Też mi przeszło przez myśl, że Sonka coś przeczuwała, tym bardziej,że na początku aż tak się maluszkami nie interesowała...
Siedziałam rano otępiała i pytałam siebie-dlaczego? Ale na takie pytania nie ma odpowiedzi, Gwarek zwinięty przeze mnie i umieszczony u Wandy na tymczasie też odszedł za TM z dnia na dzień...
Miaucia jest teraz za TM ze swoją mamą i maluchami z zeszłego roku...:-(
A małe Miauciki Tobie, bo wiedziała, że się nimi dobrze zajmniesz... Ciągle myślę, co by się stało z Miaucikami, gdyby urodziły się w piwnicy...Gdyby nawet przeżyły do dzisiaj, to i tak żadne z nich nie miałoby szans na przeżycie-zanim zorientowałabym się, że Miauci nie ma byłoby dla nich za późno...Straszne to wszystko...:candle: