-
Posts
882 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dark Lord
-
2 cziłałki z Kielc w pokerowym DT.OBIE W SUPER DOMKACH.
Dark Lord replied to Poker's topic in Już w nowym domu
UF, no to teraz musi już być dobrze:multi:.Ile radości może dać psia kupa, a ponoć to taki problem w miastach i każdemu przeszkadza:diabloti::evil_lol:. -
Przepisuję z opakowania: protein 16%,fat 18%,fibre 2,5%,ash 6%,calcium 0,70%,potassium 0,70%,phosphorus 0,40%,sodium 0,10%.Kocia wersja zwie się Kattovit, mam kotkę z problemami nerkowymi i od roku jest na tej karmie i jest dobrze dlatego Norce na próbę też kupiłam karmę tego producenta.
-
A czy ktoś daje karmę Reddy? [URL]http://www.zooplus.pl/shop/psy/karma_dla_psa_mokra/reddy/32792[/URL] Czy to jest w zasadzie to samo co Royal renal tyle, że inny producent, wiem, że są też nerkowe Trovet i Purina.Początkowo kupiłam tak na szybko żeby Nora miała na już Trovet tylko trzy kilo, nie specialnie chciała jeść, jak się skończył to zamówiłam pięć kilo Reddy, bo najtańsza z tych wszystkich nerkowych, też za bardzo jej nie chce, ale rozmoczoną zje.Właśnie zaczęłam podawać Rubenal, myślałam, że na siłę trzeba jej będzie podawać żeby połknęła, dałam na próbę jej pod nos a ona zjadła go jak psie ciastko:cool3:, choć jeden problem mam z głowy, zjada Rubenal niemal ze smakiem.
-
Trzy małe bardzo chore kundelki WSZYSTKIE ADOPTOWANE!!!:)
Dark Lord replied to Zofija's topic in Już w nowym domu
Zapisuję wątek, nijak nie pomogę na razie, może w czerwcu coś wpłacę, teraz jestem spłukana:shake:.Straszne bidy:-( -
2 cziłałki z Kielc w pokerowym DT.OBIE W SUPER DOMKACH.
Dark Lord replied to Poker's topic in Już w nowym domu
Poczytuję po kryjomu;) i też się cieszę, że mała zdrowieje.A ja spróbowałabym z gotowanym indykiem, np. golonka z indyka, taka dobrze ugotowana plus niezbyt gęsty ryż z marchewką tartą też dobrze ugotowane, nie na pół surowe.Albo sam indyk chociaż, lepszy jest ponoć niż kurczak, bo nie wchłania tyle świństw, którymi jest karmiony zanim go ubiją i przez to mięso zdrowsze.Nawet nie próbowałabym z żadnym pedigree czy innym whiskasem, czy wy oszaleliście, to sama chemia i ledwo podleczone jelita chcecie żeby Poker małej znów pogorszyła?:eviltong: -
Czy Ipakitine należy podawać tylko gdy fosfor jest za wysoki czy ona też obniża mocznik np?Nora ma fosfor w normie po dwóch badaniach i wetka mówiła żeby odstawić, i wogóle czy jak pies jest na karmie nerkowej to powinien też te Ipakitine dostawać?Pięciu wetów mówi co innego..
-
Nora ma się jak na razie bardzo dobrze, w innej lecznicy powtórzyłam badania krwi i jeszcze moczu mówili dobrze by zrobić i wyniki wyszły bardzo dobre mówiła wetka.Mocznik spadł sporo, kreatynina z prawie pięć na 1,73, mocz oprócz za niskiego ciężaru właściwego i trochę wałeczków też w porządku.Dostała na dziesięć dni antybiotyk, odstawiłam na razie ipakitine bo fosfor jest w normie, Nora ma być na diecie nerkowej i za dwa tygodnie powtórzymy badanie moczu oraz sprawdzimy mocznik i kreatyninę.Tak wogóle czuje się z wyglądu bardzo dobrze, ma apetyt, jest żywa, nie wymiotuje, nie biegunkuje.Możliwe, że to nie jest jeszcze taki stan, gdzie nerki są prawie kompletnie zniszczone, bo jest znaczna poprawa po leczeniu i kroplówkach i na razie się nic nie pogarsza.A w poprzedniej lecznicy kazali mi już się zastanawiać nad uśpieniem psa:angryy::shake:.
-
Co pies to inaczej, mojej Norce też się szybko osadza, ale ja w miarę możliwości sama go usuwam i do tej pory nie było konieczności usuwania go u weta ani pod narkozą.Zęby ma już mocno żółte, niektóre jakieś szare całe, ale wszystkie w komplecie i nie widać żeby coś się złego działo, ruszało itd.Ale słabsze są na pewno, ciężko jej nieraz pogryźć tę suchą karmę nerkową, a przednie zęby na dole ma prawie całkiem starte.Biedna, schudła, że skóra na niej wisi miejscami, miała trochę tłuszczyku, to teraz z niej zszedł.Zrobiłam ponowne badania, mocznik spadł i to mocno po tych kroplówkach, dlatego tak dobrze teraz się czuje, ale kreatynina wciąż wysoko, jutro zapytam jak dalej postępujemy.A jak się czuje Hexi?
-
No to super, uzgodnione.:)
-
Więc zabieram pojutrze karmę, będę na pewno przed albo punktualnie o 9.00 w lecznicy.Jak coś nie wyjdzie to najwyżej przywiozę spowrotem do domu.:cool3:
-
Drugiego maja od 9.00 będę we Wro, najpierw będę na Paczkowskiej w lecznicy u Łukaszewskich, bo muszę siurki Nory zawieźć do badania, więc jakby komuś pasowało, to możemy się umówić przed lecznicą na odbiór żarełka.
-
Ale fajnie ostrzyżony, fryzura w sam raz na wiosnę.:cool3:Słuchajcie, może ktoś tu z Wrocławia zagląda, wkońcu Lolek ma sporo fanów, mam dobre kilo karmy Purina Pro Plan dla seniorów i nie mam co z tym zrobić, moja Nora musiała przejść na karmę nerkową a zostało mi tej Puriny i szkoda wyrzucić, może ktoś by reflektował?
-
Starość plus choróbska to mieszanka wybuchowa:shake:, póki co, jest lepiej po kroplówkach, ale na jak długo, kto to wie...Cholera, myślałam sobie jak już Nora zaczęła się starsza robić, że to wszystko będzie stopniowe, rozłożone na długie lata, najpierw może oślepnie i ogłuchnie, trochę stawy na starość wysiądą itd. i będzie coraz bardziej taką starowinką mimo wszystko trzymającą się jakoś aż wkońcu życie zakończy ale nie cierpiąc przedtem długo.A myślałam tak, bo wydawało się, że jak na swój wiek trzyma się świetnie.Nie tak miało być, kurde, nie nerki, nie tak nagle, cholerny świat.
-
W sobotę dowiedziałam się, że moja Nora ok.12-13 lat ma mocznicę, od środy nic nie jadła,wieczorem kilka razy wymiotowała, w nocy też, w czwartek byłam z nią u weta i dostała leki, było podejrzenie zatrucia, nie pomogło bo w sobotę po badaniach krwi okazało się, że mocznik 251,45mg/dl kreatynina 4,98mg/dl, AST 37,1, nieco obniżone trombocyty 150 G/L. reszta wyników dobra.Płukana była cztery dni kroplówkami plus leki, jakiś antybiotyk, Furosemid i coś tam jeszcze.Dzisiaj było usg i wszystko w normie a nerki cytuję:"takie jak ma pies w tym wieku":roll:, ogólnie to dużo się nie dowiedziałam.Nora dostała apetyt, nie wymiotuje, trochę dziś biegunka była, wyników na razie nie robiłam, powiedzieli, żeby poczekać, obserwować, dietę stosować i ipakitinine jakby się pogorszyło to przyjechać.Czy ktoś zna lepszego weta we Wrocławiu, chodzę na Trwałą, bo tam na miejscu można różne badania zrobić, ale podejście tych lekarzy jest tragiczne.Nie dość, że tam codziennie jest kto inny, i każdy mówi co innego to jeszcze jeden załamie człowieka, jak te babki w sobotę a drugi jest lekceważący, cholery można dostać.
-
Nora jest po dwóch kroplówkach, właśnie leci trzecia, podaje jej w domu sama przez te dwa dni do środy, gdyż nie mogę siedzieć przez cały dzień w lecznicy, po południu muszę do pracy(dobrze, że dopiero o 14.30 z domu wychodzę).Od wczoraj po południu jest nieco poprawy, Nora jest żywsza już nie jest taka potwornie zamulona, choć i tak dużo śpi i jest dużo spokojniejsza niż kiedyś.Trochę od wczoraj zjadła nerkowej karmy, mało, ale zawsze coś, dziś rano kupa była w zasadzie normalna, wodę pije.Najgorzej było w nocy z soboty na niedzielę, już myślałam, że mi pies schodzi, była już po pierwszej kroplówce i było trochę lepiej, wieczorem dałam jej tabletkę przeciwymiotną, głupia z tego szoku zamiast pół to całą i po tym mi się chyba tak źle czuła.Zaczęła się strasznie ślinić, trząść i rzęzić, okropnie to wyglądało:-(.W panice o dwunastej w nocy zadzwoniłam do jakiejś całodobowej lecznicy, kazali natychmiast dać tę drugą kroplówkę, nie czekać do rana.Po komplikacjach jej założyłam, jeszcze źle bo większość wyciekło na podłogę:shake:, ale coś tam chyba jej spływało, bo zaczęło być nieco lepiej, nad ranem potężnie rzygnęła żółtymi glutami i śliną i po tym już czuła się lepiej.Już rano podłączyłam jej resztę kroplówki tym razem dobrze, bo nic nie kapało, zadzwoniłam jeszcze do wetki, co mi szczepi zwierzaki żeby przywiozła mi kroplówkę, dałam Norce, tyle ile w nocy skapało na podłogę.Późnym popołudniem już było lepiej, trochę coś tam zaczęła jeść, dziś też trochę zjadła.Koszmar normalnie co ja przeszłam w ciągu tego weekendu, ryczałam przez dwa dni.Cóż, wetka powiedziała, że warto jeszcze walczyć, reszta wyników krwi nie była zła, nieco niskie tylko płytki krwi, ale tym na razie żeby się nie martwić.Na razie trzeba wypłukać ją z tego mocznika, sprawdzić wyniki, zobaczyć jak się będzie dalej czuła i tyle.Nie wiem czy potem zrobić jeszcze jakieś usg czy co.Ogólnie powiedziano mi, że jest to nieuleczalna choroba, bo jest, przerabiałam to z jednym kotem, teraz mam drugiego też na diecie, a Nora to już starszy pies to i się wkońcu odezwało jakieś choróbsko.:-(
-
No, szacun jak to młodzież mówi, śledziłam losy kolejnych psiaków, ale nie zawsze mogłam znaleźć nowy wątek a tu proszę, pojawił się zbiorczy.Naprawdę oklaski się należą, tyle uratowanych bid, tyle pracy włożonej,Poker to baba z jajami:cool3:.
