Jump to content
Dogomania

maat

Members
  • Posts

    52
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by maat

  1. A ja trzymam za dziwnego człowieka, żeby okazał się pozytywnie dziwny.:loveu: Ludzie, którzy mają Czesia, nie rozumieją w jakim stresie jest chłopczyk, skoro tak się zachowuje. Ula, wycałuj malca ode mnie
  2. Jak nic - mieszanka najlepszych ras świata! Fajnie rośnie i czy się mylę, łapki się wyprostowały? Za nic nie mogę zrozumieć dlaczego nie chcą dać mu szansy.
  3. Gdzieś tam jest, ten dom, tylko musi się o Czesiu dowiedzieć
  4. no właśnie. jescze pare miesięcy i będzie można go wykastrować. A jest jedyny na całym świecie. Drugiego takiego cudaka nie ma !:razz:
  5. To jest naprawdę kochane, skore do zabawy i nauki, psisko. I śliczny jest.
  6. Nasz ulubieniec cierpliwie czeka aż ktoś się nim zachwyci
  7. Czesiaku, ciekawe czy ty czujesz, ilu masz fanów?Jeszcze żeby się znalazł ten NR 1.
  8. Chrzanów, trójkolorowy, długowłosy. Około 5 miesięcy. [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=104419&referrerid=0"]http://www.dogomania.pl/f...19&referrerid=0[/URL]
  9. Kto raz widział " na żywo " tą małą kulę radości, to już jest zauroczony. Czesiu, nie damy Cię do schronu!
  10. Albiemu, nie tak dawno coś mówiłaś o dołkach. Czy się przesłyszałam? Ty fruwasz:loveu: Sciskam wszystkie dobre duszki a Batonowi zycze aby miał życie słodkie jak baton
  11. [quote name='Igusia'] jak mozna sie w nim nie zakochac:loveu:[/quote] [IMG]http://img337.imageshack.us/img337/3916/kumpel20wrzeakukuqa4.jpg[/IMG] no jak???
  12. 17 września Kumpel kompletuje swój fan-klub. Już się zapisała Amba, Skarpeta, Canell, i cała czereda spotykanych suczek a i wsród chłopaków pojawiają sie przyjaciele, na przykład basset-Teodor, Misiek i oczywiście Taro. Domowników już sobie urobił na amen a najbardziej Anulkę. Ludzie zatrzymują się i zachwycają jego urodą. Zaczynam przekonywać się, że to co zobaczyłam w tych ślepiach przy pierwszym spotkaniu, tą obietnicę... to nie złudzenie. Po miesiącu pracy nad kontaktem, mam czego chciałam-spojrzenie prosto w oczy,ufne,pełne nadziei na coś fajnego, jakiś wspólny spacer, szaleństwo z piłeczką, albo coś. Zawzięłam się na tego faceta i poniewieram go po trasach pełnych psów i rowerów. Dwie sytuacje w których jego zachowanie mnie niepokoiło, są już z grubsza opanowane. Nie szczeka na pojawiający się rower, nie warczy "na wszelki wypadek" na obce psy. Zaczęłam spuszczać go ze smyczy na znanych trasach i choć ma jeszcze tendencje do wybiegania do przodu, to już nie przyjmuje tej pozy przyczajenia na widok zbliżającego się psa a od paru dni mija je, patrząc na mnie-no,wiadomo, że za to może "kapnąć" nawet paróweczka! Teraz ćwiczymy przywołanie. Kumpel rozpoznaje cmokanie, albo słowo "popatrz" jako zwróć na mnie uwagę, coś od ciebie chcę. Gwizd znaczy - masz wracać. Na gwizd reagował już wcześniej, więc go wzmacniam. Nigdy nie gwiżdżę jak nie mam pewności że wróci, zawsze kiedy już przebiera łapami w moim kierunku. Przy karmieniu (ciągle z ręki) cofam się i gwiżdżę i wtedy żarełko za podążanie za mną. To już działa. Zapominamy o problemach Kumpla z wabieniem na smaczka. Bierze pokarm nawet znad głowy. Często karmię w towarzystwie Toy i Amby. Siedzą takie trzy futra przede mną z wyciągniętymi mordami i każde dostanie, jak na wypowiedziane imię popatrzy mi w oczy. To uczy reagowania na swoje imię. Kumpel już wie jak się nazywa. Przy mizianiu też, i przy wszystkim, co przyjemne, powtarzamy- Kumpel, Kumpel, no i nie ma siły, fajny z niego robi się gość! Następny etap to będzie siad i waruj. Siad robi już sam spontanicznie albo naśladując suczki, więc zrobimy to przez wyłapanie i wzmocnienie a z waruj będą kłopoty, już próbowałam przez naprowadzenie ale z oporem, więc nie naciskam jeszcze. Kliker mamy już zrobiony, więc można zacząć sesje a i kształtowanie mnie korci. Najważniejsze, że zaczął się bawić!!! Na razie tylko w ogrodzie i w domu, czyli w miejscach, gdzie czuje się bezpiecznie. Że też przypuszczałam, że pies, który miał za sobą nie wiedzieć jakie przejścia i dramaty będzie się uganiał za patyczkiem! Widać jak opada z niego niewidoczne napięcie. Strasznie dużo śpi ale wczoraj sam już biegał po ogrodzie a nie jak wcześniej gdzie ja, tam Kumpel. Przy zabawie widać jaki jest sprawny, jak sprężynka. Trwa dramat z kotką. Nie wiem do końca jak się go da rozwiązać ale kotka boi się panicznie i na razie stosuję przeczekanie i czas dla drużyny. Kotka zajęła moją sypialnię a kumpel na noc wędruje do psiego pokoju-to jest sygnał że droga wolna i kot może chodzić po domu. Smyrda (kotka) ma już 9 lat i widać nie do końca ufa swojej sprawności. W dodatku zorientowała się, ze ten pies, to nie berneńczyk, co zanim wprawi swoje cielsko w ruch to kot już jest w bezpiecznym miejscu. Kupiłam Smyrdzie futrzany tunel do chowania się ale ona jeszcze się do niego nie przekonała.
  13. Maniery to on i tak miał wspaniałe. Dzieci, rodzina i moi przyjaciele natychmiast go polubili. Przy dzieciach jest niesamowity, delikatny i przytulaśny. Raz zostawiłam moją roczną wnuczkę w kuchni i wyszłam do sąsiedniego pokoju, to Kumpel położył się w progu i każda próba Anulki przepełzania przez psa, kończyła się delikatnym ciągnięciem za nogawkę porteczek spowrotem - taki mądrala! Dziś został zaszczepiony i na stole u weterynarza położył się brzuszkiem do góry do miziania. No powiedzcie, który pies tak robi! Ja bym tylko chciała, żeby, tak jak ja go wpuściłam do swojego domu, on choć trochę otworzył dla mnie drogę do swojej "psiości". Nie bawi się, jest baaardzo spokojny, a wtych ślepkach widać tkwiącą gdzieś energię. Widać, że kuty na cztery łapy. Więc biegam za piłeczką, podrzucam mu przed nosem sznurkiem, chowam się za krzakami, a on...patrzy na mnie z łagodnym politowaniem.
  14. A w jakie dni możesz? przyślij mi na pw. Jeszcze w tym miesiącu nie mam dogoterapii
  15. Jeśli macie Cioteczki cierpliwość, to poczytajcie moje notatki z pierwszych 3 tygodni Kumpla w domu. 27.08.07 Pierwszy dzień Kumpla w domu. Poznajemy się. Na początek pies mieszka w pokoju psim i raczej izoluje go od suczek, bo Toy ma cieczkę. Z Ambą trochę zabawy w ogrodzie ale raczej dostaje po łbie za molestowanie. Kumpel nie umie się bawić. Udało mi się uzyskać krótkie epizody z zabawką i z patyczkiem, ale Kumpel szybko traci zainteresowanie. Parę razy na spacerach podskakiwał przy moim boku z radością., podejmuje też bieg - to chyba jest jego żywioł. Na smyczy chodzi bardzo dobrze i szybko łapie zasadę, że jak pociągnie to ja staję i czekam na luźną smycz. Jest aniołem cierpliwości przy kąpieli i czesaniu. Pozwoli na wszystko: mycie łebka, wycinanie włosków między palcami ( miał tam zbite kołtuny), nawet wycinanie i wyciąganie zatyczek w uszach składających się z woskowiny z sierścią, Został wyczesany wszędzie, obejrzany dokładnie. Ma trochę śladów pogryzień przez pchły i kilka ranek i jedną dość dużą na uchu. Nie chce jeść suchej karmy, za to dorwał się do sera żółtego w torbie z zakupami. Nie dostał nic i po południu spróbował rozmoczonych kulek a po nocnym spacerze zjadł już suche z ręki. Nie zaczęłam nic z klikerem i nauki komend, bo nie chce nagradzać niczym poza suchą karmą. Jak zacznę mu dawać inne smakołyki, to opóźnię przyzwyczajanie do suchej karmy. Przywołanie trzeba robić na wszystkie sposoby. Największy problem z warczeniem przy próbie zbliżenia , gdy dostał kość. W końcu udało mi się odebrać ją przy użyciu płachty, ale rzucał się na nią i nie wątpię, że gdyby to była moja ręka to bym oberwała. To najważniejsze zadanie na początek. Całe jedzenie będzie dostawał z ręki i dużo zabaw z szarpaniem zabawki czy patyka, bo tu nie jest nakręcony. Jak już zacznie jeść to wszyscy domownicy i goście też będą go karmić a szczególnie dzieci. Gdy wprowadzę smakołyki to zacznę próbować zamieniać kość na smakołyk. Po Kumplu widać, że musiał sobie radzić sam w miejskiej dżungli. Niczego się nie boi, nie zaczepia psów za siatką ale przy bliskich kontaktach z samcami lekko warczy a widać, że jest gotów do ataku. Tu też trzeba popracować na mijaniu „ na smakołykach”. Łatwo i bez lęku penetruje otoczenie. Wie, że w plastikowych torbach może być coś do jedzenia. Wydaje się bardziej pilnować miejsca niż człowieka. Na nocnym spacerze bawiliśmy się w chowanego i przy oddalaniu się od domu, szukał mnie, a w powrotnej drodze miał mnie w nosie i pognał pod bramę. Pięknie jeździ samochodem. Najpierw grzecznie siedział w bagażniku, a jak się zorientował że można przejść na tylnie siedzenie, to uwalił się na kanapie z błogą miną i nie protestował gdy go na trochę zostawiłam samego. Podobnie w zamkniętym pokoju – całą noc nie domagał się niczego, nic nie zniszczył. Na początku wyrywał się przy zamykaniu drzwi, ale po paru uniemożliwieniach , zaprzestał i ładnie zostaje na siedząco. Wizyta u weterynarza: Waga 17,5 kg, skóra czysta, parę niegroźnych ranek, temperatura OK. Lekkie zapalenie uszu. Przodozgryz i naloty na zębach. Prawdopodobnie wiek około roku, ale nie mniej. Zachowywał się wzorowo. Ma dostać drugą dawkę przeciw tasiemcom (miał paskudztwo, i dostał pierwszą dawkę jeszcze w Warszawie) i 2 tygodnie później szczepienia. Ma już książeczkę. Dostał lek na uszy. Jest wspaniały. Te ślepka spod czupryny... Po tygodniu Poznajemy się coraz lepiej. On obserwuje nas, my jego. Jest takim facecikiem, który nie traci rezonu. Początkowo próbował ustawić berneńskie panny w dwuszeregu i przejąć dowodzenie. Pękałam ze śmiechu jak one się z nim obeszły – po prosty wyśmiały biednego Kumpla. On skakał i prężył się a one trącały go zadami niby nie zauważyły ... Jak był nahalny to krótkie warknięcie i spokój. Pierwsza Amba dała się wciągnąć z gonitwy i zabawy, teraz i Toy poszarpie się z nim sznurkiem. Pozwalają mu poza tym na wszystko, nie ma problemu z podchodzeniem do ludzi, może podchodzić nawet do dzieci, wspólne jedzenie też jest OK. Kumpel został zaakceptowany przez psy. Z kotem jest gorzej, a właściwie dramat. Kotka boi się go panicznie, mimo że wcześniej z niejednym obcym psem w domu miała do czynienia 10 września Po trzech tygodniach: Ta śmieszna kupa kłaków podbija serca wszystkich. Kumpel jest beczką zaufania do ludzi i świata. Dotąd nie zauważyłam żeby się czegoś przestraszył, choć widać czasem, że spotyka się z jakąś sytuacją po raz pierwszy. Zerka wtedy na mnie z pytaniem „ czy wszystko w porządku ?” W sytuacjach nie komfortowych i nowych, włącza najpierw drapanie się a potem pozostałe CSy. Miał kilka wpadek w postaci porwania kotleta z talerza czy wypróbowania po kolei wszystkich foteli, ale skądś bestia zna to pełne grozy pytanie – „ czy widzisz ten palec???” Okazało się że wystarczy wyścielić mięciutko psie łóżeczko, żeby zostało zaakceptowane. Żadne spanie na kocyku, jak berneńczyki. Musi być tylko zawsze tam gdzie ja i co jakiś czas trącić mnie nosem – „czy mnie kochasz?” Tak leciuteńko w porównaniu ze sposobem z jakim robią to Toy i Amba, które pchają mordy na kolana z takim impetem, że mogłyby z krzesła zrzucić. Nie da się go zostawić samego w ogrodzie gdy wychodzę z domu. Jak dotąd za każdym razem znajdował sposób żeby się wydostać. Przeskakuje siatkę albo przeciska się przez pręty ogrodzenia, przez które nie przedostał się dotąd żaden z zalotników moich suczek! Pozostawania będzie się jeszcze musiał nauczyć, ale to później. Na razie przy tych cyrkowych sztuczkach musiał sobie zwichnąć tylnią łapę, bo kulał. W zeszłym tygodniu zaprowadziłam go do psiego ortopedy, został zbadany i odesłany do...psiego kardiologa bo pan doktor uznał że spokój z jakim reaguje na wizytę u weta jest podejrzany a tętno zbyt wolne . Na szczęście dziś już mamy wynik EKG i Kumpel jest zdrów jak ryba! Łapa też już w porządku. Szkolenie idzie wolniutko. Psisko ma jakieś problemy z podążaniem za ręką z e smaczkiem. Sama ręka jest OK. – można dotykać psa wszędzie, ale ze smaczkiem – oj podejrzana! Pewnie chcą psa złapać! Więc codziennie ćwiczymy – smaczek z przodu, z boku i coraz dalej od psiego pyska, żeby trzeba było kroczki zrobić. Najgorzej nad głową ale wczoraj już się udało. Skupianie uwagi – spojrzenie i smaczek a potem przedłużanie patrzenia. Idzie już dobrze, zaczęłiśmy już w rozproszeniu na spacerach. Reszta, czyli siad waruj i tak dalej , zacznie się jak opanujemy podążanie za ręką ze smaczkiem. Teraz uwaga i przywołanie. Kumpel jest dla mnie zagadką. Przy zupełnym zaufaniu do człowieka, przy swoim „przytulaństwie „ i cudownym chodzeniu na luźnej smyczy, miał bardzo słaby kontakt wzrokowy i bardzo ograniczone reagowanie na dźwięki, no może z wyjątkiem gwizdania, które znał. Z zabawek rusza go tylko piłeczka, taka która skacze albo pluszaki i tylko przez chwilę. Za to w szarpaniu szmaty z Ambą jest niezmordowany. Na spacery chodzimy osobno,czyli bez Toy i Amby, bo nie chcę, żeby podążanie za psami było ważniejsze niż za mną . Musimy też wyeliminować całkowicie warczenie na samce. Zaraz na początku wzięłam wszystkie psy i przy mijaniu obcego psa Kumpel lekko warknął. Obie dziewczynki natychmiast udarły pyski na mijanego biedaka. Ot problem – nie opanuję tej sfory jak będą miały takie maniery. Za radą Agnieszki, kupiłam Kumplowi halti i chodzimy wąską ścieżką, wałami naszej rzeczki, gdzie psy muszą mijać się w niewielkiej odległości od siebie. Mamy ogromny postęp – Kumpel potrafi już grzecznie podchodzić na luźnej smyczy i zaraz mijać psa z pyskiem w moją stronę, po smaczka. Tu jeszcze potrzeba dużo ćwiczeń, ale psisko zrozumiało o co chodzi. Problem z kością też już zanika. Z oporem oddaje na wymianę ale już nie próbuje odgryźć mi ręki. To jest bardo fajne, patrzeć jak w psie rodzi się chęć rozumienia człowieka. Zaczęłam już klikać przy posiłkach i na spacerach i chyba dobrze nam idzie choć porównanie z reakcją na kliker moich czterotygodniowych szczeniaków i Kumpla jest niesamowite. Mam wrażenie że przebijam się przez gruby mur. ----------------- chcecie jeszcze?
