-
Posts
48 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by maxx
-
No dobra :) odkopuję stary temat... wracam do starych rzeczy... Mianowicie, planowałem przygarnięcie drugiego pieska... forumowicze odradzali mi, zw. na problemy z obecnym. Oczywiście zacząłem się przykładać do wychowania mojego obecnego.. Wszystko super, nie atakuje juz kotów, nie rzuca się na inne psy. Słucha na spacerze - chodź czasami mu coś odbije.. Gorsza sprawa w domu... ogółem rzecz biorąc jest świetnym pieskiem, radosnym, pociesznym, ykhm.. łagodnym... uwielbia zabawę, jak na swój wiek jest bardzo ruchliwy i żywy : ) Jednak jedna rzecz doprowadza mnie do szału - dosłownie : ) Jak się zostawi coś w jego promieniu znika to, lub pozostaje... ale w częściach. Ostatnio zostawiłem w jego pobliżu zamknięty plecak. W małej kieszonce - którą bardzo ciężko otworzyć - była moja legitymacja. Duża komora plecaka była pusta. Wracam do domu... duża komora nadal pusta - ale otwarta :) ... a tam wygryziona dziura, żeby dostać się do małej kieszonki... a gdzieś pod meblami moja legitymacja studencka w kawałkach ... To nic... dwa miesiące temu jakoś ... zjadł mi indeks, parę dni później legitymacje mojej dziewczyny... a żeby wszystko podsumować, legitymacje mojej dziewczyny zjadł już drugi raz :/ To jakiś żart... To ze nasze studenckie rzeczy bardzo lubi - dosłownie to nic w porównaniu z tym, że ciągle zjada chusteczki higieniczne... Nie wiem skąd je wynajduje. Staram się mieć porządek, a przede wszystkim chować przed nim właśnie tego typu rzeczy... Rozumiem, że zjada coś jak nas nie ma - tęsknota, frustracja etc.. ale chusteczki to on zjada przy nas... a próba podejścia do niego kończy się próbą ugryzienia - na szczęście tylko próbą... bo chyba musiałbym mu nogi poobcinać ze złości :P Teraz właśnie nie wiem co poczynić z tą sytuacją... w momencie, gdy zjada coś (husteczke, papierek jakiś etc.) zmienia sie z świetnego pupilka, najukochańsze zwierzątko na świecie, w potwora.... wtedy na nic nie reaguje... obojętnie w jaki sposób się do niego podchodzi i obojętnie kto warczy, próbuje gryźć... Piszę dlatego, że proszę Was o rady... próbowałem już niektórych z forum, ale w tym przypadku są nie przyjmowane przez mojego psa.. Pozdrówki, z góry dziękuje za odpowiedzi, maxx.
-
ciężka sprawa z tym wstawaniem :P Ale jeszcze powalcze niż podpytam Was :P Mimo to, mam inne pytanie. Ostatnio bardzo często pieska puszczam luzem, testując to co go nauczyłem. Mimo dużej ilości treningow zauważyłem, że słucha tylko wtedy gdy nic innego nie zwraca jego uwagi ;( Ale do rzeczy. Gdy podbiegnie do smietnika, zaraz coś tam przeszukuje, podjada... i nie wiem jak zareagowac. Rok temu to jeszcze na dupe by dostal. Teraz nie wiem jak postąpić, by go tego oduczyć.... i jest to o wiele trudniejsze od wstawania :) Czy możecie poradzić mnie jakąś informacją? Z góry dziękuję. Maxx.
-
Ok kliker nabyłem, teraz przestudiuję kilka różnych pozycji dot. tego urządzonka. Nie będę szalał, ale postaram się go troche podszkolić za pomocą tego narzędzia ;) Pozdrawiam Serdecznie! Maxx
-
Nie tyle, że nie chcę : ) Każda innowacja daje jakieś nowe doświadczenie. Kliker to nie problem (sklep zoologiczny mam kilka metrów od miejsca pracy), kwestia tylko czy dobrze myślę z tym naprowadzeniem psa na to, że klik znaczy dobrze wykonane polecenie (czyli zna już komendę siad i: mówie siad -> pies siada -> klik)? Czy spowoduje to, że piesek skojarzy klik z dobrze wykonanym poleceniem? Jeżeli tak, to późniejsze klikanie można byłoby wykorzystać przy uczeniu nowych komend :P Pzdr.
-
Problem w tym, ze nie uczyłem go nigdy z klikerem. Raz próbowałem, następnego dnia nie miałem już klikera - przepadł... i kontynuowałem nauke bez. ;) Spróbować z klikerem? Troche o nim dziś poczytałem. Czy dobrym rozwiązaniem byłoby wyklikiwanie znanych mu komend? Tak oby wiedział, że klik oznacza dobrze wykonane polecenie? Pzdr ;)
-
Witajcie! Ostatnio sporo czasu poświęcam wychowaniu mojego pieska. Mam problem, który był początkowo dla mnie nie zauważalny :) Wydaje się on banalny, ale ciężko jest mi go `wdrożyć` mojemu pieskowi. Chodzi o [B]wstawanie[/B]. Bardzo prawdopodobne, że tutaj wychodzą moje błędy przy nauce. Mianowicie siadania nauczyłem pieska naprowadzając poprzez smakołyk (nad głową na wysokości uszu - i piesek siadał). Ostatnio ucząc go chodzenia przy nodze zauważyłem, ze tylko jak zobaczy smakołyk przyjmuje pozycje, albo siedzącą albo proszącą. A jak za długo go nie dostaje (bo pewnie nie wie dlaczego) to zaczyna się wściekać i wykonuje wszystkie znane mu komendy w różnych kolejnościach (a to się położy, a to "zdechnie", a to wyciąga łapkę... ) I właśnie tu jest problem. Jak nauczyć pieska wstawania - np. z pozycji siedzącej. Próbowałem ze smakołykiem przed nosem i odciąganiem, ale to raczej nie przynosi efektów. Pozdrawiam Was serdecznie!
-
No rozumiem ;) A czy macie jakieś alternatywne pomysły oduczenia psa żebrania i zjadania z talerzy? Próbowaliśmy różnych sposobów prezentowanych w necie i jest nadal problem. Może znacie jakieś alternatywy? P.S. Jak adoptowaliśmy go od samego początku wydawał się na strasznie rozpieszczonego (o rozpieszczeniu mówiła Pani, od której go zabierałem), po czasie ukazały się te pozostałości w psychice. Jak to powiedziała nasza znajoma "zjada profilaktycznie co popadnie", tak jakby bał się, że nie dostanie jedzenia. Oprócz tego skakał na przechodniów, strasznie ciągnął na smyczy, nie wykonywał żadnych poleceń (oprócz łapki). Po puszczeniu luzem uciekał od razu pod jakiś obiekt (samochód, przyczepę, cokolwiek), a próby wyciągnięcia kończyły się warczeniem i próbą gryzienia. Z pewnością było jeszcze kilka rzeczy, o których teraz nie pamiętam. Do jego próby wychowania przyłożyłem się porządnie. Przewertowałem sporo materiałów. Udało mi się (wg mnie - bez wcześniejszej wiedzy) - sporo. Zna i wykonuje kilka komend, na smyczy nie ciągnie tak jak było, czasami tylko zdarza mu się zryw. Na przechodniów prawie nie zwraca uwagi. Biegając luzem kręci się w okół mnie, czasami odchodząc do jakiś interesujących go obiektów. Biegając luzem zdarza mu się podejść do jakiejś osoby i ją obwąchać (ale to przeważnie jak ktoś sam na niego zwróci uwagę). Fakt, żeby powiedzieć, że jest ułożony sporo mu brakuje. I to własnie tej "domowej kultury". Stąd moja prośba, czy możecie podpowiedzieć mi jakieś pomysły na zniwelowanie tego? Pozdrawiam serdecznie! Dzięki za udzielanie się w tym wątku! :)
