Jump to content
Dogomania

Asia12345

Members
  • Posts

    87
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Asia12345

  1. Aza, która przyjechała z Piły razem z Watsonem przeszła dzisiaj zabieg sanacji paszczy. Usuniętych miała 30 zębów (!) i jakieś guzki, (badania histopatologiczne w toku). Jutro poproszę doktora, żeby mi przesłał na maila zdjęcia, to tu zamieszczę. Pokazywał mi na razie w telefonie - aż strach się bać co tam się działo! Przy okazji zaproszę na bazarek na Nikcia (który również z Watsonem opuścił Piłę), jest on na miau.pl ale może akurat jakieś psio-kociary się tu znajdą ;) https://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=20&t=190748&p=12168927#p12168927
  2. Zaglądam i życzę powodzenia w walce z kupą, bo lamblie to paskudztwa, których trudno się pozbyć i szkód robią okropnych w układzie pokarmowym!
  3. Jakby ktoś miał ochotę się zapoznać z historią kotów, które wraz z Watsonem uniknęły Pilskiego piekła to zapraszam! :) Wreszcie miałam chwilkę, żeby nadgonić. https://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=13&t=189375&p=12144066#p12144066
  4. Zofia i Rudy już domach! Niko jeszcze nie zakończył leczenia...
  5. Oj działo się w ubiegłym roku, i ten zaczynamy bez chwili odpoczynku... Koty wciąż chorują, zabieg i badania Riki trzepnęły nas nieźle po kieszeni, czeka nas zabieg Toli, a Watson wciąż w hoteliku. Dodatkowo czeka nas sanacja ząbków Azy, suni która wraz z Watsonem uniknęła mordowni Z. Jażdżewskiego (więcej o tym można poczytać w grupie na facebooku: https://www.facebook.com/groups/2323587517885478/). Zostało nam sporo ciuszków od IlonaS, więc w imieniu Watsona zapraszam serdecznie na przedwiosenne zakupy: https://www.dogomania.com/forum/topic/349496-watson-zbiera-kaskę-ciuszki-i-inne-do-1003/
  6. Oj działo się w ubiegłym roku, i ten zaczynamy bez chwili odpoczynku... Koty wciąż chorują, zabieg i badania Riki trzepnęły nas nieźle po kieszeni, czeka nas zabieg Toli, a Watson wciąż w hoteliku. Dodatkowo czeka nas sanacja ząbków Azy, suni która wraz z Watsonem uniknęła mordowni Z. Jażdżewskiego (więcej o tym można poczytać w grupie na facebooku: https://www.facebook.com/groups/2323587517885478/). Zostało nam sporo ciuszków od IlonaS, więc w imieniu Watsona zapraszam serdecznie na przedwiosenne zakupy: https://www.dogomania.com/forum/topic/349496-watson-zbiera-kaskę-ciuszki-i-inne-do-1003/
  7. Bruno nie przeżył nocy po operacji.
  8. Mama dała Riki śniadanie wczoraj, więc niestety będziemy musiały umówić nowy termin na USG. Teraz mamy dalszy ciąg jazdy z Brunem... Wczoraj RTG, kontrast nie przeszedł dalej niż żołądek, podejrzenie ciała obcego albo nowotroru, blokującego przewód pokarmowy... W tej chwili jest operowany i czekamy na telefon od weta.