  16. Mały fotoreportaż z pierwszego dnia Kumpla w domu: [IMG]http://img297.imageshack.us/img297/6752/kumpel270807umiechlv6.jpg[/IMG] uśmiech [IMG]http://img524.imageshack.us/img524/4290/kumpel270807113zalotytr9.jpg[/IMG] zaloty [IMG]http://img511.imageshack.us/img511/2540/zabawazambkg2.jpg[/IMG] zabawa z Ambą [IMG]http://img166.imageshack.us/img166/9807/kumpel270807125patyczekiw7.jpg[/IMG] patyczek czy miś? [IMG]http://img257.imageshack.us/img257/6116/kumpel270807129niemartwns9.jpg[/IMG] Nie martwcie się o mnie, do zobaczenia wkrótce na www. halabala.cyfronika.com.pl
  17. Kumpel jest NAAASZ! Jest w domu i jeszcze nie może w to uwierzyć. Trwa kąpanie, czesanie i poznawanie otoczenia. Dziękuję za sprawną akcję wolontariuszek z Warszawy, jesteście kochane, dziewczyny:loveu: Dziękuję Magdzie za opiekę nad Kumplem. Dziękuję państwu J. za przywiezienie zwierza do DOMU. Całusy dla wszystkich zaangażowanych w sprawę Kumpla:loveu: Zdjęcia i relacje niebawem, ale...już w nowym chyba wątku, bo ten tytuł już mocno nie aktualny:lol:
  18. Jutro jadę poznać Kumpla! Trzymajcie za mnie kciuki, bo psisko zalazło mi za skórę ale głownie z powodu cudownie uśmiechniętej mordki na zdjęciu i relacji, cóż, nie da się ukryć, że zauroczonej, Magdy. A ja mam dość wysokie wymagania co do psychiki mojego wymarzonego kundelka. Dość długo się rozglądam ale coś mi mówi, że to może być on- Jegomość Kumpel !
  19. Bądź szczęśliwy mały sierściuchu! Na pociechę mam maleńką nadzieję, że swoim zainteresowaniem przyśpieszyłam Twój szczęśliwy los... Pani życzę długich lat z prawdziwym przyjacielem, bo nie wątpię że takim będzie. To psisko z wielką wrażliwością w ślepkach. My szukamy dalej. Gdzieś tam, ktoś i na nas czeka... Bardzo Wam dziewczyny dziękuję i podziwiam za to, co robicie. To jest piękne:multi: O tym psiaku powyżej, proszę coś więcej. Już wiecie kogo szukam...
  20. Zróbcie to, co dla Maca jest najlepsze. Ja w żaden sposób nie mogę go zabrać przed 15 sierpnia. Jeśli czekanie na mnie miałby przepłacić zdrowiem...to oczywiste. Będę śledzić jego losy do niedzieli.
  21. On nie musi kochać dzieci, tylko być zdolny do tego, zeby je pokochać. Mój Misiek(też ze schroniska) obawiał się dzieci - widać wiązała się z tym jakaś trauma. Usuwał się w kąt a jak się zbliżały za bardzo jak na jego gust, to kłapał ostrzegawczo. Nigdy nie skrzywdził i kochał je po swojemu, to znaczy pilnował i na pewno stanąłby w ich obronie. Nauczył starszą respektu dla siebie. Kinga ma 5 lat i kapitalne wyczucie psów, zna mowę ciała, CSy. Ale dwie młodsze moje wnuczki są zupełnie bezbronne - jedna ma rok a druga 2 miesiące. Dzieci chowają się z psami i uczymy je szacunku dla zwierząt, więc mowy nie ma o ciągnięciu za sierść i ogon.