-
Tzn co do ułożenia, to w sumie musimy się przyłożyć do tego, aby przestał żebrać, zjadać samemu. Niestety po rozmowie z osobą zajmującą się na codzień pieskami doszliśmy do wniosku, że zjadanie białych chusteczek, papierków etc. to pozostałość w jego psychice. Nasz piesek był odebrany swojemu pierwszemu właścicielowi po czym trafił do schroniska, pozniej do innej osoby, a po 2 latach do nas. Bardzo prawdopodobne, że u swojego pierwszego właściciela nie miał za dużo do jedzenia, stąd jadł co popadło. Co do "Psów w potrzebie" oczywiście też przeglądam na bieżąco
-
Słuchajcie... Jestem w takim szoku, że nie wiem czy jestem zdenerwowany, zdołowany czy co :) Rozmawiałem z moją dziewczyną bardzo poważnie na temat drugiego psa. Postanowiliśmy, że weźmiemy drugiego podobnych gabarytów. Ustaliliśmy, że większość wolnego czasu poświęcimy obojgu, a jeżeli nie udałoby się doprowadzić do ich pozytywnego nastawienia w stosunku do siebie to udalibyśmy się na jakieś szkolonko etc (obojga psów od razu). Postanowiliśmy, że nasz drugi piesek będzie z adopcji - bo to chyba najlepsze rozwiązanie dla piesków. Zacząłem buszować po pobliskich schroniskach, ogłoszeniach, gazetach, forach etc. - a pieniążki, które mielibyśmy wydać na pieska przeznaczylibyśmy na ewentualne szkolenie. Znalazłem ogłoszenie dot. Cocker Spaniela (nie wnikałem czy to rasowy czy jaki). Była to suczka, 8-miesięczna. Od razu następnego dnia, z rana zadzwoniłem, szczegółowo podpytałem, umówiłem się na konkretny dzień i godzinę. Dziś pojechałem, na miejscu nikt nie odbierał domofonu, nikt nie otwierał drzwi. Zadzwoniłem do miłej Pani, która strasznie mnie zaczęła przepraszam, bo pieska oddała komuś innemu a mnie zapomniała o tym poinformować !! :( I tak sobie teraz myślę, czy to tylko w Polsce tak jest? :O Naprawdę jestem w szoku... wiem żale się, ale na prawdę ludzie są niepoważni (nie dość, że oddaje psa, to jeszcze nie potrafi dobrze do tego podejść)... lekka żenada :( Pozdrówki!
-
[quote name='Bzikowa']Czyli moja rada... wziąc się porządnie za naukę obecnego pieska a potem myśleć o nowym[/QUOTE] Fakt, faktem od momentu gdy napisałem na forum pierwszego posta dot. drugiego psa, bardzo zacząłem przyglądać się mojemu. Doszedłem do wniosku, że troche zbyt panicznie opisałem jego zachowanie. Jednak najbardziej daje we znaki jedzenie białych rzeczy (przeważnie chusteczek, wacików, etc.) oraz zjadanie z talerza jak się od niego odejdzie. Przez te kilka dni wychodziłem z nim na spacery "luzem" i o dziwo słcuhał mnie - fakt, nie było to idealne przybiegnięcie pod nogę, ale kręcił się w moim pobliżu. Myslę, że do wakacji trochę go przetrzepię :) i przyłożę się do jego resocjalizacji ;) P.S. Czy trzymanie na smyczy (zamiast klatki) jest gorszym rozwiązaniem? Smycz ma mniej więcej zasięg 2,5m. Pozdrawiam!
