O! Witam serdecznie :loveu:
U nas Celinko jakoś leci. Ten tydzień okropny, nie dość, że od poniedziałku do piątku wstaję o 5:30 i w niedzielę o 6:30, ba mała ma do kościoła na 9-tą- te maluchy tak rano ganiają. Starsze mają na późniejszą godzinę. To jeszcze w tym tygodniu trzeba było wstać i rano w sobotę, bo szkoła odrabiała 2 listopad :roll:
Kapselek coraz bardziej mnie martwi. Ostatnimi czasy stały gość u weta z niego. Nie dość, że starszy pan już z niego- niedowidzi, niedosłyszy, bez ząbków prawie już wcale, ma chore serduszko, to jeszcze teraz doszły kłopoty z oczkami. Dostał leki, aplikuję mu je ciągle i raz jest już niby dobrze a na drugi dzień znowu to samo. Czasem to mu dosłowne oczek wogóle nie widać- tak mu puchną :-(
Czakuś, nasz drugi staruszek też wcale nie lepiej. Czakiego od jakiegoś czasu łapie taki chwilowy paraliż, tak mu mordusie przekrzywia i on wtedy tak skowycze, gdzie z wewntątrz siebie, ze mi serce zamiera i ja płaczę razem z nim :placz: Jak pierwszy raz się to przydarzyło to myślałam, że zwariuję ze strachu, bo kompletnie nie wiedziałam co się dzieje i co robić :-(
I tak jakoś leci...