  22. Z koteczkami i pieseczkami sobie poradzimy. Moja kotka trzyma sztamę z wszystkimi psami, więc będzie dobrze.Psy-dwie dorodne suki, to się raczej powinno paniczowi podobać:razz:. Ale dzieci musi pokochać i tego nie da się przetestować, chyba że coś o nim wiecie - skąd przybył?
  23. [quote name='luka1']Oto pies, który jest nagrodą- można go mieć tylko gdy się wykażesz nadludzką dobrocią.[/quote] Ufff poprzeczka za wysoko:roll: litości, obniżcie ! Luka 1 widzę, że to z Tobą muszę się pozmagać. Więc kawa na ławę. Takiego psa szukam, taką mordkę, taką kundlowatość.[B]Bardzo ważny jest stosunek Maca do dzieci-muuusi je lubić![/B]Jeśli da się to jakoś sprawdzić,choć przypuszczam, że w warunkach schroniskowych to nie możliwe.Gdyby się nie sprawdził w tej sprawie, to [B]nie wróci do schronu[/B], sama poszukam mu domu. Ale żeby nie było zbyt pięknie, to właśnie jadę do lasów pod namioty. Nijak zabrać ze sobą psiaka, który mnie nie zna i może próbować odszukać dawny dom... Jest też inny psiak w innym schronisku, któremu się przyglądam... . Jestem osobą odpowiedzialną i z dość sporym doświadczeniem z psami. W styczniu pożegnaliśmy naszego Miśka, który panował w naszym domu 15 lat i któremu obiecałam, że zawsze w będzie u nas pies, któremu podwinęła się łapa...On też pochodził ze schronu. Mac miałby dom z dużym ogrodem i do wyboru pobyt w domu albo na zewnątrz. Do towarzystwa: 3 małe dziewczynki , 2 berneńki i kotkę. Odebrałby nauki i jakby się postarał, to może dołączyłby do naszej drużyny dogoterapeutycznej razem z moimi suczkami. Coś niecoś można o nas poczytać na: [URL="http://www.halabala.cyfronika.com.pl"]www.halabala.cyfronika.com.pl[/URL] Przykro mi bardzo, że tyle czekania przed nami, ale dla mnie wzięcie psa, to nie jest taka decyzja ot-hop, dlatego rozglądam się, pytam i ...nic na 100% nie obiecuję. Gdyby Mac znalazł wcześniej dobry dom, to będę szukać dalej. Wracam ok 15 sierpnia. Mogę jechać przez Łódź, jeśli Was przekonałam do siebie, to proszę o wskazówki na mail (korespondencja z Natalią) jak jadąc z Poznania autostradą w kierunku na Katowice trafić do schroniska. A najchętniej umówiłabym się z kimś z Was. Proszę Cię Luka 1 o podrapaniu za uszkiem Maca. maat ( magda, amba, toy)
  24. Obserwuję Kippiego już jakiś czas. Bardzo mi się ten piesek podoba. Nic nie pisałam, bo co zawracać głowę, skoro do 15 sierpnia nie mogę go nawet zobaczyć. Jeśli macie dla niego dobry dom, to życzę mu mnóstwo szczęścia. Jeśli jednak jego los nie jest przesądzony, to proszę o informację o nim, gdzie będzie po 15 sierpnia, gdzie się o niego dowiadywać? Ja jestem w Krakowie. Gdybym się zdecydowała, to miałby dom z dużym ogrodem, towarzystwo dzieci i dwoch berneniek, odebrałby potrzebne nauki, a gdyby się postarał to kto wie, może dołączyłby do drużyny dogoterapeutycznej razem z moimi suczkami. Trzymam kciuki za Kippiego.
  25. Cieszę się też, to mili ludzie i szanują zwierzęta. Mam stały kontakt z p.Jadwigą i czasem popytam o małą. Pozdrawiam serdecznie wszystkie RATOWNICZKI. To co robicie, jest piękne. Magda,Toy i Amba
×
×
  • Create New...