-
[B]Śnieżynko [/B]- właśnie dziś rano chciałem pisać w temacie o klatce, czy nie lepszym rozwiązaniem byloby zapinanie pieska na smyczy :P Widzisz i tak się rozchodzi. Moim zdaniem za kratami to jakaś forma kary - wiem, że mogę się mylić, ale piszę to co myslę o tym. Początkowo nie chciałem mu robić ograniczeń i myślałem o zakładaniu kagańca - szybko z tego zrezygnowałem, właśnie żeby nie czuł się skrzywdzony - w kagańcu zamienia się w słup. Jakoś w smyczy czuje się dobrze. Jeżeli robię coś źle smiało mnie poprawiajcie ;) Pozdrówki!
-
Rozumiem. Z decyzją zbytnio nam się nie śpieszy, także przyjdzie czas na przemyślenia, przewertowanie for wzdłuż i w szerz : ) Na razie jesteśmy w kropce, ale myślę, że podejmiemy rozsądną decyzję ;) Pozdrawiam!
-
czyli jeżelibysmy drugiego pieska, to raczej nie ma to wszystko sensu? Pozdrawiam ;)
-
Witajcie po długim czasie! :) Natrafiłem na problem, który chciałbym rozwiązać tutaj :) Przeważnie staram się nie nękać postami, ale muszę :P Chcielibyśmy drugiego pieska, najprawdopodobniej Yorkshire Terriera lub coś podobnego. Mam pytanko, czy jest sens brania drugiego psa, w momencie gdy nasz obecny ma 7 lat? Czy nie jest to zbyt wielka różnica? Oprócz tego jest pare mankamentów... Mój obecny piesek jest pieskiem, którego adoptowaliśmy (2 lata temu). Był początkowo nieznośny, co opisywałem na forum. Teraz jest o wiele lepiej. Przyłożyliśmy się do jego "ponownego wychowania". Niestety nie wszystko dało się u niego naprawić. Bardzo często zjada cokolwiek co znajdzie w mieszkaniu (papierki, chusteczki... zdarza się mu zjadać legitymacje studenckie, indeksy :) Przez to wszystko muszę go (zostawiając samego w domu) zamykać albo w jednym pokoju, albo w drugim na długiej smyczy przypiętego gdzieś tam... Oprócz tego jedząc jakiś posiłek ciągle żebra o jakiś kawałek (oczywiście stosując odpowiednie metody nie dostaje nic:P), a w momencie, gdy dosłownie na 5-10 sec zostawi się go samego posiłek znika :( (np. jak zadzwoni domofon:P). Swojego czasu bardzo agresywnie podchodził do innych piesków, ale po bliskim spotkaniu z pitbullopodobnym psiakiem jakoś już pokojowo jest nastawiony (piesek troche poszarpał naszym:( ale na szczęscie nic sie nie stalo). Czasami podczas puszczania go luzem na spacerach potrafi w ogóle nie słuchać co jest bardzo dziwne... I właśnie, czy nowy domownik nie nauczyłby się podobnych zachowań od naszego obecnego pieska? Proszę o Wasze opinie i o rady ;) Pozdrawiam serdecznie, maxx
-
Witajcie. W moim domku pojawił się niedawno wspaniały lokator - szynszyl. Niestety mój piesek niezbyt ciekawie się przy nim zachowuje. Ciągle probuje dostac sie na biurko, na ktorym stoi klatka z szylkiem - czesto mu sie udaje. Nie reaguje totalnie na nic. Niczym sie nie da go przekonac, do tego aby odczepil sie od tego szynszylka. Jak jest w pokoju gdzie stoi klatka ciagle piszczy i piszczy, az wytrzymac sie nie da. Na dodatek spimy wszyscy w tym samym pokoju i moj piesek przez cala noc piszczy i chce isc do niego :O Mam tez myszoskoczki, piszczal przez 1-2 dni, ale mu przeszlo - przewaznie probuje sie do nich dostac, ale bezglosnie. Teraz jest troche inaczej. Prosze o rady i ewentualna pomoc, Pozdrawiam, maxx.
