można zdjąć...
Eh... Natalia rozumiem Cię... też jakoś uśmiech mi gdzieś znika... jak tak pomyślę o Sauronie to nawet te happy endy wydają się szare....
bo ja szłam z Michałem do kuzynek więc zaszliśmy tylko na moment i jeden spacerek sobie zafundowaliśmy ;) Nowa pracownica zaproponowała Morgana a że z nim już chadzaliśmy to się zgodziliśmy ;)
a co do czesania które też miało miejsce to świetna sprawa, ale jak się go najpierw wykąpie (jak cieplej się zrobi)...
dziwnie tam u Was w Tomaszowie z tymi maluchami. U nas czasem tylko młodziki siedzą długo. Ale takie śliczne maluchy to raz dwa są w domach, a tu taka cisza... Aż wierzyć się nie chce...:shake: Sarunia no już po domek.
ta kobieta o której mówiłam napisała na forum ONków że znajomi chcą psa, że już wysłała maila że wszystko fajnie pięknie, że woleli samca ale na 80% zgodzą się na sunie, ale po burzliwych negocjacjach doszło do tego że ma być pies i kropka.
Słuchajcie Ciotki, zaczęłam dogo od wątku metamorfoz, zaglądam do Kena, Albi, Ediego i wszedzie mi się uśmiech pojawia na twarzy, tak pozytywnych wieści na raz to jeszcze nie czytałam.