własności i wtedy spokojnie będę mogła ją adoptować. Dopóki nie mam zrzeczenie, nie mogę zostać jej prawnym opiekunem. Ale ja sunię wysterylizowałam, a wiem, że szczylków trochę nardziła, więc to w razie co myślę, że skutecznie zniechęci "właściciela" do odebrania mi jej. Powiem tak, nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze zdecyduję się na "taki układ". Za dużo nerwów, stresów i ciągłego strachu, czy nagle nie będę musiała stanąć w "walce", o "własnego" psa.
  20. Zaktualizowałam/wymieniłam opisy z pierwszej strony. Także spokojnie można ich uzywac do allegro jak i innych ogłoszeń. Innych, lepszych zdjęć Metaxy narazie nie mam. W tytułach allegro poproszę wpisywać wyraz "amstaff", a nie amstaffka :) PS: O Donxie i moich wrażeniach napiszę później.
  21. Raz jeszcze dziękuję, oby poskutkowało.
  22. Również mam nadzieje się spotkać. WYbieram się i wybieram do tej Dąbrówki, by zobaczyć efekty tej już kilkumiesięcznej pracy, ale osobiście pracujęw schronisku w Gdyni i jakoś cięzko mi to zgrać, by wybrać się tam z Patrycją. Obawiam się, że szybciej niż pierwszy-drugi tydzień sierpnia tam nie zawitam.
  23. To prawda adopcji w Dąbrówce praktycznie nie ma. Przez ostatnie 2-3 tygodnie domy znalazły 2 psy, przerażające... Kombinujemy, jak możemy, dzisia byłyśmy z Patrycją na festynie w Choczewie, by trochę się rozreklamować, bo dużo ludzi wogóle nie wie o tym, że to schronisko dalej istnieje. Patrcyja załatwia drogowskazy do schroniska, może dzięki temu dotrze do niego więcej ludzi.
  24. Fenris tylko, że to trochę co innego, Gdynia, Tczew, Dąbrówka, a zupełnie "obce" schronisko, "obcy" ludzie z Sopotu. Mam nadzieję, że sprawę uda się rozwiązać.
  25. Ciacho wrócił dziś do schroniska. Z tego co wiem warknął, czy złapał kogoś podczas czesania. Ludzie powiedzieli, że boją się go już trzymać. Być może zabierze go fundacja niemiecka. A póki co Patrycja sprawdzi, na ile on taki groźny ;)
×
×
  • Create New...