-
[quote name='Kati']Wtedy wystarczylo powiedziec groznie: "co ja do ciebie mowie"[/quote] No no, Kati, powiem , że to akurat poskutkowało :) Dziękuję; ) Piesek zachowuje się coraz lepiej, chyba coraz bardziej mi ufa ;) Wczoraj dostałem maila z infromacjami o nim... jak się okazało Wacuś został zabrany do schroniska jakiemuś pijakowi, a po 3 miesiącach znalazł nową właścicielkę... także chyba rozumiem jego próby gryzienia.... ale ostatnio nie było takie przypadku ;)
-
Pracuję pracuję ;) Nawet chyba ja na tym zyskuję (coraz większa cierpliwość). Co do wyciągania spod przyczepy... hymm nie reaguje, ani na zabawki, ani na smakołyki ;) Po prostu nie chce wyjść i już ;) Ale na razie go nie puszczam luzem, aby nie robić sobie i jemu nerwów. Jeszcze mam pytanko... nie mogę powtarzać mu komend. To co zrobić, jak nie zareaguje pierwszy raz? Jak nic nie zrobię, to pomyśli, że jest szefem, a jak mu powtórzę, to się źle nauczy ;) Prosze o rady ;) Pozdrawiam
-
Niestety nie mam za dużego doświadczenia z pieskami, więc na rasach się nie znam, piszę że to "mieszaniec pony" - ponieważ tak mam napisane w książeczce pieska :) Nigdy mnie interesowało to, jaka to jest rasa, gdyż piesek mnie interesował taki jaki jest ;), lecz kilka razy spotkałem się z określeniem Pony - tu u mnie w pracy przechodzący ludzi mowili: "o pony :)" stad tez mslalem, ze jest to PON ; ) No ale do rzeczy... pieska czeszę, lecz mimo to robią się mu kołtuny - i to dosc czesto ... Pewnie będę musiał skorzystać z odpowiednich szamponów etc. Dzięki za odpowiedz :) Edit: Jeszcze mnie cały czas sprawa rasy interesuje... powiadasz mieszaniec pudla? Hymm.. no w sumie, tylko dziwi mnie w książeczce wpis "mieszaniec Pony", a czy są jacyś specjaliści od tego ?:)
-
Dzisiaj pieska troszeczkę szkoliłem... 5 latek a chłonie wiedzę, tylko, że jest czasem bardzo uparty. Początkowo chodził ze mną przy nodze (tego go uczyłem), lecz po czasie (po kilku "sesjach" przechadzki) uciekł pod przyczepe campingową nie reagując totalnie na nic... psotanowilem go 2x zawołac, po czym (tak jak niektórzy sugerują) zignorowałem go, i poszedłem do swojej stróżówki. Po czasie piesek pojawił się pod moimi drzwami, lecz gdy otworzyłem i zawołałem, zaczął uciekać.... Później w ogołe mnie nie słuchał, wyszedł dopiero jak przyszedł inny pracownik, wtedy go przypiąłem na smycz. Dziwne, bo przez długi czas potrafi byc posłuszny, a nagle mu coś "odstrzela" i w ogole na mnie nie reaguje - może go nudze? Prosze o rady. Pozdrawiam! P.S [URL="http://www.dogomania.pl/forum/member.php?u=5846"]Cathedral[/URL] dziękuję za pomoc ;)
-
Witacjei! Mam pieska, którego fotki możecie zobaczyć [url=http://www.fajnastacja.pl/wacek]tutaj[/url] ("mieszaniec Pony") Mam pytanie dotyczące podcinania sierci / pytam, gdyż pieska mam 2 miesiące: 1. Jak często należy podcinać mu sierść? 2. W jaki sposób powinna zostać podcięta (wiem, że specjalista się na tym zna, ale chcę wiedzieć troszkę prędzej :) 3, Ile mniej więcej kosztuje strzyżenie? Dziękuję za pomoc:) Pozdrawiam
-