  9. Już 'była właścicielka' przełożyła wizytę na przyszły tydzień, zobaczymy co z tego wyniknie.
  10. Po bardzo chaotycznej akcji z rudym, po kolei i co się okazało: 20.10.18 przekazałam rudego kota do adopcji (wcześniejszy post). Kot miał grzyby w jelitach, ale nowa właścicielka zobowiązała się wyleczyć, mimo iż oferowałam to zrobić sama. (Zrobiłam badanie kału oraz odpchlenie, wszystkie szczepienia i odrobaczanie miał aktualne.) W piątek (30.11.18) otrzymałam maila od właścicielki (Krystyna L.), że prosi o pilny kontakt w sprawie kota, że nie radzi sobie z nim i że chce aby go zabrać przed świętami. Natychmiast zadzwoniłam i wylał się na mnie potok skarg: że strasznie dużo je, że zabiera jedzenie z talerza, że wszędzie wchodzi, że nie daje się podnieść, że strasznie dużo się załatwia ("a ja lubię porządek w domu"), że drapie, nie nadaje się do życia w mieszkaniu i chyba jest zdziczały. Normalnie szlag mnie trafił jak usłyszałam taką argumentację! Gdy udało mi się dojść do słowa, powiedziałam że nie mam warunków do przyjęcia kolejnego zwierzęcia do mieszkania, że jedynie mogę jej poradzić, żeby skontaktowała się z jakimiś lokalnymi fundacjami i że postaram się poszukać domu jeśli zgodzi się go przetrzymać chociaż tydzień. Ostatecznie jednak się wściekłam jak pani Krystyna mnie zapytała czy nie przyjadę jej kota zabrać i oddać do schroniska! (Dodam, że ja jedynie pośredniczyłam w adopcji, dodatkowo ona jest z Ząbkowic Śląskich, a ja z Wrocławia.) Natychmiast zrobiłam rudemu ogłoszenia na Facebooku i rozpoczęłam telefonaty do każdego kto mi tylko przyszedł na myśl. W niedzielę (2.12.18) rozmawiałam z panią, która się zgłosiła przez facebooka, że rudego może przygarnąć. Po rozmowie przez messenger oraz kolejnego dnia telefonicznej stwierdziłam, że pani jest w porządku, ma już jedną kotkę oraz 2 psy. Z tym, że dom wychodzący no i pod Krakowem, czyli kwestia trudności przeprowadzenia wizyt poadopcyjnych oraz transportu... Umówiłam się z nią, że porozmawiam z (jeszcze) aktualną właścicielką i uzgodnię jakoś terminy. We wtorek (4.12.18) zadzwoniła do mnie pani Grażyna z TOZu w Ząbkowicach Śląskich, która dowiedziała się o całej sytuacji od pani Krystyny, która chciała przekazać kota TOZowi i na szczęście podała jej mój numer telefonu. Okazało się, że to już czwarty (!) kot, którego pani Krystyna zwraca, bo jej nie odpowiadał... Pani Grażyna powiedziała, że jest szansa na ds dla rudego, tylko potrzebne jej są zdjęcia. Na szczęście parę zdjęć miałam. Przesłałam fotki i poprosiłam o informację czy się uda. Tego samego dnia pani Krystyna zadzwoniła do mnie, żeby dowiedzieć się czy kontaktowała się ze mną pani z TOZu. Bardzo była urażona krytyką, którą podobno otrzymała, mówiąc że przecież ma prawo do wymiany zwierzęcia jak jej nie pasuje. Jakimś cudem widziała we mnie sprzymierzeńca... Może dlatego, że nie dawała mi dojść do słowa i niebardzo słuchała co mówię. A ja też postanowiłam niczego nie krytykować, głównie ze względu na kota, żeby sobie jej nie skłócić. Ponieważ pani Krystyna przestała odbierać telefony z TOZu, umówiłam się z nią osobiście na odbiór kota. Wczoraj (7.12.18) pojechałam do Ząbkowic Śląskich i razem z panią Grażynką odebrałyśmy Rudego (sam wszedł do otwartego transportera, bez żadnej zachęty). Pani Krystyna podpisała zrzeczenie się na rzecz TOZu, wszystk oodbyło się pokojowo, w miłej atmosferze. Nie uważam, że pani Krystyna jest złą osobą, ani też że miała złe intencje, jednak postąpiła bardzo nieodpowiedzialnie i zdaje się, że nie zdaje sobie sprawy z tego, że to człowiek jest dla zwierzęcia, a nie odwrotnie... Razem z panią Grażynką przetransportowałyśmy rudego do domu tymczasowego w Dzierżoniowie. Po drodze zrobił kupę w transporterze, niestety biegunka... Okazuje się, że nie był leczony, nie ma nawet książeczki zdrowia. Aktualnie mieszka w wielkim domu pełnym wspaniałych zwierząt (12 kotów, 6 psów + rybki). Oczywiście jest izolowany w oddzielnym pokoju. Wkrótce będę organizowała jakąś zrzutkę, aby wesprzeć wspaniałych ludzi z TOZu w Ząbkowicach Śląskich, którzy poświęcają się zwierzętom (moje dotychczasowe doświadczenie z TOZem nie było pozytywne, więc jestem bardzo miło zaskoczona!) Możliwe, że będzie ds w styczniu, jednak to nic pewnego i rozglądamy się dalej! A rudy owszem, nie lubi nachalności, ale też potrafi się otrzeć przechodząc, natychmiast zaczął badać swój lokal, nie był zastraszony. W podróży bardzo spokojny. Jego opiekunka będzie go obserwowała i mam nadzieję, że będę mogła zrobić mu normalne ogłoszenia z poprawną oceną jego charakteru. Myślę, że nakolannikowy to on narazie nie jest, ale jak mu się da czas na oswojenie to kto wie! Ufff, na tyle litanii, czy przeczyta ktoś czy nie, jest to dla mnie forma dokumentacji ;)
  11. Niestety nie... Łącznie z właścicielką, która nawet nie zadzwoniła, żeby zapytać jak przebiegła wizyta u weta... :/
  12. W międzyczasie zapraszam na koci bazarek na Miau.pl https://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=20&t=187791&p=12102446#p12102446 :)
  13. Tak się wydaje, że wyjątkowo pusto w Doranie, a i tak 1,5 godziny siedziałyśmy XD
  14. Bardzo dziękujemy w imieniu psim! <3 :)
  15. Zwykły Royal owszem jest złą karmą, jednak karmy weterynaryjne z Royala naprawdę potrafią działać cuda i należy je rozróżniać od tych zwykłych karm bytowych. Jak leczyłam wszystkie moje koty to właśnie gastro intestinal najlepiej zadziałał (lepiej od ryżyku z piersią...) I większość naszych psich dziadków jechała na intestinalu.
  16. Tak mają na stronach fundacji, tylko skopiowałam...
  17. Pieniążki zbieramy na konto Fundacji Dwa plus Cztery: Numer konta: 35 1940 1076 3137 8042 0000 0000 (Credit Agricole) IBAN: PL35 1940 1076 3137 8042 0000 0000 BIC: SWIFT/BIC AGRIPLPR Koniecznie z dopiskiem: „Datek na cele statutowe - WATSON”. Dziękujemy! <3
  18. Kobieta mówi, że dużo je, wszędzie jej włazi i nie daje się złapać - drapie. Czasami podobno potrafi zaatakować wystającą rękę. Nie wiem, myślę, że niektóre koty po prostu tak mają, a słyszałam o gorszych przypadkach... Jedni znajomi mają kocura który wskakuje na nich i potrafi się wbić w nogę wszystkimi pazurami, ale jakoś się go nie pozbywają... Szkoda słów...
  19. Właśnie dostałam info do kobiety, która adoptowała rudego, że ją atakuje i że 'musi' go oddać... ;( Ja już nie mogę z ludźmi... Będę próbowała skontaktować się z jakimiś fundacjami kocimi, ale czarno to widzę, będzie musiał trafić z powrotem do schronu... ;((
  20. Ja tylko jeszcze chciałabym dodać, że razem z Watsonem przyjechały 3 koty. Jeden pojechał od razu po nowe życie do Ząbkowic Śląskich, dla jednej koteczki miałam 2 deklaracje na domki, a jednego kota wzięłam z litości, bo nie radził sobie (skóra i kości, ok 2,5 kg). Z tym, że obydwa domki się wykruszyły a ja zostałam z dwoma (dodatkowymi) kotami, których nikt nie chce adoptować... Wiem, że to forum raczej psie, ale może akurat ktoś kogoś zna kto by był w stanie przygarnąć kotka? Jestem coraz bardziej zdesperowana, kotów do adopcji są setki, a te moje nieszczęsne są takie 'zwykłe' niczym się nie wyróżniają... :( Mają natomiast cudowne charaktery. Zwłaszcza Niko. Wczoraj w poczekalni u weterynarza go wzięłam na kolana, a on sobie siedział, ze stoickim spokojem obserwując psy, koty, ludzi... Tam gdzie są kolanka, tam czuje się bezpiecznie. Zosia jest młodsza, więc jeszcze napompowana energią, ale jak już się wyszaleje, to głaski i mizianko są jak najbardziej miło widziane. Psów się nie boją. Może akurat ktoś coś...?
  21. Wczoraj byliśmy na kolejnej kontroli. 2 tygodnie temu uszy Nika zaczęły się nieładnie zachowywać, więc jemu również zakraplałam. Od tamtego czasu jest już ewidentna poprawa. Zosia już prawie idealnie, tylko kolejną rankę zauważyłam u niej... Nie wiem czy to jeszcze pozostałości tej grzybicy, czy jakieś nawroty... Smarujemy Tridermem. Zosia waży już równo 3kg (zaczynała od 2kg), a Niko już 4kg nosi na dupci (początkowo 2,7kg). Za 2 tygodnie minie przepisowy okres kwarantanny i będzie można zrobić testy FIV, FeLV. Domów niestety nadal nie mamy... :(
  22. Żałuję trochę, że nie zaczęłyśmy wcześniej dokumentować zdjęciami "postępu" rany. Poniżej zdjęcia z wczorajszego wieczoru (te odbarwienia to od jodyny, którą pani doktor potraktowała ranę)
  23. Riki zaczęłam ogłaszać odkąd do nas trafiła. Liczymy na to, że jak się trafi dobry dom to kobieta jednak nie będzie nalegać na zatrzymanie psa... No tylko właśnie, potrzebny ten dom! Podaję linka do ogłoszenia z Facebooka i zachęcam do udostępniania! :)
  24. Zapraszamy na bazarek! :)
×
×
  • Create New...