-
Ajula, współczuję, i wiem co przeżywasz, ja właśnie dziś się dowiedziałam, że Norka ma mocznicę, też to stało się niemal z dnia na dzień, ryczę dziś cały dzień, lekarze pocieszali, że nie ma jeszcze anemii, że inne wyniki są dobre, ale ja się załamuję a Nora przecież ma już 12-13 lat.Te choróbska wykańczają człowieka, psychicznie, najpierw ja całą zimę nie mogłam wyjść z paskudnych przeziębień, teraz dowiaduję się, że moja kochana psina jest bardzo chora, rozkleiłam się jak głupia w gabinecie weterynaryjnym.
-
Witam po długiej przerwie, zaniedbałam wątek, bo miałam w ubiegłym roku masę spraw na głowie.Niestety, nie mam dobrych wieści, guzek na łapce to było nic, został wycięty, zagoiło się i nie było problemu, przez cały ubiegły rok było wszystko dobrze, przynajmniej tak wyglądało.Od ubiegłej środy coś złego się z Norką zaczęło dziać, wymiotowała cały wieczór i w nocy raz, rano pędem do weta, dostała leki, wygladało na zatrucie,była wysoka gorączka, po dwóch dniach nie było poprawy nic nie chciała jeść, dzisiaj znów u weta tym razem były badanie krwi i kroplówka i wyszła mocznica:-(.Mocznik jest bardzo wysoki, kreatynina też wysoka i stąd to zatrucie.Jestem załamana dziś i nie wiem co będzie dalej, o tyle jest dobrze, że nie ma jeszcze anemii i wątroba też dobrze.Niewydolność nerek jest okropna, atakuje nagle, gdy jest już bardzo źle, zignorowałam to, że dwa tygodnie temu rzygnęła śniadaniem trochę i ostatnio wydawała mi się jakaś spokojniejsza, bo do środy była taka jak zwykle i normalnie jadła i miała apetyt:shake:Życie jest do d... Niestety, nie żyje Nuka, wilczurowata suczka z fotki kilka postów wcześniej, która kiedyś z państwem była u nas w gości.Odeszła nagle, prawdopodobnie miała wadę serca, atak nastąpił latem podczas upałów.Miała zaledwie cztery lata, to najlepszy dowód na to, żeby nie kupować psów od pseudohodowców i nie nakręcać im biznesu.:angryy:
-
Sunia po amputacji ogonka, FRYGA w cudownym domku !!
Dark Lord replied to Poker's topic in Już w nowym domu
To ona prawie jak ta suczka, którą miałam kiedyś przez tydzień i rady nie dałam, choć tam był nieco inny problem, ale podobnie.To Ci się trafiło, może by spróbować z klikerem czy co, odwrażliwiać na różne sytuacje, to też może być dobra metoda.A stanowczość w takich przypadkach jest lepsza, inaczej pies będzie wykorzystywał "słabość". -
No, wreszcie gada ostrzygli, kto to widział żeby pies taki zarośnięty chodził.:cool3:Teraz przynajmniej wygląda po ludzku.:loveu:
-
JUŻ NIE TRZYMAĆ KCIUKÓW, BRASZKA ma super DS!!
Dark Lord replied to Poker's topic in Już w nowym domu
Dlaczego ja nie mam takich zgodnych zwierząt, koty się tłuką, pies warczy na koty, cyrk na kółkach.Moje w życiu by tak razem sobie nie usiadły w jednym miejscu:shake:, jedno zazdrosne bardziej od drugiego.A jak tak patrzę na Braszkę to gdyby ją przystrzyc zwłaszcza na głowie to przypominałaby moją Norę, no i z charakteru też podobne bo moja też strachliwa. [SIZE="1"]Współczuję z powodu Bonuska.[/SIZE]