Dziękuję za adres wspaniałej strony :) Lubi przeciąganie, jednak czytałem gdzieś, że to nie jest dobre, gdyż pies może pomyśleć, że jest wyższy w stadzie, jeżeli będę mu dawał wygrywać ;) Mam nawet taką specjalną zabawkę, która składa się z liny i piłeczki (takiej tenisowatej:P) Lina jest w kształcie osemki, na jednym koncu pilka, na drugim się trzyma i przeciąga się z pieskiem ;) Interesuje mnie również pozycja "zdechł pies" czy jest sens jej uczyc i czy wymaga to jakiejś specjalnej znajomości ? Pozdrawiam, Maxx
-
Czasami musze go wyciągać (nie, że przez siłe, tylko łapie za obrożę i już) bo wracając z pracy do domu, pieska też wypada zabrać. Czytałem także o tym, że PONY jest rasą bardzo upartą a zarazem inteligentną - stąd przyznam szczerze, ze mam problemy z jego "szkoleniem". Piesek ma 5-6 lat, lecz zachowuje się jak szczeniak + czasami totalnie mnie ignoruje. To jak uczę komend wygląda chyba poprawnie: wydaję komendę (fakt czasami nawet 3 razy) po czym albo go chwalę, albo daję mu jego ulubiony smakołyk. I tak przez jakieś 10 - 15 min, po 3, 4 razy dziennie. Staram się być dla niego jak najbardziej cierpliwy, ale czasami po prosty nie wytrzymuję i musze od niego odpocząc na jakąs 1 lub 2 godziny. Jeżeli mógłbym prosić o rady w wychowaniu (jakieś wskazówki) byłbym niezmiernie wdzięczny. Pozdrawiam, dziękując za pierwsze wskazówki.
-
Witam! Jestem właścicielem pieska, którego mam od 2-ch miesięcy. Piesek, to 'mieszaniec Pony', który ma 5 lat. Problem polega na tym, że piesek strasznie nie słucha. Próbuję go uczyc na tzw. smakołyki- po porstu za to, że słucha dostaje co pewien czas to co lubi ;) Jednak mam kłopoty czasami, ponieważ często muszę powtórzyc po kilka (kilkanaście) razy polecenie aby je wykonał (np. leżeć) - i tu problem, czy przypadkiem nie robie czegoś źle ? Kolejnym - chyba problemem jest to, że chodząc na smyczy skacze na każdego przechodnia (tzn. widać, że jest to z jego strony coś pozytywnego, bo na pewno nie agresja - tak jakby chciał się z każdym bawić) Wymieniając dalej, najgorsze jest to, że gdy jest u mnie w pracy (pracuję na parkingu - praca sezonowa) często spuszam go ze smyczy ... po kilku sekundach pies ucieka wręcz sprintem, albo do mojej stróżówki, albo pod pobliską przyczepę campingową ... próbując "wywołać" nie reaguje - zachowuje się jakby totalnie nie widział, nie słyszał etc. ... robi ze mnie debila ;) wyciągać muszę go na siłe .... jaki sposób jest na to, aby ten piesek mnie słuchał :/ jestem dla niego cierpliwy, lecz tak być nie może ;( Często je też papierki, chusteczki i wszystko co białe (ale przecież ciągle daję mu jedzenie) Przed chwileczką, próbowałem go wynieść spod przyczepy i prowadząc go za obroże po prostu chciał mnie ugryźć (tzn złapał, ale ja szybko zabrałem rękę) Pomóżcie , plis ;) Dodatkowo: W nocy (pracuje na nockach i pieska biore ze sobą) schował się pod przyczepe (wyszedłem z nim na spacer - bez smyczy - i nagle prysnął tam) próbowałem go wyciągnąć... wyglądało to tak, ze milo do niego mowilem, prosiłem o łapkę (dawał) a jak próbwałem go pogłaskać to normalnie próbował mnie gryźć (raz mu się udało) - naprawdę kocham tego psa, ale tak być nie może ;(( nie mam juz pomysłów i conajgorsze powoli sił ;(